SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Jerzy Stuhr o walce z nowotworem: nie wolno się skreślić z życia

– Pamiętam ten moment, kiedy usłyszałem diagnozę, iż raczej nie mam szans. Postanowiłem, że zacznę sobie ćwiczyć. Dziś tyle, jutro tyle. Idę… idę… Jestem ciągle w życiu. Nie wolno się skreślić z życia. Tylko nie można się łapać za wszystko jednocześnie. To trzeba tak po kroczku – powiedział w programie „Dziś wieczorem” Jerzy Stuhr. Aktor i reżyser mówił m.in.: o swoich doświadczeniach z chorobą, które wykorzystuje, by pomagać innym.

Premiera „Obywatela” Stuhra na festiwalu w Gdyni. „To bolesna komedia”

Jerzy Stuhr, reżyser filmu „Obywatel”, który premierowo został pokazany na 39. Festiwalu Filmowym w Gdyni, przyznał, że jest to „bolesna...

zobacz więcej

Jerzy Stuhr razem z żoną Barbarą jest współtwórcą stacjonarnego Centrum Psychoonkologii Unicorn z siedzibą w Krakowie. Stara się pomagać osobom dotkniętym przez nowotwory.

Kompleks zawodu


– Zawsze miałem taki trochę kompleks, że uprawiam zawód przyjemny, ale marginalny. Jak sprawić, żeby to stało się naprawdę komuś potrzebne? Wykorzystałem moją popularność do pomagania ludziom poprzez organizowanie i zbieranie środków, żeby chorzy mieli sytuację bardziej komfortową – opowiedział aktor.

– Hasło „Nie tylko leki leczą”, jest chyba najbardziej odpowiednie dla Unicornu. Chodzi o to, by stworzyć taką atmosferę i wzbudzić w tych ludziach chorych energię, żeby mogli uwierzyć, że to da się pokonać. Takie jest nasze zadanie – dodał. Gość programu „Dziś wieczorem” zaznaczył, że chorzy dzięki temu nie czują się „naznaczeni” przez chorobę, która często wiąże się z samotnym przeżywaniem trudnych chwil.

Stuhr: karpia się nie wyrzeknę

– Jestem najlepszym specjalistą od ułożenia stołu. Kompozycja dużego stołu, którego na co dzień nie mam, bo albo jadam sam, albo z żoną, to jest...

zobacz więcej

„Niech mu pan coś powie osiołkiem ze Shreka”

Jerzy Stuhr, znany w kraju z ról określanych mianem kultowych, niejednokrotnie pomagał już podtrzymać na duchu tych, którzy znaleźli się w sytuacji ekstremalnej.

– Kiedyś odwiedzałem szpital dziecięcy. Wszedłem do pokoju. Chłopak był po operacji płuc. Straszne rany. Jego mama zwraca się do mnie: „niech mu pan coś powie osiołkiem ze Shreka”. Powiedziałem więc jakieś głupoty i widzę, że chłopak nie może się śmiać, bo go boli. Spytałem więc, czy mówić dalej. On chciał. Wolał się śmiać przez ten ból – wspominał aktor, przypominając moment, w którym wykorzystał popularność animowanej postaci, której udzielał głosu. – Jaka musi być siła przekazu, energii słowa, dowcipu, że nawet chory chłopak chciał to przewalczyć – podkreślił Jerzy Stuhr.

teraz odtwarzane
„Moim obowiązkiem jest dać komuś nadzieję”

„Sprzedaję ludziom moje życiowe doświadczenie”

Aktor wspomniał również czas swoich zmagań z nowotworem i chwilę, gdy usłyszał diagnozę, iż raczej „nie ma szans” wygrać z nowotworem. – Postanowiłem, że zacznę sobie ćwiczyć. Dziś tyle, jutro tyle. Idę… idę… Jestem ciągle w życiu. Nie wolno się skreślić z życia. Tylko nie można się łapać za wszystko. To trzeba tak po kroczku – powiedział. Jak przyznał, tę naukę wyciągnął, dopiero gdy został dotknięty przez chorobę.

– Przez całe życie na scenie, czy z ekranu, sprzedaję ludziom moje życiowe doświadczenie. Jeśli umiem przeżycia ubrać w słowa, to jest moim obowiązkiem komuś przekazać je i dać nadzieję – podkreślił.


Zobacz cały program „Dziś wieczorem”

źródło:
Zobacz więcej