Matka zleciła porwanie syna, aby nauczyć go moresu

„Porywacze” mieli wrzucić nastolatka do bagażnika samochodu i przewieźć do lasu (fot. flickr.com/ Michael Sheehan)

Pewna mieszkanka Koszalina nie potrafiła okiełznać wyjątkowo krnąbrnego syna. Chłopak, mimo że miał dopiero 18-lat, był już dobrze znany lokalnej policji. Gdy prośby i groźby przestały skutkować, kobieta postanowiła tak wstrząsnąć pierworodnym, aby zrozumiał swoje błędy. Zleciła, więc znajomym porwanie i wywiezienie go do lasu.

Zmiana zarzutu dla ojca Fabianka. Za uprowadzenie syna grozi mu nawet 10 lat więzienia

Radomska prokuratura zdecydowała o zmianie zarzutu dla ojca Fabianka. Za uprowadzenie i ograniczenie wolności dziecka przez co najmniej przez 7 dni...

zobacz więcej

36-letnia Joanna K. od dłuższego czasu próbowała zapanować nad swoim, nad wyraz krnąbrnym, synem Maciejem. Osiemnastolatek od kilku lat sprawiał poważne kłopoty wychowawcze. Był też doskonale znany lokalnej policji. Pani K. straciła cierpliwość i nadzieję. Uznała, że chłopak może zmienić się tylko wtedy, gdy się porządnie przestraszy i zobaczy, do czego prowadzi złe zachowanie.

Matka ustaliła z trojgiem swoich znajomych, że umówionego dnia wtargną do jej mieszkania i uprowadzą jej syna. „Porywacze” mieli wrzucić nastolatka do bagażnika samochodu i przewieźć do lasu, gdzie miał się rozegrać drugi akt wychowawczego przedstawienia.

Przyjacielska pomoc

Jak uradzili, tak też zrobili. W środę Joanna K. i jej syn pili w domu alkohol. W pewnym momencie do mieszkania wpadł dwóch mężczyzn. Jeden z nich dzierżył kij bejsbolowy. Napastnicy zadali nastolatkowi kilka ciosów i kazali iść ze sobą. Następnie, grożąc dalszym pobiciem, zmusili chłopaka, aby wszedł do bagażnika mercedesa. Gdy Maciej był już „zapakowany”, ruszyli kierunku pobliskiego lasu.

Planowali brutalne porwanie dla okupu syna jednego z najbogatszych Polaków. Trafili do aresztu i… zostali zwolnieni

„Wiadomości” TVP1 dotarły do nagrania, na którym trzech mężczyzn ustala szczegóły brutalnego porwania syna bardzo zamożnego Polaka. Wszystko miało...

zobacz więcej

Możliwe, że plan zatroskanej matki wypaliłby, gdyby nie przypadkowy widz, który był świadkiem wyprowadzania chłopaka. Mężczyzna natychmiast zawiadomił policję, a na miejsce porwania wysłano kilka patroli.

Ucieczka z żywym ładunkiem

W okolicach ul. Dzierżęcińskiej w Koszalinie policyjni wywiadowcy zauważyli stojącego na poboczu mercedesa. Gdy podeszli do auta, kierowca ruszył gwałtownie, o włos mijając funkcjonariuszy. Jeden z nich oddał dwa strzały ostrzegawcze, ale to nie zatrzymało kierowcy. Policjanci ruszyli w pościg. Już po kilkuset metrach mercedes wjechał w ogrodzenie jednej z posesji. Kierowca uciekł, ale w aucie został drugi mężczyzna oraz dwie kobiety. Policjanci otworzyli bagażnik, w którym leżał przerażony nastolatek.

„Milion złotych albo tracisz palec lub życie”. Pierwsze zatrzymania w sprawie porwania adwokata

zobacz więcej

Przerwana lekcja wychowania

Okazało się, że w samochodzie jechała matka chłopaka. Prawdopodobnie miała pojawić się na scenie, gdy „porywacze” skończą już z Maciejem. Kobieta i dwoje jej znajomych byli pijani, podobnie jak „ofiara”.

Kilka godzin później zatrzymano kierowcę mercedesa. Całej czwórce przedstawiono zarzuty czasowego pozbawienia wolności, za co grozi im do 5 lat więzienia. „Pomysłowa” matka przyznała, że w tak nietypowy sposób chciała wstrząsnąć niegrzecznym synem.

źródło:
Zobacz więcej