RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Jak pomagać rodzinom? „Rzadko która zdecyduje się na dziecko dlatego, że dostanie 500 zł”

– Gdybym miał wolne ponad 20 miliardów złotych, to bym poszedł w żłobki i przedszkola za darmo – powiedział w „Polityce przy kawie” w TVP 1 analityk rynku finansowego Piotr Kuczyński. – Rozwiązanie 500 złotych na każde dziecko jest rozwiązaniem wspaniałym w sensie efektu wyborczego – dodała Elżbieta Mączyńska, ekonomistka, bo – jak podkreśliła – daje szybki rezultat, który tak lubią politycy.

„Liczymy na 4-5 mld zł od banków, 3,4 mld zł od hipermarketów”. PiS szacuje wydatki i wpływy

– Plan szczegółowy był prezentowany wielokrotnie. To są konkretne projekty ustaw, są obliczone koszty – powiedział Henryk Kowalczyk (PiS),...

zobacz więcej

Kuczyński, analityk domu inwestycyjnego Xelion, jest przeciwnikiem programu 500 plus. – Nie znam dowodów na to, że tylko 500 zł na dziecko podwyższy wzrost dzietności – powiedział.

Przyznał, że rodzinom z dziećmi trzeba pomagać. – Gdybym miał wolne ponad 20 miliardów złotych, to bym poszedł w darmowe żłobki i przedszkola, opiekę zdrowotną w każdej szkole. W sieć bezpieczeństwa, która daje rodzinom chęć posiadana dzieci – wyjaśnił. Jego zdaniem skuteczność tych pieniędzy byłaby większa.

Wspaniały efekt wyborczy


Mączyńska, ekonomistka SGH i PAN, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, stwierdziła, że cel poprawy sytuacji demograficznej jest słuszny. – Ale rzadko która rodzina podejmuje decyzję o urodzeniu dziecka tylko dlatego, że otrzyma 500 złotych. To wymaga kompleksowych działań – powiedziała. Zgodziła się, że lepiej byłoby gdyby pieniądze te zostały wydane na poprawienie infrastruktury dotyczącej wychowania dziecka – pediatryczną, szkolną itp.

Podkreśliła, że rozwiązanie 500 złotych na każde dziecko jest rozwiązaniem wspaniałym w sensie efektu wyborczego, czyli dającym szybki efekt, który tak bardzo lubią politycy. Tymczasem – jak podkreślała – potrzebne są kompleksowe i długofalowe reformy konsekwentnie prowadzone.

Polacy łaskawym okiem patrzą na podatek bankowy. Ponad 40 proc. za jego wprowadzeniem

Propozycję obłożenia banków dodatkowym podatkiem popiera 41 proc. Polaków, a dodatkową daninę wobec hipermarketów 49 proc. – wynika z sondażu...

zobacz więcej

Ostry podatek bankowy

Koszt samego programu 500 zł na dziecko, to wedle dzisiejszych wyliczeń, 22 mld zł rocznie. Rząd planuje sfinansować swoje obietnice m.in. z podatku bankowego. Według Kuczyńskiego proponowany przez rząd Beaty Szydło rozwiązania są, podobnie jak węgierskie, ostrzejsze niż w innych europejskich krajach. – Ten podatek w końcu znajdzie drogę do naszych kieszeni – powiedział.

– To jest łatwy podatek i widać, jakie są aktywa. Tylko, że w tych aktywach są kredyty – zauważyła Mączyńska. Wyjaśniła, że kiedy zapytała o to w ministerstwie usłyszała, że można wyłączyć z opodatkowania pewne sektory. – Tak wiec nie wiadomo, jaki będzie ostateczny kształt tego projektu – dodała. Kuczyńskiemu takie wyłączenia wydają się mało prawdopodobne, bo – jak zwrócił uwagę – budżet potrzebuje pieniędzy.

Za podatek od supermarketów zapłacą klienci

Ekonomiści podobnie oceniają wprowadzenie podatku od supermarketów. Kuczyński jest przekonany, że z całą pewnością zapłacą go klienci. – Wiele sieci działa na rentowności półtora do 2 procent. Więc jeżeli podatek będzie w wysokości 2 procent, musieliby ponieść straty albo być bez zysku – przekonywał.

Dodał, że kryterium powierzchni 250 metrów kw. mogłoby uderzyć najbardziej w polskie sklepy. Dlatego rząd „ma zagwozdkę” i podatek ten nie pojawi się natychmiast. Mączyńska zwróciła też uwagę, że w przeciwieństwie do krajowych firm te globalne mają bardzo dużą możliwość „optymalizacji podatkowej”. Podkreślała jednak, że zgodnie z prawami ekonomii, skoro przedsiębiorcy prowadzą ten biznes, a nie uciekają do innych, bardziej dochodowych sektorów, to znaczy, że im się to opłaca.

„Wiek emerytalny podniesiono zbyt szybko”

Ekonomiści rozmawiali także o wieku emerytalnym. Według najnowszego sondażu dla „Rzeczpospolitej”, Polacy niechętnie patrzą na powrót do poprzedniego wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn), jeśli miałoby się to wiązać z obniżeniem świadczeń.

Mączyńska uważa, że ludzie opowiadają się za obniżeniem wieku emerytalnego, bo boją się, że w okresie okołoemerytalnym nie będą mieli pracy. Kuczyński uważa, że wiek emerytalny podniesiono zbyt szybko, bez szczegółowych konsultacji.


Zobacz cały program „Polityka przy kawie”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej