Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Wraca spór o sześciolatki. „Edukacja nie może być zależna od opcji politycznej”

Przygotowana przez PiS reforma szkolnictwa, która zakłada zniesienie obowiązku szkolnego 6-latków, wzbudza ogromne emocje. – Większość Polaków wybrała obecną opcję polityczną, ponieważ poprzednia potknęła się o reformę szkolnictwa – broniła zmian Dorota Dziamska, ekspert Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców w programie „Polityka przy kawie” TVP1. – Edukacja nie może być zależna od opcji politycznej – przekonywał z kolei Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

„Odwrócenie szkodliwej pseudoreformy”. PiS pokazuje ustawę o 6-latkach

– Najważniejszą sprawą w tej ustawie jest zapis, że obowiązek szkolny będzie istniał od 7 roku życia. Dzisiaj ustawa wpłynie do laski...

zobacz więcej

Zniesienie obowiązku szkolnego sześciolatków to pierwszy etap szykowanej reformy rządu PiS, która zakłada między innymi wygaszanie gimnazjów. – To nie jest tylko krok dobry z uwagi na protesty rodziców i ich oczekiwania, bo bardzo dużo nauczycieli również uważa, że jest to właściwy krok. Jest on jednak przede wszystkim dobrym dlatego, że dzieci mają obecnie zły program nauczania. Tu chodzi tylko o to, żeby były odpowiednie warunki nauczania, na poziomie XXI wieku – przekonywała Dziamska.

Bałagan metodyczny

Zdaniem ekspertki od edukacji obecnie panuje „bałagan metodyczny” i nauczyciele nie wiedzą, jak uczyć. – Trzeba pochylić się nad dzieckiem i zrozumieć, że ono jest osobą, która się uczy pełnymi zmysłami, wszystkimi swoimi możliwościami, a nie przez ograniczenia, bo teraz te dzieci są ograniczone w szkołach – tłumaczyła.

Założenia projektu PiS nie przekonały Broniarza. – Po raz kolejny szatkujemy edukację, dzielimy ją na nieuzasadnione segmenty, zamiast patrzeć na to w sposób całościowy. Edukacja zaczyna się od domu, poprzez edukację przedszkolną, szkołę, gimnazjum, aż po edukację ustawiczną. Natomiast my wyrwaliśmy sześciolatków, za moment wyrwiemy gimnazjalistów, a nikt nie próbuje popatrzeć na to, jak ten proces edukacyjny organizować tak, by efekty wynikające z tej edukacji szkolnej były jak najbardziej korzystne z punktu widzenia dziecka – zaznaczył prezes ZNP.

„Dalej edukacja kuleje”

Według Broniarza reforma pociągnie za sobą dalsze niekorzystne konsekwencje. Cofnięcie sześciolatków do przedszkoli będzie oznaczało utrudniony dostęp do tych placówek dla trzylatków. – W roku 2008 Związek zgłosił pierwszą, a w 2010 drugą propozycję inicjatywy poselskiej, ona przeszła przez cały tok prac parlamentarnych, mówiącą o upowszechnianiu edukacji przedszkolnej od trzeciego roku życia. Dzisiaj nadal edukacja przedszkolna kuleje, jeżeli chodzi o trzylatki, reforma sześciolatków jeszcze bardziej pogorszy sytuację rodziców dzieci trzyletnich – wyjaśnił.

– Już wtedy mówiliśmy: na bazie powszechnej, dobrze zorganizowanej, ogólnodostępnej edukacji przedszkolnej budujmy model sześciolatków w szkole, zachowując prawo rodziców do tego, żeby w każdej chwili mogli powiedzieć: „Nie, moje dziecko będzie realizowało obowiązek później” – dodał Broniarz.


OBEJRZYJ CAŁE WYDANIE PRROGRAMU „POLITYKA PRZY KAWIE

źródło:
Zobacz więcej