Ewa Tylman zginęła w wyniku wypadku? Znów akcja służb nad rzeką. Sonarem przeczesywali Wartę

Wtorek był dziewiątym dniem poszukiwań Ewy Tylman, która zaginęła w pobliżu Warty w Poznaniu. Policja oficjalnie nie wykluczyła żadnego scenariusza. Jedna z hipotez mówi o wypadku, w wyniku którego dziewczyna utonęła. Strażacy przeszukiwali rzekę przy użyciu sonaru.

Mija termin dostarczenia okupu dla domniemanych porywaczy Ewy Tylman. Policja: to raczej próba wyłudzenia

Trwają poszukiwania 26-letniej Ewy Tylman, która zaginęła siedem dni temu w Poznaniu. W niedzielę rodzina otrzymała SMS od ludzi podających się za...

zobacz więcej

Podczas poszukiwań Ewy Tylman w ubiegłym tygodniu w Warcie znaleziono ludzką rękę. Ustalenia policji wskazują na to, że szczątki nie należą do dziewczyny, a do mężczyzny.

We wtorek służby znów pracowały nad Wartą. Policja poprosiła straż pożarną o pomoc w przeszukaniu rzeki. Nie wyklucza, że mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku którego dziewczyna wpadła do wody. Reporter TVP Poznań zaznacza jednak, że funkcjonariusze oficjalnie nie porzucili innych hipotez. Pod uwagę była brana także napaść. Policjanci nie chcą informować na razie o szczegółach śledztwa.

Strażacy przy użyciu sonaru, metr po metrze, badają Wartę. Ich akcja jest utrudniona przez silny nurt rzeki. Na razie, jak dowiedział się reporter TVP, badania nie przyniosły rezultatu.

Zaginęła w drodze z imprezy

Po raz ostatni 26-letnia Ewa Tylman była widziana w pobliżu ul. Mostowej 23 listopada, ok. godz. 3.30 rano. Kilka minut wcześniej monitoring jednej z prywatnych firm uchwycił idącą parę.

Wiadomo, że Ewie w drodze z imprezy towarzyszył kolega z pracy. Jak tłumaczył, po rozstaniu z Tylman udał się do domu. Przekonuje, że nic więcej nie pamięta, ponieważ był bardzo pijany.

źródło:
Zobacz więcej