RAPORT

Kampania 2020

Ojciec i córka dają drugie życie starym ubraniom. Rodzinny biznes, czyli Dad’s Studs

Karina i Cezary z firmy Dad’s Studs udowadniają, że ojciec i córka mogą stworzyć biznes z pomysłem. Przerabiają stare rzeczy na nowe, ale też szyją od podstaw. Niebawem zamierzają zorganizować warsztaty dla młodzieży i dzieci. – Chcemy pokazać młodym ludziom, że nie trzeba wyrzucać i kupować nowego, ale dzięki odrobinie własnej inwencji stworzyć nowe, a przy tym zaoszczędzić – mówi Karina.

Cezary Wacławik do rozpoczęcia, a właściwie powrotu do szycia, został namówiony przez córkę. – Założyliśmy to wspólnie, ale pomysłodawczynią naszej działalności jest moja córka Karina. Pomysł jest oparty na jej wiedzy telewizyjno-produkcyjnej, bo pracuje jako charakteryzatorka – mówi.

Rzeczywiście podział obowiązków w rodzinnym biznesie Wacławików jest bardzo klarowny. Karina odpowiada za projekty i pomysły, on szyje. – Uczyłem się być krawcem jakieś 30 lat temu i można powiedzieć, że dziś też się tego uczę od nowa – przyznaje.

Polskie wałki do ciasta podbijają świat

– Kiedy zaczynałam, moi znajomi trochę się ze mnie naśmiewali, że graweruję kuchenne wałki. Nikt nie wierzył, że mi się uda – mówi projektantka...

zobacz więcej

„Materiały sprzed lat są lepsze i trwalsze”

Karina wyjaśnia, że pomysł na ich biznes narodził się zupełnie przypadkiem. – Siedzieliśmy z tatą w moim starym mieszkaniu i ćwiekowaliśmy bransoletki. Później ja wyjechałam do Nowego Jorku i tam zachwyciłam się dzielnicą Williamsbourg w północnej części Brooklynu. Podobała mi się różnorodność mieszkających tam osób. To, że każdy jest inny, ma swój styl, nie przejmuje się tym co jest modne, co nie. To była dla mnie niezła inspiracja. Wróciłam do Polski i postanowiłam razem z tatą działać dalej – wyjaśnia.

Właśnie tak powstała firma „Dad’s Studs”. Nazwa w tłumaczeniu na polski oznacza „ćwieki taty”, bo też od tego biznes się zaczynał. Dziś w ich warszawskiej pracowni używane rzeczy dostają drugie życie. – Przywożę te rzeczy z różnych miejsc, wyszukuję je w second handach, na bazarach, u znajomych. Ci dobrze wiedzą czym się zajmujemy i sami dostarczają nam przeróżne materiały. Ostatnio kolega podrzucił ogromną torbę guzików z lat 80. Szyjemy też rzeczy nowe, ale one również robione są ze zdobytych materiałów, które znajdujemy w Polsce i za granicą. Jesteśmy wyznawcami tej teorii, że materiały sprzed kilkunastu lat są lepsze jakościowo i trwalsze – mówi Karina.

Oprócz przerabianych ubrań w Dad's Studs można znaleźć też nowe (fot. tvp.info/C.Prośniak)

Każdy rower to stypendium. Student z SGH produkuje bambusowe jednoślady w Afryce

– Naszą misją jest tworzenie rowerów, które zmieniają świat, to może trochę górnolotnie brzmi, ale chcemy tworzyć przedmiot, który daje ludziom...

zobacz więcej

Warsztaty z farbowania i szycia

Niebawem w „Dad’s Studs” ruszają warsztaty farbowania odzieży i przerabiania ubrań skierowane do dzieci i młodych ludzi. – Do tej pory zapraszaliśmy znajomych i ich dzieci. Wszyscy byli zachwyceni, niektóre dzieci nie chciały wychodzić stąd i trzeba było je siłą wyciągać. Idea warsztatów jest taka aby ci, którzy wezmą w nich udział zobaczyli, że nie trzeba kupować nic nowego żeby cieszyć się nowym a przy tym nie wydawać na to pieniędzy – tłumaczy Karina.

Przedział cenowy sprzedawanych rzeczy jest różny i zależy rzecz jasna od uszytego, czy przerobionego modelu. – Możemy zrobić coś małego, ale i kurtkę za 2 tys. Zazwyczaj można u nas coś kupić lub przerobić w przedziale cenowym 150-300 złotych – mówi Karina. I dodaje, że ich nowatorski biznes potrzebuje jeszcze trochę czasu aby się rozwinąć. Wierzy w to, że ta nowa usługa z czasem stanie się jedną z popularniejszych na rynku.

(fot. tvp.info/C.Prośniak)

źródło:
Zobacz więcej