RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Żona „Słowika”: zrobiono ze mnie szefową gangu

Przed sądem pojawił się Roman O. ps. Sproket (fot. Rafał Pasztelański)

– Już w drugiej połowie lat 90. pani „Słowikowa” i „Słowik” to był tandem. Nie otrzymywałem od nich żadnych poleceń, ponieważ dzieliły mnie od bossa dwa szczeble w hierarchii służbowej – zeznawał w czwartek Roman O. ps. Sproket, były świadek koronny w procesie Moniki B., oskarżonej o kierowanie gangiem i handel narkotykami. – Jaką ja mogłam kierować grupą? Po ponad dwóch latach aresztu jestem wrakiem człowieka bez grosza przy duszy – mówiła tvp.info Monika B.

Pani „Słowikowa” oskarżona o kierowanie gangiem

Monika B., ps. Słowikowa vel Monia, była żona pruszkowskiego bossa Andrzeja Z. ps. Słowik, została oskarżona o kierowanie gangiem, handel...

zobacz więcej

W czwartek przed sądem pojawił się Roman O. ps. Sproket. Ten wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna został wprowadzony na salę rozpraw przez dwóch silnie uzbrojonych antyterrorystów oraz jednego policyjnego tajniaka. Był bardzo pewny siebie. Na pytanie obrony odpowiadał rzeczowo i jak na członka półświatka bardzo elokwentnie. To właśnie głównie na jego zeznaniach oparto oskarżenia przeciwko Monice B. i innym osobom, którymi, zdaniem prokuratury, miała kierować.

Tandem

Pytany, kiedy poznał B., „Sproket” odpowiedział, że w drugiej połowie lat 90., kiedy to na myjnię przyjechał „Słowik” swoim filetowym volkswagenem passatem. Bossowi miała towarzyszyć jego żona – Monika. – Wówczas był to tandem. „Słowik” był zawsze w pakiecie z panią „Słowikową” – przekonywał „Sproket”. Pytany, czy rozmawiał z nimi, odparł, że nie, ponieważ dzieliły go od nich „dwa szczeble hierarchii służbowej”.

Roman O. mówił, że był na kilkudziesięciu spotkaniach swojego przełożonego Jarosława S. ps. Masa ze „Słowikiem”. Jego zdaniem „Masa” był podwładnym Andrzeja Z. Dopytywany o pozycję Moniki B. w przestępczym półświatku lat 90. i początku nowego stulecia, „Sproket” stwierdził, że cieszyła się ona dużym szacunkiem. – To, dlatego, że pojechała razem z mężem do Ameryki Południowej i byli zakładnikami, aby zagwarantować współpracę przy dostawie kokainy – mówił.

Jego zdaniem o wysokiej pozycji B. świadczy fakt, że kiedy ukradziono z jej samochodu radio (o wartości ok. 100 dolarów) to gang zaangażował 50 osób do poszukiwania tego sprzętu.

B. żona „Słowika” zatrzymana za wymuszenia

Grupę przestępców, którzy terroryzowali lubelskiego biznesmena, zatrzymało w poniedziałek Centralne Biuro Śledcze. Gangsterom zarzuca się...

zobacz więcej

 „Nie byłam żadnym bossem”

Roman O. opowiadał także, że po uderzeniu w gang pruszkowski działał jednocześnie w grupie Moniki B. i pracował dla „Masy”, który już miał status świadka koronnego. Na temat tego ostatniego nie chciał mówić, ponieważ stwierdził, że obowiązuje go tajemnica śledztwa. Przekonywał także, że „pani Słowikowa” bardzo intensywnie pomagała mężowi, gdy ten ukrywał się po rozbiciu „Pruszkowa”. Miała mu doradzać, a przez częste kontakty naprowadzić policję na ślad bossa.

– On kłamie. Nigdy nie kierowałam żadną grupą przestępczą i nie odgrywałam żadnej roli w grupie pruszkowskiej. Prawdą jest, że kochałam swojego męża. Te fałszywe zarzuty i pobyt w areszcie przez ponad dwa lata zrujnowały mi życie. Zostałam bez grosza przy duszy. Nie mam nawet jak pomóc choremu ojcu – przekonywała Monika B. w rozmowie z tvp.info.

Stracona korona

„Sproket” w zamian za status świadka koronnego złożył bardzo obszerne wyjaśnienia. To dzięki jego słowom udało się skierować akty oskarżenia przeciwko kilkudziesięciu członkom stołecznego półświatka, związanych z gangiem pruszkowskim. Za jego sprawą na ławie oskarżonych zasiadła Monika B. ps. Słowikowa. Opowiedział także o licznych porwaniach i pobiciach dokonanych na zlecenie kryminalnego podziemia. Nieoficjalnie wiadomo, że miał także twierdzić, że Jarosław S. ps. Masa popełniał przestępstwa w czasie, gdy był objęty programem ochrony świadków koronnych.

W zamian za obszerne wyjaśnienia i zeznania „Sproket” mógł liczyć na bezkarność. Prokuratura zawiesiła śledztwo w sprawie ponad 150 przestępstw, jakich miał się dopuścić w czasie dekady przestępczej działalności. W styczniu b.r. na wniosek prokuratury stracił status świadka koronnego, ponieważ w kilku sprawach odmówił składania zeznań. Teraz może za te wszystkie czyny odpowiedzieć przed sądem. Co ciekawe, odkąd przestał być „koronnym”, chętnie zeznaje w różnych procesach.

Zbuntowany „Sproket” stracił status świadka koronnego. Prokuratura: nie damy się szantażować

Roman O., ps. Sproket, który swoim wyjaśnieniami pogrążył m.in. gang byłej żony „Słowika”, w czwartek oficjalnie stracił status świadka koronnego –...

zobacz więcej

Szefowa

Monika B., była żona pruszkowskiego bossa Andrzeja Z. ps. Słowik, odpowiada przed stołecznym sądem za kierowanie gangiem, handel narkotykami oraz pośrednictwo w unikaniu odsiadki przez przestępców, za sprawą m. in. fikcyjnych chorób. Byłą żonę „Słowika” obciążają przede wszystkim zeznania „Sproketa”. Tak ją opisywał: – Miała niekwestionowaną pozycję przywódcy. Konkretna. Otwarta na nowe kierunki działań.

Według „Sproketa” grupa Moniki B. była podzielona na dwa niezależne „działy”. Pierwszy, w skład, którego wchodzili m.in. Dariusz A. ps. Wieża, Wojciech P. ps. Puchacz i Ludwik M. ps. Lulu zajmowała się handlem narkotykami, wymuszeniami, ściąganiem haraczy. Ot klasyczną bandytierką. Drugi dział kombinował wokół przestępstw gospodarczych: obrotu fikcyjnymi fakturami, oszustw kredytowych, windykacji rat leasingu itp.

Aby chorobę

Na liście zarzutów ciążących na Monice B. znalazło się kilka dotyczących pośrednictwa z Konradem T. To oszust, który w zamian za łapówki pomagał przestępcom zdobywać dokumentację medyczną, niezbędną do uniknięcia więzienia czy aresztu. Jego nazwisko pojawia się w sprawie skorumpowanego stołecznego prokuratora (zatrzymanego dwukrotnie: raz, gdy przyjmował i raz, gdy dawał łapówkę) oraz w sprawie dotyczącej producenta filmowego Lwa R.

W czasie kontaktów z grupą „Słowikowej” miał pomóc kilku osobom zdobyć „mocne papiery”. I tak jednemu z przestępców za pośrednictwem T. załatwiono pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Innemu gangsterowi sugerowano, żeby połknął folię aluminiową, to w czasie prześwietlenia metal będzie imitował zmiany nowotworowe. Oczywiście za każde załatwienie sprawy „Słowikowa” i „Sproket” mieli brać solidne wynagrodzenia od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów.

Monice B. grozi do 10 lat więzienia. Kobieta nie przyznała się do zarzutów i złożyła wyjaśnienia, które jak twierdzi obciążały tylko ją.

źródło:
Zobacz więcej