„Prezes Kaczyński nie da Beacie Szydło stanowiska premiera nawet na chwilę”

– PiS wygra te wybory. Miesiąc temu myślałem, że będzie miał te 231 mandatów, że będą mieli większość, dziś taki pewien nie jestem. Do akcji wkroczyli ci politycy PiS, którzy zniechęcają centrowych wyborców – mówił w programie „Po przecinku” w TVP Info były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Dodał, że gdyby Jarosław Kaczyński jeździł po świecie, to nie powiedziałby takiej bzdury jak słowa wypowiedziane podczas spotkania z wyborcami w Makowie Mazowieckim. Prezes PiS zastanawiał się, czy imigranci nie sprowadzą do Europy bardzo niebezpiecznych chorób.

Kazimierz Marcinkiewicz zapytany o to, kto jego zdaniem wygra wybory 25 października, odpowiedział, że PiS. Stwierdził jednak, że choć miesiąc temu był przekonany o tym, że partia ta otrzyma 231 mandatów, dziś nie jest tego pewien. Przyczyną według byłego premiera jest to, że do głosu zaczynają dochodzić takie osoby jak Antoni Macierewicz, czy Jarosław Kaczyński, którzy wyborców zniechęcają. – Jeśli ta kampania tak się potoczy, to mogą zniechęcić te parę procent, które jest niezbędne do przejęcia całości – powiedział.

Jego zdaniem takie elementy kampanii jak otwarta przez Beatę Szydło restauracja „Ewa&Przyjaciele”, która bije rekordy popularności w sieci, to „bawienie się w piaskownicy”. – Fajnie, że partie dostają pieniądze i mogą sobie urządzać coś w rodzaju zabawy, ale to marnotrawienie kilkudziesięciu tysięcy złotych. To dla mnie pachnie skandalem, po to dajemy pieniądze partiom politycznym, żeby one pracowały nad programem dla Polski, żeby się prezentowały, a tu wydawane są lekką ręką na zabawki polityczne – mówił.

Kaczyński: PiS będzie szanował opozycję po wyborach. Kopacz: nie wierzę w te deklaracje

- Jarosław Kaczyński chce władzy dla niej samej; nie wierzę w jego słowa o woli pokojowej współpracy z opozycją po wyborach - komentowała premier...

zobacz więcej

„Gdyby jeździł po świecie, nie powiedziałby takiej bzdury”

Marcinkiewicz skomentował także słowa Jarosława Kaczyńskiego na temat imigrantów. Prezes PiS na spotkaniu z wyborcami w Makowie Mazowieckim powiedział m.in., że „w Europie są objawy pojawienia się bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych chorób”. Według niego w sprawie uchodźców powinien wypowiedzieć się minister zdrowia.

Marcinkiewicz przypomniał, że w Wielkiej Brytanii żyją setki tysięcy imigrantów, którymi postraszył Kaczyński i nie powodowało to przez lata żadnych chorób. – Gdyby Jarosław Kaczyński jeździł po świecie, oglądał świat, nie powiedziałby takiej bzdury – stwierdził. Dodał, że dziwi go to, że politycy nie rozmawiają o tym jak Polskę przygotować na przyjęcie 10 tys. muzułmanów, nie ma dyskusji o nowoczesnych metodach asymilacji imigrantów, tego jak ich przyjąć. – Jest wyłącznie straszenie się. To jest przykre – powiedział były premier.

teraz odtwarzane
„Kaczyński gra ludźmi bardzo mocno”

„Kaczyński gra ludźmi bardzo mocno”

W programie poruszony został wątek mianowania Beaty Szydło na premiera oraz kadencji samego Marcinkiewicza. – Nie wiedziałem, jak długo potrwa moja kadencja. Znałem i rozumiałem prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako człowieka słownego i mówiącego to, co trzeba mówić. Potem zobaczyłem, że on jednak w trakcie sprawowania urzędu gra ludźmi bardzo mocno. Nie miał powodów, żeby mnie odwoływać – mówił Marcinkiewicz. W jego opinii został odwołany, bo „żądał tego jego brat”.

– Było to zupełnie niepotrzebne. Miałem przeświadczenie, że idę na cztery lata. Dziś znając Jarosława Kaczyńskiego, to w jaki sposób postępuje w różnych sytuacjach, widzę, że on chyba jednak nie da tego stanowiska Beacie Szydło nawet na chwilę. Od razu przejmie władzę, bo on do niej się już dziś szykuje. Wrócił na scenę polityczną, zabiera głos równie często i spotyka się z ludźmi równie często jak ona – dodał Marcinkiewicz.

źródło:
Zobacz więcej