W „Bez retuszu” o finiszu kampanii wyborczej. „PiS może być jak siatkarze w Japonii: wygra, ale nie będzie rządzić”

– Podstawowe pytanie w tych wyborach jest takie, czy PiS będzie po nich rządzić samodzielnie, czy wygra i nie będzie miało większości, a wtedy zacznie szukać koalicjanta. Może być tak jak z siatkarzami w Pucharze Świata w Japonii (wygrali niemal wszystkie mecze, ale nic im to nie dało - przyp. red.): PiS wygra, ale władzę przejmie koalicja anty-PiS – powiedział w programie „Bez retuszu”, w TVP Info prof. Norbert Maliszewski, psycholog społeczny. – Nie spodziewam się, żeby PiS miało jakąkolwiek trudność ze stworzeniem kolacji – wskazywał z kolei politolog, dr Bartłomiej Biskup.

PiS: wyjazdy rządu to prowadzenie kampanii. Kopacz: to jedyny sposób, by nie fantazjować

PiS złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie nielegalnego prowadzenia kampanii wyborczej przez rząd. Marcin Mastalerek, rzecznik sztabu...

zobacz więcej

Profesor Maliszewski przekonywał, że koalicja kilku partii przeciw Prawu i Sprawiedliwości, gdyby to ugrupowanie nie zdobyło większości w Sejmie, jest całkiem realna – bo Polskiemu Stronnictwu Ludowego nie opłacałoby się wchodzić w koalicję z PiS, a np. Zjednoczonej Lewicy, czy Nowoczesnej Ryszarda Petru nie byłoby z partią Jarosława Kaczyńskiego „po drodze”.

Psycholog przywołał tu przykład polskich siatkarzy, którzy podczas niedawnego Pucharu Świata w Japonii szli przez turniej jak burza i wygrali niemal wszystkie mecze, ale w tym ostatnim powinęła im się noga i nic nie zyskali. – Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje jak najwięcej głosów poparcia i stara się zbierać je w tzw. centrum – wskazywał.

Nie zgodził się z nim doktor Bartłomiej Biskup, który przewiduje dość szybkie zbudowanie koalicji przez PiS. – Typuję do niej wszystkich, może część PO – przewidywał. – Za to bardzo mało prawdopodobna wydaje mi się koalicja wszystkich przeciw PiS – dodał.

Według niego nie mają znaczenia różnice programowe między partiami. – Zazwyczaj w koalicji następuje podział ministerstw. Nie realizuje się żadnego programu koalicyjnego, tylko dzieli się ministerstwa – przekonywał. Według niego inne partie będą miały trudność, aby nie pokusić się o współrządzenie z PiS.

Zazwyczaj w koalicji następuje podział ministerstw

Kopacz: wyjazdowe posiedzenia rządu uczą pokory

– Koszty wyjazdowych posiedzeń nie różnią się od kosztów normalnego funkcjonowania Rady Ministrów – przekonywała premier Ewa Kopacz w odpowiedzi na...

zobacz więcej

W podobnym tonie wypowiadał się publicysta „Rzeczpospolitej” Andrzej Stankiewicz. – Też nie wierzę, że PiS będzie miał problemy z tworzeniem rządu większościowego, jeżeli wygra – mówił. – Rząd „wszyscy przeciw PiS” jest nierealny. PiS ma prezydenta, a to broń atomowa – dodał. Redaktor był jednak sceptyczny, jeśli chodzi o objęcie fotela premiera przez Beatę Szydło. – Nie wiem, czy Beata Szydło będzie premierem, czy nie Jarosław Kaczyński. Może jeszcze nie w pierwszym rozdaniu, ale w krótkim okresie czasu – zastanawiał się.

Nie tak wiele emocji

Według Stankiewicza ta kampania, wbrew powszechnym opiniom, nie jest tak emocjonalna, jak poprzednia. – PiS jest w natarciu. Wygrało wybory prezydenckie, co dodało skrzydeł tej partii. PO ściga PiS, ale ogółem ta kampania, jeżeli chodzi o poziom emocji i wzajemnych zarzutów, jest o wiele słabsza, niż ta cztery lata temu – wskazywał.

Dlaczego tak się dzieje, tłumaczył politolog, prof. Tomasz Żukowski. – Pamiętajmy, że to są wybory, w których walczy się o wyborcę, który jest gdzieś w pół drogi między tymi dwoma obozami. To oznacza kampanię nie grającą silnie na emocjach – mówił. A prof. Maliszewski dodał, że poprzednio głosowało się niejako przeciw PiS, a dziś głosuje się przeciw PO.


ZOBACZ CAŁY PROGRAM „BEZ RETUSZU”

źródło:
Zobacz więcej