RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Stołówki szkolne przestały serwować posiłki z solą i cukrem. Uczniowie przynoszą je z domu

Uczniowie dalej jedzą sól i cukier w szkołach, ale przynosza je z domów (fot. arch.PAP/Lech Muszyński)
Uczniowie dalej jedzą sól i cukier w szkołach, ale przynosza je z domów (fot. arch.PAP/Lech Muszyński)

Znowelizowana ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia miała sprawić, że polskie dzieci będą raczone zdrowym jedzeniem. Firmy i osoby prowadzące szkolne sklepiki nie mogą bowiem sprzedawać wyrobów zawierających duże ilości składników niezalecanych dla dzieci, na przykład soli czy cukru. Efekt jest taki, że uczniowie przynoszą je z domów.

Zdrowe jedzenie mniej smakuje, szkolne sklepiki bankrutują

Od 1 września w szkolnych sklepikach nie można sprzedawać m.in. słodyczy i słodkich napojów. Rewolucja w podejściu do żywienia uczniów spowodowała...

zobacz więcej

Przepisy, jakkolwiek potrzebne, niestety się nie sprawdzają. Ograniczenie dostępu do artykułów zawierających więcej cukrów, soli czy tłuszczów, przyniosło nieoczekiwany efekt. – Okazało się, że dzieci dostają niesłodzoną herbatę, której nie chcą pić. Przedszkole nie kupiło innego niż cukier słodzika, bo musiałoby ogłosić przetarg – opowiada pani Marta cytowana przez „Rzeczpospolitą”, której syn chodzi do przedszkola w centrum Warszawy. Sama przyniosła do placówki słoik miodu, to jednak rozwiązanie połowiczne, miodem nie da się bowiem posłodzić leniwych czy pomidorówki.

Szybka reakcja

Uczniowie szybko zareagowali na nowe przepisy i zaczęli przynosić z domów cukier do herbaty. W zasadzie obowiązkowym wyposażeniem tornistrów są już także sól, a nierzadko również vegeta czy zioła prowansalskie.

Nowa ustawa ma także inne konsekwencje niż tylko smak potraw i próba wpłynięcia na niego. Uczniowie, taka sytuacja panuje choćby w II Liceum Ogólnokształcącym w Opolu, mogą kupić kawę naturalną tylko po okazaniu dowodu osobistego. Zupełnie jakby to był alkohol. – Nasz ajent nie może inaczej sprawdzić, kto skończył 18 lat – rozkłada ręce Aleksander Iszczuk, dyrektor szkoły.

„Zabrakło zdrowego rozsądku”

– Zabrakło zdrowego rozsądku. Idea wprowadzenia do szkół zdrowej żywności jest słuszna, ale jeśli te potrawy będą niesmaczne, dziecko nauczy się, że zdrowe odżywianie to przykrość – przekonuje Anna Sajdakowska, dietetyczka z Poradni Dietetycznej Metamorfoza.

Zdaniem psycholog dziecięcej dr Aleksandry Piotrowskiej zmiana sposobu żywienia nie powinna być nagła. – Jeśli dotąd do gara kompotu wsypywano pół kilo cukru, to teraz należy ograniczać jego ilość stopniowo – tłumaczy.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej