Politolog: pytania referendalne nie dawały ludziom wyboru

– Kampania referendalna była tak słaba, że byłabym zdziwiona, gdyby frekwencja w referendum była wysoka – powiedziała w TVP Info politolog, dr Anna Materska-Sosnowska. Zgodził się z nią socjolog, prof. Radosław Markowski. – Jestem przeciwnikiem tego, żeby nagabywać ludzi w sprawach, w których nie mają zielonego pojęcia – podkreślił.

W niedzielę Polacy wzięli udział w referendum ogólnokrajowym, w którym odpowiadali na pytania o jednomandatowe okręgi wyborcze, sposób finansowania partii politycznych i sprawy podatkowe. Wyniki mają być znane w poniedziałek.

Niska frekwencja

Według dr Materskiej-Sosnowskiej frekwencja nie powinna być zbyt duża. – Mamy ogólnie problem z chodzeniem do urn wyborczych – wskazała. – Gdy opadł kurz kampanii prezydenckiej, opadł kurz słów Pawła Kukiza, zaczęliśmy się zastanawiać na spokojnie, czemu ma służyć to referendum i jak są zadane pytania – dodała.

I właśnie do pytań pani politolog miała największe zastrzeżenia. – Mój największy zarzut dotyczy tego, jak są sformułowane pytania. A one nie były dobrze sformułowane i wyborcom nie dawały wyboru i alternatywy – podkreśliła.

Z niskiej frekwencji cieszyłby się prof. Radosław Markowski. – Na sześć pytań, które chcieli nam zadać dwaj prezydenci, właściwie tylko pierwsze w niedzielnym referendum było materią konstytucyjną – podkreślił.

Jaki sens?

Według socjologa referenda mają sens, jeśli pytania dotyczą spraw bliższych ludziom. – Można ludzi pytać w referendach o sprawy oklane, o przysłowiową lokalizację wysypiska śmieci, czy gdzie wybudować most. To jest to, nad czym ludzie panują – wskazywał.

– Te pytania nie tylko były źle zadane... Na przykład to pierwsze pytanie o JOW-y. Na świecie są ich cztery rodzaje i one mają fundamentalnie odmienne skutki – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej