Raport

Epidemia koronawirusa

Wołoszański nie wierzy w „złoty pociąg”. „Czytałem o 300 tonach złota! Skąd, na Boga, taki zapas w upadającej III Rzeszy?!”

Nie opada gorączka złota, która opanowała Polskę po odkryciu w Wałbrzychu rzekomego niemieckiego pociągu z cennym ładunkiem. Popularyzator historii Bogusław Wołoszański ze zdumieniem obserwuje reakcje ludzi na kolejne doniesienia na ten temat. Sam w pociąg wypełniony złotem nie wierzy i demaskuje kolejne „fakty” na jego temat.

„Złoty pociąg” nie skrywa kosztowności? „Możliwe, że jest tam broń chemiczna”

– Niewykorzystana w czasie drugiej wojny światowej broń chemiczna, może być „skarbem” znajdującym się w tzw. złotym pociągu, który według...

zobacz więcej

„Czytałem o 300 tonach złota! Skąd, na Boga, taki zapas złota w upadającej III Rzeszy?! A skąd na Dolnym Śląsku sztaby złota? Z banku we Wrocławiu? Złoto przechowywano tylko w banku centralnym, a z Reichsbanku w Berlinie zostało wywiezione do kopalni w Merkers, gdzie znaleźli je żołnierze amerykańscy” – napisał na swoim blogu.

Niemcy lekkomyślni?

Wołoszański wątpi także, że nawet jeżeli jest to zwykły pociąg pancerny, wycofujący się Niemcy pozbyli się go w tak lekkomyślny sposób. Taki skład mógłby bowiem powstrzymać postępy wojsk radzieckich wiosną 1945 roku, był bowiem niezwykle silnie uzbrojony.

„Opancerzona lokomotywa (lub lokomotywy) pchała platformę z zapasowymi szynami i podkładami, ciągnęła wagon artyleryjski, wagon desantowy dla piechoty, wagon dla pojazdów, koniecznych do prowadzenia zwiadu w pobliskim terenie. Była tam też pancerna drezyna (zwykle przystosowany do jazdy po szynach samochód pancerny)” – wyjaśniał.

Dowódcy groziłoby rozstrzelanie

„Taki pociąg, opancerzony, uzbrojony w armaty, karabiny maszynowe, działka przeciwlotnicze, był nadzwyczaj groźny. Dowódca, który podjąłby decyzję o wycofaniu tak cennej broni z walki, zostałby rozstrzelany. A w dodatku, jak czytałem, na platformach tego pociągu mają być działa samobieżne. Czyżby niemieccy dowódcy i ich chcieli się pozbyć?” – pyta historyk.

teraz odtwarzane
W „złotym pociągu” może być broń chemiczna?

Wracają „Sensacje XX wieku”. Nowy odcinek już w poniedziałek

Ściśle tajne kulisy złamania przez polskich kryptologów niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”, dzieje przedwojennego polskiego superszpiega...

zobacz więcej

Autor cieszących się ogromną popularnością programów „Sensacje XX wieku”, które od niedawna znów można oglądać na antenie TVP, zastanawia się również jakie jest źródło wiedzy o ukrytym składzie.

„Czyżby z dokumentów? Na wszelki wypadek osoba, która tym papierom dała wiarę, powinna zapoznać się z historią dzienników Hitlera kupionych w latach 1981-83 przez redakcję tygodnika >>Stern<< za ponad 9 mln marek. Ich autentyczność potwierdziło kilku wybitnych znawców, ale pomylili się. Dzienniki napisał fałszerz. Ot i było głupio. Nie słyszałem, żeby jakieś naukowe autorytety potwierdzały znalezienie pociągu, a wątpliwości - wiele” – zaznaczył.

Lepszy magnetometr

Pytań jest zresztą więcej. „Jak skład >>złotego pociągu<< można było dostrzec na obrazie georadaru? A dlaczego nie użyto magnetometru? Pociąg pancerny, o działach samobieżnych nie wspominając, to tak duża masa stali, że za pomocą tej techniki łatwo zostałby namierzony. Widziałem, z jaką prędkością wiertnia wbijała się w grunt koło tzw. Muchołapki. Wydrążenie otworu w 70-metrowej warstwie skał, pod którą jest tunel z pociągiem, mogłoby zająć kilka, może kilkanaście godzin. A potem wystarczałoby wpuścić kamerę i moglibyśmy zobaczyć ten złoty pociąg” – podkreślił Wołoszański.

Zobacz materiały z planu „Sensacji XX wieku”

teraz odtwarzane
„Znalezisko nie zostało jeszcze potwierdzone”. Sztab kryzysowy rozmawiał o „złotym pociągu”

TVP Info na 65. kilometrze torów. To tutaj spoczywa „złoty pociąg”?

Przysypany głazami, zawalony ziemią i naszpikowany ukrytymi w okolicy minami. Co skrywa w sobie „złoty pociąg”? Eksploratorzy z całego kraju...

zobacz więcej

Wątpliwości budzi także sposób ukrycia domniemanego pociągu. „Wszystkie odnalezione po wojnie skarby ukrywano tak, aby w miarę łatwo je wydobyć. Tak było w Merkers, gdzie złoto i dzieła sztuki złożono w kopalnianej sztolni, a wejście zamurowano cegłami. (...) Kto by chował je do tunelu, wypełniał minami i zawalał tonami skał, których usunięcie wymagałoby wielotygodniowej pracy ciężkiego sprzętu? A jak najpierw rozbroić miny, żeby nie eksplodowały w łopacie koparki?” – powątpiewa historyk.

Jest nadzieja

Mimo to Wołoszański ma nadzieję, że pod Wrocławiem znajduje się pamiątka z II wojny światowej. „Naprawdę chciałbym bardzo, żeby ten pociąg istniał i żeby go odnaleziono. Byłoby to piękne znalezisko dla Muzeum Kolejnictwa, a samobieżne działa dla Muzeum Wojska Polskiego, czego obydwu muzeom z całego serca życzę” – stwierdził.

źródło:
Zobacz więcej