RAPORT

CELEBRYCI, POLITYCY I WŁADZE TVN WZIĘŁY SZCZEPIONKI MEDYKÓW

Pruszkowscy gangsterzy unikną kary? Prokuratura ściga się z czasem

Minęło 10 lat odkąd prokuratura skierowała akt oskarżenia w tej sprawie (fot. arch)

Jest szansa, że jeszcze w tym roku rozpocznie się ponowny proces tzw. „małego Pruszkowa” – blisko 35. gangsterów działających w największym polskim gangu. Prokuratura alarmuje jednak, że jeżeli proces nie zakończy się w ciągu dwóch lat, to przedawni się znaczna część zarzutów. To bardzo prawdopodobne, bo pierwszy proces trwał 6,5 roku, a na apelację trzeba było poczekać kolejne, 2,5 roku.

Lubelscy bossowie odpowiedzą za kierowanie gangami, najpierw „Pruszków”, potem „Mokotów”

Dwaj dawni liderzy lubelskiego półświatka – 54-letni Waldemar S. oraz 63-letni Roman S., zostali właśnie oskarżeni o kierowanie zorganizowanymi...

zobacz więcej

Nieco ponad miesiąc temu do stołecznego Sądu Okręgowego trafiły akta „małego Pruszkowa”, jak śledczy nazywali proces 37 gangsterów, głównie dotyczący działalności bandy „Bryndziaków”. Ze względu na okres urlopowy nie udało się wyznaczyć jeszcze nawet terminu organizacyjnego. Jednak jak się dowiedział nieoficjalnie portal tvp.info, jest szansa, że proces rozpocznie się jeszcze w tym roku, lub najpóźniej na początku 2016 r.

Uwaga: przedawnienie

– Nie ma co ukrywać, że to wyścig z czasem. Minęło już 10 lat odkąd skierowaliśmy akt oskarżenia i wciąż w stosunku do dużej części oskarżonych, w tym kilku bossów gangu, nie zapadły prawomocne wyroki. Część zarzutów już się przedawniła, a w 2017 r. to samo stanie się ze znaczną częścią kolejnych. Pamiętajmy, że gros oskarżenia dotyczy czynów z lat 1995-2000 – alarmuje jeden z warszawskich śledczych, który zajmował się gangiem pruszkowskim.

Przestępstw, które mogą się przedawnić to m.in. rozboje, napady, handel bronią i narkotykami, a także udział w grupie przestępczej. A nikt nie ma wątpliwości, że ponowny proces może trwać bardzo długo.

Banda groźniejsza od „Pruszkowa” i „Wołomina”? Prokuratura sprawdza „listę śmierci”

Od kilkunastu do nawet blisko 30 osób mogło zginąć z rąk członków gangu „Szkatuły” w ostatnich 12 latach ustalili dziennikarze „Wiadomości” TVP 1 i...

zobacz więcej

Długa i kosztowna sprawiedliwość

W czasie pierwszego procesu, który trwał od od kwietnia 2006 do września 2012 r., oskarżono 57 osób, na których ciążyło 236 zarzutów. W czasie postępowania wyłączono sprawy blisko 20 podsądnych, z których część np. dobrowolnie poddała się karze. Skazano ich na kary od 5 lat wiezienia oraz na grzywny. Końca procesu, w ławach oskarżonych doczekało 37 podsądnych, na których ciążyło 175 czynów.

Przesłuchano ok. 200 świadków. Odczytano zeznania 400 kolejnych. Niektórych, takich jak świadkowie koronni, nawet po kilka razy. „Koronni” przyznawali w rozmowie z tvp.info, że oskarżeni mieli do nich nawet po 100-200 pytań. – Moim zdaniem robili wszystko by przeciągnąć proces jak najdłużej. Czasem miałem wrażenie, że to oni są gospodarzami procesu – mówił tvp.info Jarosław Sokołowski, były „kapitan” gangu, który został świadkiem koronnym.

W sumie proces kosztował nawet 2 mln zł. Można się spodziewać, że nowy nie będzie wcale tańszy.

Zaskakujący wyrok

We wrześniu 2012 r. zapadł wyrok. Główny oskarżony Marcin B. ps. Bryndziak usłyszał wyrok ośmiu lat więzienia. - najwyższy ze wszystkich oskarżonych. Większość orzeczeń oscylowała wokół 2-3 lat więzienia. 14 oskarżonych, w tym Andrzeja Z. ps. Słowik i Zygmunta R. ps. Bolo, uniewinniono. Spośród ponad 20 skazanych część nie trafiła do więzień, innym zaś zostało do odsiadki po kilka miesięcy, gdyż na poczet ich kar zaliczono czas aresztu.

– Analiza materiału dowodowego przesądziła niestety o przegranej prokuratury - oceniła sędzia Beata Najjar, twierdząc, że prokuratura poszła na skróty i większość zarzutów oparła na zeznaniach świadków koronnych. – Same zeznania świadka koronnego bez wsparcia innymi dowodami nie mogą stanowić podstawy do czynienia ustaleń. (…)Wśród ponad 170 zarzutów ponad połowa zakończyła się uniewinnieniem; zresztą uniewinnienia dotyczą najpoważniejszych zarzutów np. napadów z bronią – mówiła sędzia.

Kolejne zatrzymania członków „Ożarowa”. Kolekcjoner zaopatrywał gang w broń i bomby

Już ponad 70 członków gangu ożarowskiego usłyszało prokuratorskie zarzuty. W ostatnim tygodniu zatrzymano siedmiu kolejnych gangsterów zajmujących...

zobacz więcej

„Koronni” jednak ważni

Prokuratura apelacyjna złożyła do sądu apelację. Wśród kilkudziesięciu zarzutów pod adresem orzeczenia sądowego, jedną z najważniejszych ról odegrały „rażąco niskie kary”, uniewinnienie części oskarżonych oraz niedanie wiary zeznaniom czołowego świadka koronnego. Co ciekawe, wniesienie apelacji opóźniło się o 15 miesięcy, ponieważ tyle czasu zajęło Sądowi Okręgowemu sporządzenie pisemnego uzasadnienia.

W marcu 2015 r. Sąd Apelacyjny podjął decyzję. W odniesieniu do 89 zarzutów SA zwrócił sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania; w odniesieniu do 44 czynów utrzymał wyroki w mocy. W całości do ponownego rozpoznania skierowano sprawę Andrzeja Z. vel B. ps. Słowik, uniewinnionego od zarzutu napadu. „Bryndziakowi” zmniejszono wyrok o pół roku. – To przejaw gigantyzmu prokuratury. Wniesienie tak ogromnego aktu oskarżenia nie sprzyja sprawności postępowania. Samo odczytywanie listy obecności zajmowało kilkadziesiąt minut – stwierdził sędzia Adam Wrzosek.

Sąd Apelacyjny uznał jednak, że SO nie miał racji, podważając wartość dowodową zeznań świadków koronnych.

CBŚP uderzyło w gang „Wariata”. Sześciu zatrzymanych, przechwycone narkotyki

Sześciu członków trójmiejskiego gangu „Wariata” zatrzymali w ostatnich dniach policjanci CBŚP. Przestępcy zajmowali się głównie handlem narkotykami...

zobacz więcej

Odważny

Przewodniczącym składu sędziowskiego w ponownym procesie gangu ma być sędzia Wojciech Małek. Były rzecznik SO to jeden z najbardziej doświadczonych warszawskich sędziów. Ma także solidną praktykę w rozpoznawaniu spraw największych grup przestępczych.

Wiosną 2009 r., gdy razem z sędzią Beata Wawrów-Gąsiorowską, gdy sądzili gang mokotowski, ktoś poluzował śruby kół ich samochodach. Małek odkrył to przed wyruszeniem do pracy. Sędzia Wawrów-Gąsiorowska i jej córka zorientowały się, że coś jest nie tak w czasie jazdy.

Sędziowie nie przestraszyli się. Wiceboss „Mokotowa” usłyszał wyrok 15 lat więzienia, pozostałych sześciu oskarżonych, w tym lider gangu ożarowskiego „Sajur” i znany handlarz narkotyków „Farba” - od 12 do półtora roku pozbawienia wolności.

źródło:
Zobacz więcej