RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Dron wywołał alarm w stołecznym sądzie

Drony stają się coraz popularniejsze (fot. pixabay.com/Flyingbikie)
Drony stają się coraz popularniejsze (fot. pixabay.com/Flyingbikie)

Najnowsze

Popularne

Kolejny dron wywołał alarm w państwowej instytucji. Tym razem maszyna pojawiła się obok budynku stołecznych sądów okręgowych. Zaniepokojeni pracownicy budynku natychmiast zaalarmowali policję sadową. Okazało się, że maszyną nie kierują przestępcy lub żądni sensacji dziennikarze, ale ekipa filmowa.

Policja złapała prawdopodobnego właściciela drona znad warszawskiego Okęcia

– Mamy zbyt mało danych, żeby wartościować poziom zagrożenia. Na pewno ono jednak było bez względu na wielkość tego drona. Mógłby wprowadzić on...

zobacz więcej

W poniedziałek ok. godz. 9.50 sędziowie i pracownicy sądów okręgowych w Warszawie, zauważyli za oknami drona. Maszyna przelatywała obok okien i wznosiła się nad gmach. Ze względów bezpieczeństwa natychmiast zawiadomiono policję sądową. Funkcjonariusze wybiegli przed budynek, aby znaleźć operatora maszyny.

Intruz

Okazało się, że dron należy do ekipy filmowej. W al.Solidarności, gdzie mieszczą się sądy okręgowe, kręcono właśnie kolejne sceny nowego filmu Patryka Vegi „Pitbull. Nowe porządki”. – W ramach czynności wyjaśniających ustalono, iż osoby sterujące urządzeniem posiadały zezwolenie na zabezpieczenie lotów zdalnie sterowanych statków powietrznych w danym dniu, a nagrania dokonywane przy wykorzystaniu drona miały związek z realizacją filmu. Kierownictwo sądu nie było poinformowane o planowanym locie, stąd zostały podjęte działania podyktowane przyjętymi standardami bezpieczeństwa – powiedziała sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Sprawa tajemniczego drona została szybko wyjaśniona. – Poza zaniepokojeniem pracowników sądów oraz zaangażowaniem policji sądowej w wyjaśnienie legalności użycia urządzenia oraz koniecznością ustalenia, że nie zagraża ono w żaden sposób bezpieczeństwu zajście nie spowodowało zakłóceń w pracy sądu. Nie przerwano rozpraw ani nie zarządzono ewakuacji - dodała sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak.

Patryk Vega: W 2006 r. popełniliśmy zbiorowe samobójstwo

Młodzi oficerowie z jednostki specjalnej mówili mi, że oni nie mogą się doczekać, kiedy zabiją człowieka. Zostali wyszkoleni, do tego, żeby...

zobacz więcej

Bezwzględny gang

Reakcja sędziów i policji jest jak najbardziej zrozumiała. W gmachu przy al. Solidarności odbywają się bowiem rozprawy m.in. najgroźniejszych stołecznych gangsterów. To właśnie tam toczą się procesy członków tzw. gangu obcinaczy palców. Właśnie o walce z tymi bandytami będzie opowiadał najnowszy film Patryka Vegi.

Przełomowe zatrzymania ws. gangu „obcinaczy palców”. Są zarzuty za zabójstwo porwanego chłopaka

Śledczym stołecznej prokuratury apelacyjnej udało się przełamać zmowę milczenia członków gangu „obcinaczy palców”. Dzięki temu, jak ustalił portal...

zobacz więcej

Na tropie zwyrodnialców

Śledczy są jednak na tropie porywaczy Eweliny B. (uprowadzonej w 2005 r.) i Harisha H. Wiadomo, że rodzina dziewczyny zapłaciła bandytom kilkaset tysięcy euro okupu. Ci jednak nie zwolnili Eweliny. Do prokuratury docierały informacje, że dziewczyna zginęła, bo zamęczyli ją pilnujący jej bandyci. Teraz jest szansa, że uda się ich zidentyfikować.

Harish H. został uprowadzony w 2004 r. Napastnicy pomylili go z jego szefem. Mimo to nie zrezygnowali z żądania okupu. Za uwolnienie zażądali kilkuset tysięcy euro. Rodzina Hindusa dostała trzy przesyłki z palcami. Policjanci ustalili, że obcięto je z martwego ciała.

W listopadzie 2014 r. śledczy stołecznej Prokuratury Apelacyjnej przedstawili 11 gangsterom zarzuty związane z zabójstwem Mariusza M. i uprowadzeniem Harisha H.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej