Przywiązał psa do bramy schroniska, teraz chce go odzyskać. Ultramaratończyk zmienia plany po fali krytyki

Piotr Kuryło nie biegnie do Aten. Po fali krytyki, która spadła na sportowca, gdy przywiązał ciężarną sukę do bram schroniska i odjechał, zostawiając zwierzę w blisko 40-stopniowym upale, wycofał się ze startu. „Dziękuje, że już nie biegnę, wracam do murarki i wyjeżdżam z kraju, gdzie niektórym ludziom trzeba koniecznie ludzkiej krwi – mojej krwi” – napisał ultramaratończyk na swoim profilu na jednym z portali społecznościowych.

W upale przywiązał psa do bramy schroniska i odjechał. Znany ultramaratończyk w ogniu krytyki

zobacz więcej

Do karygodnego zdarzenia doszło w czwartek 6 sierpnia. To właśnie wtedy utytułowany sportowiec, biegacz Piotr Kuryło ruszył do greckich Aten. Zanim to jednak zrobił, do bramy „Azylu psów szukających domu Sonieczkowo” w Żarnowie koło Augustowa przywiązał swoją ciężarną sukę bez wody i w 40-stopniowym upale. Pracownicy schroniska znaleźli psa dopiero dwie godziny później. Zaopiekowali się Sarą.

Nagranie wyciekło do sieci i posypały się gromy

Dzięki monitoringowi sprawa została nagłośniona, a na samego Kuryłę spadła fala krytyki. Ultramaratończyk postanowił się jednak bronić. Mówił m.in., że pies nie jest jego, tylko jest przybłędą (sportowiec przygarnął go w listopadzie) lub, że jest niesłusznie krytykowany i piętnowany. Winą za przywiązanie suki obarczał też schronisko. Według niego, nie miał innego wyjścia, gdyż brama była zamknięta.

Sprawę zbada prokuratura

Szefostwo Azylu odpiera ataki, tłumacząc, że przy wejściu wisi telefon, z którego jednak biegacz nie skorzystał. Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza” schronisko już złożyło zawiadomienie w prokuraturze. Z kolei Fundacja Animal Rescue powiadomiła o sprawie policję.

W poniedziałek Piotr Kuryło poinformował, że rezygnuje z biegu. - Zrezygnowałem, bo pojawiły się komentarze bardzo złośliwe. Myślę, że wiem, kto za nimi stoi. To ludzie, którzy swego czasu chcieli wyłudzić ode mnie ogromne pieniądze. Nie udało się im. Teraz chcieli zrobić wszystko, aby mnie zdyskwalifikować na mecie. Uznałem, że nie ma sensu biec i zostać zdyskwalifikowanym - powiedział „Gazecie Wyborczej”.

Podobny wpis pojawił się także na oficjalnym profilu sportowca.

PIĄTE DZIECKO ROBI FOTKĘ--POMAGAŁEM I BĘDE POMAGAŁ NA TYLE NA ILE MNIE STĆ.SARZE TEŻ POMOGLEM,MAM NADZIEJĘ,ŻE KTOŚ...

Posted by Piotr Kuryło on 10 sierpnia 2015

W sprawie pojawił się też inny, zaskakujący wątek. Kuryło, który kilka dni temu bez skrupułów porzucił Sarę u bram schroniska, dziś twierdzi, że chce ją odzyskać, „bo nigdzie nie będzie mu tak dobrze jak u mnie”.

źródło:
Zobacz więcej