RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Turecki boeing 777 nieplanowo lądował w Warszawie. Pirotechnicy nie znaleźli bomby

Samolot boeing 777 linii Turkish Airlines, który nieplanowo lądował na Okęciu, tuż po godz. 6 rano polskiego czasu dotarł do San Francisco. Maszyna została przeszukana na warszawskim lotnisku, ponieważ, według nieoficjalnych informacji, na pokładzie mógł się znajdować ładunek wybuchowy. Pirotechnicy nie znaleźli jednak podejrzanych przedmiotów i maszyna z 350 osobami na pokładzie mogła kontynuować lot.

Niemcy ostrzegają przed zamachami w Stambule. Terroryści mogą zaatakować w miejskich autobusach i metrze

W związku z rozpoczęciem przez turecką armię walki z kurdyjskimi bojownikami w Iraku, możliwe są ataki terrorystyczne na metro i autobusy w...

zobacz więcej

Według nieoficjalnych informacji załogę miał zaniepokoić telefon komórkowy, który nagle zadzwonił, a do którego na pokładzie nikt się nie przyznawał.

Najpierw lotnisko otrzymało zgłoszenie od pilota maszyny, a samo lądowanie na warszawskim lotnisku odbyło się ok. godz. 15. – To nie było awaryjne lądowania, a lądowanie nieplanowane – powiedział wcześniej portalowi tvp.info Przemysław Przybylski, rzecznik lotniska Chopina w Warszawie.

– Krótko przed godz. 15 o materiałach wybuchowych na pokładzie samolotu miało zostać poinformowane lotnisko Chopina w Warszawie. Postój w Warszawie był konieczny, ponieważ (…) wdrożono wszystkie niezbędne procedury, a te są bardzo rygorystyczne, jeśli chodzi o podejrzenie występowania ładunku wybuchowego na pokładzie samolotu – powiedziała Marta Matuszak, reporterka TVP Info.

Bez problemu dotarł do San Francisco

Lecący ze Stambułu boeing 777 Turkish Airlines ostatecznie wystartował z lotniska Chopina po godzinie 19 i kontynuował lot do San Francisco. Na miejsce dotarł tuż po godz. 6 rano polskiego czasu.

Leszek Chorzewski, prezes Polskiego Klubu Lotniczego, pochwalił decyzję załogi, by po znalezieniu podejrzanego przedmiotu jak najszybciej posadzić samolot. – W takiej sytuacji następuje próba identyfikacji pasażera, który jest właścicielem podejrzanego przedmiotu. Jeżeli to się szybko nie udaje, samolot musi lądować na najbliższym lotnisku, bądź takim, który jest w stanie przyjąć dany samolot, ponieważ słowo „błahy” w tej sytuacji nie ma zastosowania. Ryzyko wybuchu jakiegokolwiek, nawet niewielkiego ładunku na pokładzie, niesie ze sobą ryzyko zniszczenia całej maszyny – powiedział na antenie TVP Info.

źródło:
Zobacz więcej