„Moja córka mnie nie poznaje”. Stracili trójkę dzieci przez… bałagan w mieszkaniu

Bałagan w małym mieszkaniu i zwierzęta domowe – w taki sposób sąd uzasadnił decyzję o odebraniu państwu Bałutom z Niska (woj. podkarpackie) trójki dzieci w wieku od 10 miesięcy do 10 lat. Trafiły do rodzin zastępczych. Batalia o ich odzyskanie toczy się od grudnia. – Uważam, że dzieci powinny znaleźć się ze swoimi rodzicami – powiedział w programie „Po przecinku” w TVP Info Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

Trzy dziewczynki zostały zabrane z mieszkania tuż przed Bożym Narodzeniem. Decyzja została uzasadniona tym, że państwo Bałutowie nie mogli zapewnić dzieciom odpowiednich warunków: mieszkanie było ponoć zbyt małe (37 m kw.), zaniedbane, a w dodatku były w nim zwierzęta – pies rasy york, żółw i królik.

Dramat młodej matki, której mąż odebrał dziecko, a sąd to zaakceptował. Zawiodło państwo?

Prawo prawem, ale dziecko będzie u mnie, a nie u matki – uważa ojciec i wywozi do swojego domu noworodka. Matka bezsilnie załamuje ręce. Sąd...

zobacz więcej

Mieszkanie miało być ponoć także odcięte od prądu. – Teściowa zapomniała zapłacić rachunku, prądu nie było przez trzy godziny – tłumaczyła w TVP Info Ewa Bałut, matka dziewczynek. Kobieta miała także mieć długi wobec szkoły. – Zapomniałam zapłacić składkę w wysokości ok. 10 zł – mówi kobieta, a jak dodaje Rzecznik Praw Dziecka, była to „dobrowolna składka”.

Kurator w szkole

Oboje rodzice pracują i dzieci nie żyły w biedzie. Jak wspomina Ewa Bałut, odebranie dzieci było bardzo dramatyczne. – Kinga została odebrana siłą przez kuratora, była ciągnięta siłą przez całą szkołę – opowiadała kobieta.

teraz odtwarzane
Skandal w majestacie prawa

Sąd odebrał dzieci, bo matka jest niewydolna i gruba. Pomoże specjalne szkolenie?

zobacz więcej

„Moja córka mnie nie poznaje”

Starsze dzieci trafiły do domu dziecka, a najmłodsze, w chwili interwencji zaledwie czteromiesięczne niemowlę, do rodziny zastępczej. Matka robi co może, by odzyskać dzieci, ale na razie może się z nim jedynie widywać.

– To jest gonitwa. Pani, u której jest (najmłodsza córka), robi wszystko, żebym miała z nią jak najmniejszy kontakt – opisywała wizyty u córeczki Ewa Bałut.

– Straciłam najważniejsze co jest dla matki: nie widziałam pierwszego ząbka, kiedy się przytula, wyciąga rączki. To jest pół roku, moja córka mnie nie poznaje – mówiła matka o 10-miesięcznej obecnie Sabince. Gdy chcieli z mężem ochrzcić dziecko, pozostałym córkom nie pozwolono pójść z rodzicami do kościoła.

Pani sędzia nie wyraziła zgody na urlopowanie dzieci na okres wakacji. Jesteśmy zrozpaczeni.

Posted by Dość krzywdzenia dzieci Państwa Bałutów przez Sąd w NIsku on 26 czerwca 2015



Kobieta nie kryje rozgoryczenia. – Jak zaczęła się cała sprawa, miałam możliwość wyjazdu za granicę. Wyjechałabym i do Polski bym nie wracała – powiedziała.

Sprawą zajął się szereg instytucji, m.in. Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

– Uważam, że dzieci powinny znaleźć się ze swoimi rodzicami. Trzeba stworzyć sytuację, która pozwoli im wrócić do swojej codzienności – mówił w TVP Info Michalak. Na razie jednak trudno przewidzieć finał sprawy - kolejne wnioski o powrót dzieci do rodziców są odrzucane.

„Po przecinku” – cały program on-line
teraz odtwarzane
Ewa Bałut: moja córka mnie nie poznaje

źródło:
Zobacz więcej