Od 13 lat walczy o odszkodowanie dla syna. Federacja umywała ręce, pokazywała puste konta

Miał przed sobą wielką karierę miotacza, ale walka o wyniki trzynaście lat temu zmieniła się w walkę o życie. Michał Kłys dostał młotem w głowę na treningu, kiedy był jeszcze nastolatkiem. Dzisiaj w warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa w procesie karnym przeciwko federacji sportowej, która do tej pory nie wypłaciła mu zaległego odszkodowania i renty.

Rodzina walczy o odszkodowanie za śmierć bohatera. „Odsyłano nas do Al-Kaidy”

zobacz więcej

Kiedyś miał szansę zostać mistrzem w rzucie młotem. Dzisiaj Michał wszystkiego uczy się od nowa. 13 lat temu na treningu jego koleżanka rzuciła młotem. Metalowa kula zmiażdżyła głowę 17-latka. Michał przez 7 miesięcy był w śpiączce. Przebywał w różnych szpitalach, a później trafił do ośrodka w Warszawie.

Sąd skazał trenera na karę grzywny. W 2008 roku rozpoczęła się sprawa o zadośćuczynienie.

– Kadra Federacji nie była ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej, co w nie tylko mojej ocenie, jest ciężkim błędem – powiedział TVP Info Marcin Zalewski, pełnomocnik Michała Kłysa.

Istnieje duże prawdopodobieństwo tego, że przynajmniej część pieniędzy Federacji została ukryta, została wyprowadzona

Chodzi o Warszawsko-Mazowiecką Federację Sportu, która zorganizowała zgrupowanie młodzieży. W 2012 roku prawomocnym wyrokiem sąd nakazał organizacji wypłatę Michałowi miliona złotych odszkodowania i renty w wysokości 3 tysięcy złotych miesięcznie. Do tej pory chłopak nie dostał pieniędzy. Komornik na koncie federacji znalazł niewiele ponad 2 tysiące złotych. Ale jej roczne budżety przekraczały 20 milionów złotych.

– Uważam, iż materiał dowodowy w tej sprawie wskazuje na duże prawdopodobieństwo tego, że przynajmniej część pieniędzy Federacji została ukryta, została wyprowadzona – dodaje Marcin Zalewski.

Ojciec Michała Kłysa od 13 lat walczy o odszkodowanie (fot. TVP Info)

Córka sztangisty nie żyje. Lekarka na procesie ws. porodu: decyzję podjął ordynator

Zakończył się pierwszy dzień procesu lekarki przyjmującej poród córek bliźniaczek znanego sztangisty Bartłomieja Bonka; jedna z dziewczynek zmarła...

zobacz więcej

Proces karny przeciwko pracownikom Federacji

Dlatego przed sądem toczy się proces karny przeciwko czterem pracownikom Federacji. Ta finansowana była z dotacji Ministerstwa Sportu, Urzędu Marszałkowskiego i przez władze Warszawy. Nadzór nad organizacją sprawowało miasto, ale, jak zaznacza dyrektor sportu, tylko w działalności statutowej. Wkrótce po wyroku, miasto rozwiązało umowę z federacją.

– To, jak Federacja pozyskiwała pieniądze, co z nimi robiła, jak je przelewała, gdzie robiła różnego rodzaju ruchy finansowe leży po stronie Federacji. I po stronie Federacji należy poszukiwać odpowiedzi na pytania – mówił TVP Info Janusz Samel, dyrektor Biura Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy.

Odpowiedzi na te pytania TVP Info szukało również u ówczesnej minister sportu Joanny Muchy. Po wyroku minister rozesłała apel do związków sportowych o wsparcie finansowe. – Federacje sportu w poszczególnych województwach otrzymywały wcześniej, bo teraz jest to już zmienione, pieniądze przeznaczone na konkretną dyscyplinę, konkretny cel czy zawodników. Żadne przesunięcia środków nie są możliwe – mówiła Joanna Mucha.

Metalowa kula zmiażdżyła głowę 17-latka (fot. TVP Info)

16 miliardów dolarów dla palaczy. Koncerny tytoniowe wypłacą rekordowe odszkodowanie

Rekordowe odszkodowanie dla kanadyjskich palaczy. Koncerny tytoniowe będą musiały wypłacić prawie 16 mld dolarów kanadyjskich osobom, które zapadły...

zobacz więcej

Stary-nowy dyrektor

Federacja już nie istnieje, dzisiaj jest w likwidacji. Lukę na Mazowszu wypełniła nowa organizacja – Unia Związków Sportowych Warszawy i Mazowsza. – Wypełniła lukę, ale nie przejęła zobowiązań. To jest inny podmiot – mówi Zbigniew Pacelt, prezes Unii Związków Sportowych Warszawy i Mazowsza z Platformy Obywatelskiej.

Prezes Unii zaznacza, że nie jest spadkobiercą wyroku. Ale temat Michała pojawia się już w nowej organizacji. – Pomysł już mamy i w niedługim czasie sami zainteresowani dowiedzą się o tym – dodał Pacelt.

Były dyrektor Federacji odmówił komentarza TVP Info. Okazuje się, że teraz jest dyrektorem biura również w nowej organizacji. – Pana Piotra znam ponad 20 lat, jest to bardzo rzetelny człowiek w wykonywaniu swoich obowiązków – zaznaczył Pacelt.

Federacja, do której należał Michał Kłys, już nie istnieje, do dzisiaj jest w likwidacji (fot. TVP Info)

„Pieniądze należą mu się jak psu buda”

Michał do tej pory mógł liczyć tylko na wsparcie dobroczyńców. Operacje i rehabilitacje finansował między innymi Robert Skolimowski. – Jak to jest możliwe, żeby człowiekowi nie pomóc, któremu się to naprawdę tak jak psu buda należy – mówi Skolimowski.

– Jeśli Michał nie zostanie zabezpieczony, to nie wiem, co będzie jak umrę. Nie wiem po prostu. Dlatego walczę o to, żeby można mu było zabezpieczyć życie – mówi Krzysztof Kłys.

Ojciec Michała: jak ja umrę, to nie wiem jak będzie

źródło:
Zobacz więcej