Szczerski: nie istnieją fikcyjni asystenci Andrzeja Dudy w europarlamencie

– Nie istnieją fikcyjni asystenci. Oni wszyscy są zatrudnieni na umowę o pracę, są raportowani do PE – zapewniał Szczerski (fot. wikipedia.com)

– Oni wszyscy są zatrudnieni na umowę o pracę, są raportowani do Parlamentu Europejskiego, który nie zgłosił w tej sprawie żadnych uwag – zapewnił w piątek Krzysztof Szczerski z PiS, pytany o sprawę asystentów zatrudnianych przez Andrzeja Dudę w PE. Wyraził zdziwienie, że prokuratura, która prowadzi śledztwo, zajmuje się sprawą zatrudniania asystentów tylko przez tę partię.

Wypowiedź dotyczy wszczętego w środę śledztwa Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie fikcyjnego zatrudniania asystentów europosłów PiS, a tym samym doprowadzenia Parlamentu Europejskiego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła osoba fizyczna na podstawie publikacji tygodnika „Newsweek” z marca, według której europosłowie PiS – m.in. Andrzej Duda, Zbigniew Kuźmiuk, Tomasz Poręba i Ryszard Legutko – zatrudniają pracowników partii na fikcyjnych etatach.

Fikcyjne etaty w biurach europosłów PiS? „Coś tu brzydko pachnie”; „Przed wami wielkie trzęsienie ziemi”

– Czuć, że coś tu brzydko pachnie. I to nie pierwszy raz, kiedy posłowie PiS sięgają po fundusze publiczne, prawdopodobnie w celach zupełnie nie...

zobacz więcej

„Nie czuję się poszkodowany”

– Nie istnieją fikcyjni asystenci. Oni wszyscy są zatrudnieni na umowę o pracę, są raportowani do Parlamentu Europejskiego, Parlament Europejski nie zgłosił w tej sprawie żadnych uwag. Nie czuje się poszkodowany – powiedział w piątek Szczerski, jeden ze współpracowników prezydenta elekta. Był on pytany w radiu RMF FM o to, czy Duda, który miał 16 asystentów, będzie miał w związku z tym problemy. – To przecież nie są żadne fikcyjne, lewe etaty, jak to się czasem próbuje zarzucać – zapewnił.

Jego zdaniem dziwne jest, że prokuratura prowadzi śledztwo na rzecz poszkodowanego, który nie czuje swojej szkody. – Dziwię się tylko, że prokuratura zajmuje się wyłącznie jedną partią, no ale to widocznie są takie standardy. Nie słyszałem, żeby posłowie innych partii zwracali pieniądze, które otrzymywali z parlamentu na asystentów, jeśli zatrudniali ich wielokrotnie mniej niż Andrzej Duda na przykład. To znaczy, że kto lepiej gospodaruje pieniędzmi - ten, który zatrudnia za te same pieniądze 10 osób, czy ten, który zatrudnia za te same pieniądze 2–3 osoby – pytał Szczerski.

Ludzie na fikcyjnych etatach

Jak pisał „Newsweek”, europosłowie PiS zatrudniają ludzi na fikcyjnych etatach, wśród nich są m.in. „makijażystki prezesa i pracownicy partii, którzy nie wiedzą, gdzie mieszczą się biura ich deputowanych”.

Prowadzone przez warszawską prokuraturę śledztwo dotyczy doprowadzenia Parlamentu Europejskiego „w bliżej nieustalonym czasie, nie wcześniej niż w dniu 01.10.2014 r. i nie później niż w dniu 16.03.2015 r., do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w bliżej nieustalonej kwocie poprzez fikcyjne zatrudnienie w charakterze asystentów posłów do Parlamentu Europejskiego osób faktycznie zatrudnionych w organach partii i wprowadzenie tym samym pokrzywdzonego w błąd co do faktu rzeczywistego wykonywania przez te osoby obowiązków asystentów posłów do Parlamentu Europejskiego oraz poniesienia w związku z tym kosztów ich zatrudnienia przez Parlament”. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Posłowie PiS tylko podpisali listę obecności? Wątpliwości nie tylko ws. Madrytu

Adam Hofman, Mariusz Antoni Kamiński oraz Adam Rogacki zostali zawieszeni w prawach członków partii i klubu parlamentarnego. Ta decyzja to...

zobacz więcej

„Informacji prokuratura nie otrzymała”

W toku postępowania sprawdzającego prokuratura zwróciła się do europosłów wskazanych w publikacji tygodnika o nadesłanie stosownych informacji dotyczących zatrudnienia asystentów. – Informacji tych do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy – mówił w czwartek rzecznik Przemysław Nowak. – Jednocześnie z analizy stron internetowych Parlamentu Europejskiego oraz partii Prawo i Sprawiedliwość wynika, iż osoby, które są zatrudnione w organach ww. partii, pełnią jednocześnie funkcje asystentów posłów do Parlamentu Europejskiego – poinformował rzecznik prokuratury.

Jak napisał „Newsweek”, jesienią 2014 roku w centrali PiS na Nowogrodzkiej zapadła decyzja o likwidacji kilkudziesięciu etatów w partii i rozwiązaniu kilkunastu umów cywilnoprawnych, „ale pracowników nie można pozbyć się ot tak, bo bez nich partyjna machina przestałaby działać”. Według tygodnika europosłom złożono propozycję nie do odrzucenia, by zatrudnić pracowników partii na etatach asystentów, żeby od tej pory płacił im PE.

źródło:

Zobacz więcej