Biernat o Zembali: wolałbym, żeby ratował mi życie, niż gasił strajki

– Być może powinien przeprosić, bo nie każda wypowiedź może zostać jednoznacznie przyjęta – powiedział Andrzej Biernat (PO), komentując słowa nowego ministra zdrowia Mariana Zembali, że jako dyrektor szpitala zwalniałby strajkujący personel. Były minister sportu zapewnił jednak, że zgadza się z poglądem szefa MZ. – Wolałbym, żeby ratował mi życie, niż gasił strajki – zaznaczył w „Gościu poranka”.

Minister zdrowia rozwścieczył związkowców. „Solidarność” chce odwołania Zembali za słowa o strajku

– Nikt nie odbiera „Solidarności”, czy innemu związkowi prawa do strajku. Natomiast sam strajk nie może być elementem szantażu – powiedział w...

zobacz więcej

Biernat jest przekonany, że sprawa Zembali została niepotrzebnie rozdmuchana przez „Solidarność”. Nie posuwa się jednak tak daleko w twierdzeniach jak Sławomir Naumann. Wiceminister zdrowia uznał, że to „zaplanowana akcja polityczna i wykorzystanie słabości ministra, który jest niedoświadczonym politykiem”. – Od kiedy Piotr Duda został szefem „Solidarności” to „Solidarność” jest jedną wielką polityką, takim zbrojnym ramieniem naszej opozycji – ocenił.

Były minister sportu podkreślił, że rozumie podejście ministra zdrowia. – Pan profesor Zembala jest doświadczonym lekarzem. Dla niego naczelnym zadaniem jest ratowanie życia ludzkiego za wszelką cenę. Wolałaby pani, żeby trafiając do szpitala trafiła na strajk? – spytał dziennikarkę TVP Info Kamilę Biedrzycką-Osicę. Otrzymawszy odpowiedź przeczącą przyznał, że gdyby był leczony przez Zembalę wolałby, żeby – jak się wyraził – „ratował mi życie, niż gasił strajki”.

Mimo wszystko Biernat zauważył, że minister Zembala powinien przeprosić za słowa, które wywołały taką burzę tuż po nominacji. – Nie każda wypowiedź może zostać jednoznacznie przyjęta – wyjaśnił.

Od kiedy Piotr Duda został szefem „Solidarności” to „Solidarność” jest jedną wielką polityką, takim zbrojnym ramieniem naszej opozycji

Zabawa w kotka i myszkę

Na sobotę zarówno Platforma Obywatelska jak i Prawo i Sprawiedliwość zaplanowały swoje konwencje, podczas których mają być przedstawione programy i strategie wyborcze obu ugrupowań. Reporterzy „Wiadomości” ustalili także, że największa partia opozycyjna ma przedstawić Beatę Szydło jako swoją kandydatkę na stanowisko premiera, jeżeli jesienią wygra wybory parlamentarne.


OBEJRZYJ CAŁE WYDANIE „GOŚCIA PORANKA” Z ANDRZEJEM BIERNATEM
Andrzej Biernat zapewnia, że jego partia nie będzie ścigała z politycznymi rywalami na programy. – To PiS nas śledzi i próbuje naszą konwencję przykryć. To taka zabawa w kotka i myszkę. Robimy swoje. Przeszliśmy do innego modelu działania. Mam nadzieję, że sobotnia konwencja będzie takim punktem zwrotnym dla Platformy. Przekażemy informację dla naszych wyborców i tych, którzy się wahają się czy na nas postawić i ta informacja będzie dla nich budująca – przekonywał w TVP Info.

„Zrozumieliśmy swoje błędy”

Zdaniem sekretarza generalnego PO partia wyciągnęła wnioski z przegranych wyborów prezydenckich. – Mamy w sobie dużo energii i potencjału. Zrozumieliśmy swoje błędy. Zrozumieliśmy, że trzeba postępować troszeczkę inaczej. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o wyborców i słuchanie ich głosów. Zidentyfikowaliśmy problemy, których nie zdążyliśmy rozwiązać w czasie naszych rządów. Wydaje mi się, że ta oferta, którą zaproponuje pani premier na tej konwencji będzie naprawdę atrakcyjna – podkreślił.

– Kryzys był bardziej w przekazie niż wewnątrz partii. Były pewne zawahania, dezorientacje po przegranych wyborach prezydenckich, ale myślę, że już otrzepaliśmy się z tego bitewnego kurzu. Czas na to, żeby zdjąć krawaty, podwinąć rękawy i wziąć się do roboty – zaznaczył Biernat.
teraz odtwarzane
Biernat: otrzepaliśmy się z tego bitewnego kurzu

„Opiekujcie się”. Nowi ministrowie na swoim pierwszym posiedzeniu

zobacz więcej

„Wiem, że nie mam problemów z kontrola CBA”

Były minister sportu zapewnia, że nie ma pretensji do premier Ewy Kopacz o swoją dymisję. – To była nasza wspólna decyzja, w gronie pani premier i kilku ministrów. Sami doszliśmy do wniosku, że w tej sytuacji warto ustąpić komuś, kto będzie atrakcyjniejszy w przekazie – wyjaśnił.

Biernat zdradził natomiast, że nie rozumie szumu wokół swojej osoby, który doprowadził do jego odwołania. Jego przyczyn upatruje w niepotrzebnym zamieszaniu, które nie wie, z czego wynika. – Moje działania w resorcie i najlepszy rok w polskim sporcie nie dawały powodów do takiej dymisji. (...) Wiem, że nie mam problemów z kontrolą CBA, a z mediów dowiaduję się, że mam. Rocznie kontrolę ma około pięćdziesięciu posłów i ministrów. I jakoś nikt wokół tego zamieszania nie robi – skwitował.

źródło:
Zobacz więcej