RAPORT

Wojna na Ukrainie

Przedsiębiorca, przeciwnik fiskusa i rzecznika policji. Kim jest Zbigniew Stonoga?

Zrobiło się o nim głośno, gdy w swoim salonie samochodowym wywiesił baner. Napisał, co myśli o urzędzie skarbowym. A nie myślał dobrze. Potem walczył z funkcjonariuszami policji i jej rzecznikiem Mariuszem Sokołowskim. Zorganizował też demonstrację pod komisariatem w Legionowie.

Zbigniew Stonoga (zgodził się na podawanie jego danych-red.) określany jest jako „specyficzna postać polskiego internetu” i pogardliwie nazywany „polskim Edwardem Snowdenem”. To zamojski przedsiębiorca, któremu w 2002 roku po raz pierwszy postawiono zarzuty i wysłano na 2,5 roku do więzienia. Wyszedł bez wyroku. Nigdzie nie ma informacji na temat podstaw postawionych mu wówczas zarzutów.

Zbigniew Stonoga dla TVP Info: działam dla społeczeństwa. Nikogo nie ukarano za afery

- Pojawiają się zarzuty, że moje działania są na szkodę Polski. To jest działanie na rzecz społeczeństwa. Byliśmy świadkami wielu afer i dotąd...

zobacz więcej

Czerwony baner z literówką

Zbigniew Stonoga po wyjściu z więzienia wypowiedział wojnę całemu aparatowi III RP. Po kasacji jego wyroku w 2006 roku zajął się biznesem. Handlował używanymi samochodami. Kupił w Zamościu salon samochodowy i opłacił podatek VAT. Opłacił, chociaż jak twierdzi nie powinien. Według niego kwota 1,9 mln. zł powinna mu zostać zwrócona. Urzędnicy byli innego zdania. Skarbówka wstrzymała wypłatę, w związku z czym Stonoga musiał zwolnić pracowników. Biznesmen nie mówił, że fiskus łamie prawo, a jedynie działa na szkodę przedsiębiorcy.

Mimo, że postawiono mu 116 zarzutów, ze wszystkich został, jak twierdzi uniewinniony. Zrobiło się o nim głośno, gdy na ścianie swojego salonu samochodowego napisał co myśli o urzędzie skarbowym.

„Zamknęliśmy, bo wypierydolił nas Urząd Skarbowy Warszawa Targówek. Na kwotę 1 900 000 zł. Dziękujemy Ci zasrany fiskusie” – taki wpis widniał na czerwonym banerze. Literówka nie znalazła się tam bez powodu. Dzięki niej nikt nie mógł zarzucić Stonodze obrazy urzędnika państwowego. Po dwóch tygodniach zmieniono jego treść i przetłumaczono na angielski.

„Złodzieje z Wiejskiej”

Z banerów nie zrezygnował. Kolejny zawisł na płocie jego salonu. „Panie Niesiołowski zapraszamy na szczaw u nas ma pan dożywotni za friko - jak pensję w Sejmie. Zapewniamy też pana, że jeśli w tym pierdolniku przy Wiejskiej załatwi pan, aby złodziejski system fiskalny oddał nam 1.570.000 zł ukradzionego podatku VAT dostanie pan w prezencie tonę gruszek ulęgałek" (pisownia oryginalna). Hasłami typu „Złodzieje z Wiejskiej” zaczął także obklejać swoje auto Audi R8. Za słynne „dziękuję ci, zasrana Polsko” ścigała go prokuratura.

Stonoga twierdził, że posiada dowody pogrążające polityków, a na Youtubie opublikował wiele nagranych rozmów. W jednym z filmów oskarża m.in. Leszka Millera, Aleksandra Kwaśniewskiego, czy Pawła Piskorskiego i Jarosława Kaczyńskiego. Chociaż w przypadku tego ostatniego oskarżenie nie dotyczyło przyjęcia korzyści majątkowej. Na swoim profilu zamieścił telefony do znanych dziennikarzy, którzy nie chcieli pomóc mu w ujawnieniu krzywd jakich państwo polskie miało się dopuścić wobec niego.

(fot. Facebook.com)
(fot. Facebook.com)

Ujawnione akta. „Sytuacja jest poważna, czekamy na wystąpienie Seremeta w Sejmie”

Prokuratura potwierdziła autentyczność materiałów ze śledztwa ws. afery podsłuchowej, opublikowanych na Facebooku przez Zbigniewa Stonogę....

zobacz więcej

Film z posesji i rekordy popularności

Na tym się jednak nie skończyło. Stonoga zajął się także wyłapywaniem nieprawidłowych zachowań policjantów. Łamanie prawa wytyka funkcjonariuszom na Facebooku.

Ma na nim blisko 400 tys. fanów. Rekordy popularności bije film, na którym każe „wypier...lać” ze swojego prywatnego terenu. Funkcjonariusze powitali go wtedy słowami „pocałuj mnie w pompkę”. Obejrzało go już ponad 200 tys. osób. Gdy kilka dni później Stonoga zamieścił ogłoszenie, że poszukuje 10 pracowników do śledzenia policji, jego anons udostępniło ponad 1500 osób.

Rzecznik policji i 29 spraw karnych

Głos w sprawie zabrał rzecznik Mariusz Sokołowski, który stwierdził, że S. jest dobrze znany policji, został skierowany na badania psychiatryczne, a przeciwko niemu toczy się 29 spraw karnych.

– Osobom, które bronią tego pana i chcą robić z niego bohatera, radzę się zastanowić, czy chciałyby zostać tak potraktowane. To mogło się przytrafić każdemu, kto mu się nie spodobał – mówił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” październiku 2014 roku ówczesny rzecznik prasowy komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.

Słowa Sokołowskiego nie pozostały bez odpowiedzi. Stonoga dopytywał się jakie to sprawy toczą się przeciwko niemu, nakręcił filmik, w którym uczy liczyć rzecznika policji i pogardliwie nazywa go „Mańkiem”.

Publikował zdjęcia domu Sokołowskiego i poświęcił mu kilkadziesiąt wpisów na swoim Facebooku. Sokołowski złożył wówczas w prokuraturze zawiadomienie uporczywym nękaniu, którego miał się dopuścić przedsiębiorca.

Rzecznika Policji Stonoga pogardliwie nazywa „Mańkiem” i szuka na niego haków (fot. Facebook.com)
Rzecznika Policji Stonoga pogardliwie nazywa „Mańkiem” i szuka na niego haków (fot. Facebook.com)

Zbigniew Stonoga publikuje setki dokumentów z afery podsłuchowej

zobacz więcej

Sylwestrowa impreza, demonstracje i gazeta

Stonoga ujawnił również aferę dotyczącą imprezy sylwestrowej 2010/2011 , na której Sokołowski i aktor Tomasz Karolak mieli według niego nie zapłacić za pobyt w hotelu i mają wobec niego dług, który ten postanowił wykupić, by móc prawnie ścigać z windykacją rzecznika policji. Pochwalił się tym oczywiście na nagraniu zamieszczonym w Internecie. Swoich fanów zachęcał by kupowali mały procent długu rzecznika. Twierdził, że zgłosiło się do niego ok. 6 tys. osób. „Sokołowski pijemy Twój koniec” zdjęcie opatrzone takim opisem pojawiło się na jego Facebooku.

Rzecznik Policji uznał to za „pomówienie”. Stwierdził, że długu nie ma, bo hotel został opłacony, a on był gościem Tomasza Karolaka. Przekonywał, że na potwierdzenie swoich słów ma dokumenty i świadków. Zbigniew Stonoga zaangażował się w sprawę śmierci Rafała z Legionowa. Sugerował, że nastolatek nie połknął torebki z marihuaną, ale został uduszony przez funkcjonariusza. Przedsiębiorca był organizatorem demonstracji przed komendą policji w mieście chłopaka. Był też organizatorem pikiety w Sosnowcu. Od maja jest wydawcą „Gazety Stonoga”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej