RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Wicemiss Polski na wózku do hejterów: sami usiądźcie na wózku i zobaczcie, jak to jest!

Beata Jałocha chwaliła w programie „Po przecinku” ambitną walkę Moniki Kuszyńskiej, która w finale konkursu Eurowizji reprezentuje Polskę. Do hejterów, którzy zarzucają jej, że próbuje wziąć publiczność na litość mówiła: niech siądą na wózku i zobaczą, jak walczy się z niepełnosprawnością. Zeszłoroczna wicemiss Polski na wózku zwracała też uwagę na problemy osób niepełnosprawnych, np. z poruszaniem się po przestrzeni publicznej. – Nie można generalizować, że w Polsce jest źle. Ale niestety nie wszędzie wygląda to tak, jak powinno – powiedziała.

Skok samobójcy złamał jej kręgosłup

zobacz więcej

Niemal równo dwa lata temu Beata Jałocha, która była instruktorką fitness, szła jedną z ulic Warszawy, gdy spadł na nią skaczący z okna samobójca. Kobieta trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia. Miała wewnętrzny krwotok, wiele złamań w tym to najgorsze – roztrzaskany kręgosłup. Lekarzom udało się uratować jej życie. Rok temu Jałocha została pierwszą wicemiss Polski na wózkach, zdobyła także tytuł miss popularności w głosowaniu SMS.

Trudne wyzwanie

Teraz kobieta trzyma kciuki za Monikę Kuszyńską, która również jeździ na wózku i awansowała do finału tegorocznej Eurowizji. – To nie jest łatwe, aby wyjść z niepełnosprawnością do ludzi. Jestem z niej dumna, że podjęła się wyzwania, jakim jest reprezentowanie Polski w takim muzycznym konkursie – powiedziała. – Chciałbym, aby takich osób było więcej. Życzę jej, aby wygrała – dodała.

Ostatnio w internecie pojawiły się nieprzychylne komentarze tzw. hejterów, którzy zarzucają Monice Kuszyńskiej, że chce wziąć widzów na litość. Nieprzychylni internauci twierdzą, że jeżeli Europejczycy będą na nią głosować, to tylko dlatego, że jeździ na wózku. Takie komentarze oburzają Jałochę. – Jedyne, co mogłabym powiedzieć takim osobom, to żeby same spróbowały usiąść na takim wózku i zobaczyły, jak walczy się z niepełnosprawnością i jakie to trudne – podkreśliła.

To nie jest łatwe, aby wyjść z niepełnosprawnością do ludzi

Znamy Miss Polski 2014 na wózku: Julia Torla w koronie

zobacz więcej

Złe remonty

Jałocha zwróciła też uwagę na brak udogodnień dla niepełnosprawnych w wielu miejscach Polski, co może zniechęcać ich do wychodzenia z domu. – Są miejsca przystosowane, z odpowiednimi poręczami, z odpowiednią wysokością łóżek na oddziale rehabilitacyjnym, co powinno być normą, ale nie wszędzie tak jest – mówiła. – Są miejsca, gdzie to wszystko nie wygląda tak, jak powinno, choć w innych krajach Europy jest ten pewien standard. Pytanie, dlaczego nie u nas – dodała.

Według Jałochy nie chodzi tu o pieniądze. – Przecież przeprowadza się remonty i się przystosowuje pomieszczenia dla osób niepełnosprawnych, a mimo to dalej wygląda to nie do końca dobrze – zauważyła.

Wypadek jak trauma

Kobieta zdradziła też, czy wraca myślami do dramatycznych chwil sprzed dwóch lat. – Taki wypadek porównywalny jest do traumy po śmierci bliskiej osoby. Trzeba sobie dać czas. Dwa lata to takie minimum, żeby się oswoić z nową sytuacją – mówiła. – Ale każda trudna sytuacja powoduje, że zostają przy nas osoby, z którymi łączy nas bliska więź. Te powierzchowne relacje się oddalają – dodała.

– Okoliczności mojego wypadku są wręcz trudne do wytłumaczenia. Wracam czasem do tego momentu i zdaję sobie wtedy sprawę, że jeden krok mniej czy więcej sprawiłby, że tego cierpienia by nie było. Ale tak miało być – zakończyła.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej