Odeszła Elżbieta Czyżewska

W wieku 72 lat zmarła w USA popularna aktorka Elżbieta Czyżewska. Pod koniec życia artystka ciężko chorowała – podaje polonijny „Nowy Dziennik”. W ostatnich latach grała po obu stronach oceanu.

Aktorka zmarła w czwartek w Nowym Jorku. Mieszkała w tym mieście od 1967 r.

W 1960 r. artystka ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Do 1966 r. związana była z Teatrem Dramatycznym, gdzie debiutowała rolą córki Illa w „Wizycie starszej pani” (1958). Po świetnie zagranej roli Marilyn Monroe w sztuce Artura Millera „Po upadku” często nazywano ją „polską Monroe”". Później, ze względu na charyzmę i talent, porównywano ją do Zbigniewa Cybulskiego.

W filmie debiutowała w 1959 r. niewielką rolą w „Café pod minogą”. Zapamiętana jednak została dopiero z następnej roli – Renaty w „Mężu swojej Żony” Stanisława Barei (1960). Od roku 1960 do 1966, w którym wyjechała z Polski, niemal nie schodziła z ekranu.

Pojawiła się w dramacie „Zaduszki” (1961) Tadeusza Konwickiego. Wystąpiła również w filmie Wojciecha Jerzego Hasa „Złoto” (1961). Zagrała główną bohaterkę, młodą gwiazdkę filmową w filmie „Zuzanna i chłopcy” (1961) Stanisława Możdżeńskiego. Wcieliła się w energiczną czerwonoarmistkę w komedii „Gdzie jest generał?” (1963) Tadeusza Chmielewskiego. Grała w filmach Kazimierza Kutza („Milczenie” 1963), Aleksandra Forda („Pierwszy dzień wolności” 1964), Leona Buczkowskiego („Przerwany lot” 1964).

Ogromną popularność przyniosły jej komedie „Żona dla Australijczyka” (1963) Stanisława Barei, w której zagrała tancerkę z zespołu „Mazowsze” i „Giuseppe w Warszawie” (1964) Stanisława Lenartowicza, w której wcieliła się w warszawiankę walczącą z Niemcami w czasie II wojny światowej. Grała zalotną Frasquettę Salero w „Rękopisie znalezionym w Saragossie” (1964) Wojciecha Jerzego Hasa, według powieści Jana Potockiego. Była Elą w dramacie „Wszystko na sprzedaż” (1968) Andrzeja Wajdy.

W ostatnich latach grała po obu stronach oceanu. Wystąpiła m.in. w „Samotności w sieci”, „Law&Order”, „The Hugry Ghosts”. Za największy jej sukces za oceanem uznaje się rolę w przedstawieniu „Cowbar”, opartym na tekście Davida Belasco. Otrzymała za nią w 1990 r. dwie prestiżowe nagrody: Award i Award of New York Criticism.

Czyżewska pomagała przyjeżdżającym do Ameryki Polakom. Znana jest historia jej znajomości, a potem przyjaźni z aktorką Joanną Pacułą, którą Czyżewska serdecznie się zajęła po jej przybyciu do USA. Historia ta posłużyła za kanwę filmu Yurka Bogajewicza pt. „Anna” (1987).

„Potrafiła zagrać wszystko”

Dramaturg, pisarz Janusz Głowacki uważa, że wielka skala talentu aktorskiego Elżbiety Czyżewskiej sprawiała, że z równą łatwością wcielała się ona w role komiczne, jaki i tragiczne.

– Bardzo ciężko jest określić, co z aktorki czyni gwiazdę, co musi mieć, żeby chciało się na nią patrzeć, tak jak na Czyżewską – powiedział Głowacki.

Już na emigracji, Głowacki obsadził Czyżewską w swojej sztuce „Polowanie na karaluchy”, wystawianej na początku w Woodstock. – Grała tam samą siebie – sławną aktorkę z Polski, która nie może dostać roli w amerykańskim teatrze ze względu na swój niewłaściwy akcent. Robiła to kapitalnie. Kiedy pytała ze sceny publiczność: „czy ja rzeczywiście mam zły akcent?”, cała sala ryczała ze śmiechu, bo mówiła to ze swoim prawdziwym akcentem, którego nie udało się jej pozbyć – wspominał Głowacki.

Po jakimś czasie spektakl został przeniesiony na nowojorską scenę, a reżyser przedstawienia Arthur Penn rolę graną w Woodstock przez Czyżewską powierzył Dianne Wiest, która właśnie dostała Oscara. – Elżbieta bardzo żałowała, mnie też było przykro, że zamiast niej wzięli inną amerykańską aktorkę. (...) Taka jednak była decyzja reżysera – mówił Głowacki.

Jak dodał, mimo że sama Czyżewska była aktorkę trochę niespełnioną, nigdy się nie poddała. – Nigdy nie słyszałem, żeby żałowała czegokolwiek, co zrobiła. Nic o tym nie wiem – podkreślił.

Elżbieta Czyżewska w „Żonie dla Australijczyka” (fot. TVP)
Elżbieta Czyżewska w „Żonie dla Australijczyka” (fot. TVP)

źródło:
Zobacz więcej