„Trzeba wyjaśnić, czy ze względu na zły stan zdrowia prezydent jest zdolny do pełnienia urzędu”

– Bronisław Komorowski jest powszechnie znienawidzony. Na jego wiece są zwożeni urzędnicy, a naród ma dosyć kłamstw, że wygra w pierwszej turze. Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, czy rzeczywiście Bronisław Komorowski jest zdolny do pełnienia urzędu, ze względu na podejrzenia o zły stan zdrowia – mówił w programie „Dziś wieczorem” w TVP Info Marian Kowalski, kandydat Ruchu Narodowego na prezydenta.

CBOS: przewaga Bronisława Komorowskiego topnieje. Andrzej Duda rośnie w siłę

Na Bronisława Komorowskiego chce głosować w wyborach prezydenckich 43 proc. badanych, którzy deklarują, że na pewno 10 maja pójdą do urn. Na...

zobacz więcej

Mariana Kowalskiego zirytowały już pierwsze pytania Beaty Tadli o sprawę pobicia, w której jest oskarżonym. Do zdarzenia doszło przed rokiem. Kowalski jest oskarżony o uszkodzenie ciała jednego z gości klubu „Graffiti”, w którym pracował jako ochroniarz. Poszkodowany mężczyzna oprócz złamanego nosa miał podbite oko i liczne potłuczenia na rękach i nogach. Domagał się od Kowalskiego 10 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia. Kandydat narodowców nie zapłacił. Zaprzecza, by używał siły.

– Po próbie wyłudzenia ode mnie pieniędzy sprawa trafiła do sądu. Na wniosek strony przeciwnej została wyłączona jawność. Ja nie miałem nic przeciwko temu, by na sali byli dziennikarze. Proszę się nie emocjonować fałszywymi oskarżeniami – stwierdził Kowalski, dodając, że media – jak to określił – „reżimowe” interesują się sprawami wyssanymi z palca.

Proszę mówić o programie

Kowalski bronił swojego stanowiska, że wszyscy pełnoletni Polacy, którzy nie są karani i są zdrowi psychicznie, powinni mieć możliwość posiadania broni.

Kandydat poirytowany dopytywaniem się o „niezrozumiałe” dla niego sprawy, zaczął w pewnym momencie wymieniać punkty swojego programu wyborczego. – Proszę mówić jasno o moim programie wyborczym. O silnym systemie prezydenckim, o zmianie Konstytucji, o obniżeniu progu wyborczego. O tym, żeby Polacy byli znowu gospodarzami we własnym kraju, żeby wycofać się z konfliktu ukraińsko-rosyjskiego, żeby nie rozbrajać polskiej armii, a przede wszystkim, żeby Polacy byli dysponentami swoich zasobów i aby opodatkować zagraniczne korporacje – wyliczał Kowalski.

Polityka prorodzinna i „wojna polsko-polska”. Tym żyli kandydaci na prezydenta

zobacz więcej

„Trzeba wyciągnąć rękę do Białorusi”

Marian Kowalski zaznaczył, że jest przeciwnikiem stawania po stronie „banderowskiej ekipy kijowskiej” i konfliktowaniu się z Putinem. – Jestem przeciwnikiem debatowania przez rząd na temat wpuszczenia do Polski 30 motocyklistów, bo to kompromituje nasz kraj. A jednocześnie mówi się, że powinniśmy przyjąć 10 tys. uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. Skoro boimy się 30 motocyklistów, to nie wpuszczajmy 10 tys. uciekinierów – podkreślił.

Pytany, czy zadzwoniłby do prezydenta Putina, Kowalski odparł, że najważniejsze jest budowanie pozycji regionalnej. – Zwróciłbym się do premiera Węgier. Przede wszystkim trzeba też wyciągnąć rękę do Białorusi i wyjąć ją z ewentualnej strefy wpływów Rosji. Na Białorusi, dopóki żyje prezydent Łukaszenka, jeszcze jest z kim rozmawiać. Jeżeli on przepadnie, to będziemy mieli dłuższą granicę z Rosją, a temu jestem przeciwny – wyliczał.

Kowalski przyznał, że chciałby nawiązania z Białorusią ściślejszej współpracy gospodarczej, i żeby nie „przedstawiać prezydenta Łukaszenkę, jako szwarccharakter Europy”. Jako Polska zaś nie możemy się sprowadzić do roli dyżurnego frajera Europy.

Wstęp do kampanii parlamentarnej

Kowalski ostro zaatakował także prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Bronisław Komorowski jest powszechnie znienawidzony. Na jego wiece są zwożeni urzędnicy a naród ma dosyć kłamstw, że wygra w pierwszej turze. Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, czy rzeczywiście Bronisław Komorowski jest zdolny do pełnienia urzędu, ze względu na podejrzenia o zły stan zdrowia – mówił.

Kandydat narodowców stwierdził także, że Bronisław Komorowski „wyprowadził raz ludzi na ulice i był inicjatorem rozruchów ulicznych, żądając usunięcia krzyża spod pałacu”. – Może się okazać, że Bronisław Komorowski nie jest dobrotliwym wujem z flintą – podkreślił.

Zapowiedział także, że traktuje kampanię wyborczą na prezydenta jako wstęp do kampanii wyborczej do Sejmu. – Konsekwentnie idziemy do Sejmu. I nie chodzi o lanserkę mojego nazwiska – mówił.


Zobacz cały program „Dziś wieczorem”

źródło:
Zobacz więcej