„Ludzie lubią takich szaławiłów, którzy na końcu zostaną ukarani, jak ktoś z zemsty pokazuje »ucho od śledzia«”

Znamy go z wielu ról filmowych i teatralnych, pułkownika Krzysztofa Dowgirda w serialu „Czarne chmury”, doktora Karola Stelmacha w „Czterdziestolatku” czy bankiera Gustawa Kramera w kultowym „Vabanku”. Leonard Pietraszak dopiero po ponad pół wieku kariery aktorskiej, zdecydował się o niej opowiedzieć. I zrobił to, nie bez oporów, za pomocą książki „Ucho od śledzia”, która właśnie miała swoją premierę.

Dowgird, Wareda, doktor Karol. Leonard Pietraszak od 55 lat na scenie

Pułkownik Dowgird z „Czarnych chmur”, Piotr Kmita z „Królowej Bony”, doktor Karol z „Czterdziestolatka”, pułkownik Wareda z „Kariery Nikodema...

zobacz więcej

Aktor długo kazał się przekonywać współautorce książki Katarzynie Madey, do tego by podzielić się z czytelnikami swoimi wspomnieniami. – To jest trudna decyzja, tak się otworzyć i pokazać. Właściwie, jak jest potem bliżej końca, premiery, to człowiek zdaje sobie sprawę: a po co ci to było – zauważa aktor.

Zdradza też, że ma ogromną tremę w związku z tą publikacją. – Czasami w ferworze opowieści, anegdot, przemyca się swoje intymne sprawy, które mówione jednej osobie to jeszcze jakoś brzmią, ale jak człowiek zdaje sobie sprawę, w ilu to jest egzemplarzach i ilu czytelników będzie się mogło z tym zapoznać, to ma się ogromną tremę – wyznaje Pietraszak.

Tytuł, jak z „Vabanku”

Pytany, dlaczego akurat taki tytuł książki, bez namysłu odpowiada, że to nie był jego pomysł, tylko współautorki i wydawcy, że będzie się jednoznacznie kojarzył. – W moim długim życiu były takie rzeczy, które by można podciągnąć pod to motto: „Ucho od śledzia”, jakiejś niesamowitej abstrakcji – zauważa aktor.

W książce przeważają jednak dobre rzeczy, a zwłaszcza niezapomniane spotkania ze wspaniałymi utalentowanymi ludźmi, nie tylko w teatrze, ale też w życiu prywatnym. – To jest największa zaleta, którą odkryłem po zwierzeniach w tej książce – podkreśla Leonard Pietraszak.

Karwowscy 40 lat po „Czterdziestolatku”; zobacz, jak wyglądają

Był „Czterdziestolatek”, był też „Czterdziestolatek 20 lat później”. Teraz mamy osiemdziesięciolatka – choć pewnie serial o takim tytule nie...

zobacz więcej

To zawód, do którego ludzie tęsknią, bo można być kimś innym

Do dzisiaj nie wie, jak to się stało, że zrobił tak oszałamiającą karierę w zawodzie aktora. Sam podkreśla, że jest osobą skromną, a na dodatek nieśmiałą. I to ponoć miało właśnie pomóc, a nie przeszkodzić. – Z uporem maniaka mówię, że do tego zawodu idą ludzie nieśmiali, bo chcą zrzucić z siebie to, co ich krępuje. Bo jak mam grać odważnego to staram się być jak najbardziej odważny, a jak mam być skromny to jeszcze bardziej mi to wyjdzie, bo w życiu jestem skromny – przewrotnie zauważa aktor. – Bycie kimś zupełnie innym to jest dopiero frajda – dodaje.

Frajdę można też odczuwać, jak się ogląda kreacje, które Pietraszak stworzył w ciągu kilkudziesięciu lat kariery aktorskiej. Jest świadomy, z których ról jest pamiętany przez widzów, bo odczuwa to na co dzień. – Dużo ludzi do tej pory, jak mnie widzi, to rozpoznaje tego Kramera sprzed 30 lat, łapie się za ucho i powtarza: „Ucho od śledzia”. Jest to bardzo miłe – mówi aktor. I choć z postacią bankiera z filmu nie ma, jak sam podkreśla, nic wspólnego, to rozumie fenomen tej roli. – Ludzie lubią takich szaławiłów, którzy na końcu zostaną ukarani, że finał jest taki, że ktoś inny z zemsty pokazuje mu „ucho od śledzia” – dodaje.

Pasje poza aktorstwem

Poza aktorstwem próbował sił w różnych dziedzinach łącznie ze studiowaniem chemii czy boksem, ale największą jego pasją stało się kolekcjonowanie obrazów. – To jest bardzo ważne, aby interesować się zupełnie inną dziedziną sztuki, która jednak przystaje do teatru – uważa aktor. – Moje zamiłowania do malarstwa pomogły mi też w życiu, bo często to mnie podnosiło na duchu – dodaje.

Leonard Pietraszak w kinie Atlantic (fot. Patryk Sokołowski)

Ludzie, jak mnie widzą, to rozpoznają tego Kramera, łapią się za ucho i powtarzają: „Ucho od śledzia”

„Czterdziestolatek” obchodzi 80. urodziny

Andrzej Kopiczyński, aktor filmowy i teatralny, najbardziej znany z roli inżyniera Stefana Karwowskiego w serialu „Czterdziestolatek” kończy dziś...

zobacz więcej

„Uroczy dżentelmen, jakich się teraz nie spotyka”

Pietraszak, od lat przez przyjaciół nazywany „Lolkiem”, nie zmienił się mimo sławy, jaką przyniosły mu liczne role. Pozostał ciepłym i dowcipnym człowiekiem. Lubianym i poważanym także w środowisku aktorskim. – Mój ukochany partner, bo będąc w Teatrze Ateneum dużo graliśmy razem, a oprócz tego jest to wspaniały, uroczy dżentelmen, jakich się teraz nie spotyka – mówi aktorka Ewa Wiśniewska.

Nie dziwi zatem fakt, że wśród gości, którzy zjawili się na premierze jego książki w warszawskim kinie Atlantic nie zabrakło koleżanek i kolegów po fachu. Ten ważny dla Pietraszaka wieczór spędzali z nim m.in. Magdalena Zawadzka, Wiesław Ochman, Stefan Friedmann czy Czesław Majewski. Była też liczna publiczność, która szczelnie wypełniła salę kinową, choć zapewne zna aktora też z jego ról teatralnych.

Zobacz więcej