Komorowski lubi chwalić się tym, kto na niego głosuje

Tomasz Łysakowski (fot. TVP)

Moim zdaniem poparcie, którego Włodzimierz Cimoszewicz udzielił Bronisławowi Komorowskiemu nie odbije się na wyniku wyborczym, a jeżeli nawet, będzie to kwestia promili.

Nie jestem też pewien, że może to zniechęcić kogokolwiek do głosowania na marszałka Sejmu.

Wśród moich znajomych nie znam osób, które w 2005 roku głosowałyby na PiS, a w 2007 na PO. W 2007 roku zagłosowali ci, którzy wcześniej tego nie zrobili.

Teraz wynik wyborów nie zależy od tego, czy kandydaci kogoś do siebie przekonają. Ludzie są już przekonani. Wszystko zależy od tego, kto na wybory pójdzie.

Elektorat Bronisława Komorowskiego to zupełnie inna prawica. Mamy tendencję do wrzucania do jednego worka różnych odcieni tej strony sceny politycznej. Tymczasem w Polsce mamy prawicę socjalną, która mogłaby być lewicą w kwestii poglądów ekonomicznych, ale jest prawicą w sprawach ideologii. I tutaj plasuje się PiS.

Mamy też prawicę ekonomiczną, która przynajmniej w deklaracjach jest prawicą ekonomicznie liberalną. Platforma kojarzona jest właśnie z prawicą ekonomiczną, a nie ideologiczną. Więc ludzie, którzy nie będą się z prawicą ideologiczną utożsamiać, zagłosują na PO.

Komorowski zyskuje kolejne nazwisko, które go popiera. Marszałek chętnie chwali się gamą popierających go ludzi. Ale nie widzę niczego, co mogłoby wyborców Komorowskiego zniechęcić tylko dlatego, że poparł go Cimoszewicz.

Tomasz Łysakowski , specjalista ds. wizerunku i komunikacji

Zobacz więcej