RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zespół Macierewicza: przyczyną katastrofy były wybuchy na skrzydle, w kadłubie i salonce

Prawdopodobną przyczyną katastrofy Tu-154M była seria wybuchów – głosi teza najnowszego raportu zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, któremu przewodniczy Antoni Macierewicz (PiS). Według autorów dokumentu eksplozje miały miejsce na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

„Wszyscy pracowaliśmy jak w transie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, co się wydarzyło”

– To co się wydarzyło, ta historia działa się na naszych oczach. Wiedziałem, że zginął prezydent, polska elita, ale ta świadomość, wymiar tego...

zobacz więcej

Liczący ponad 50 stron raport podzielony został na siedem rozdziałów: Tło wydarzeń, Nawigacja w pobliżu lotniska w Siewiernyj, Działania ratunkowe i medyczne, Rosyjskie dochodzenie, Rosyjski raport MAK, Niezależne śledztwo i Wnioski. Dokument został opracowany w oparciu o wyniki badań ekspertów i naukowców, którzy w ciągu ostatnich pięciu lat współpracowali z zespołem parlamentarnym.

Szef zespołu parlamentarnego Antoni Macierewicz napisał we wstępie, że „materiał dowodowy jest jednoznaczny: nikt bardziej niż władcy Federacji Rosyjskiej nie skorzystał na śmierci prezydenta Rzeczpospolitej, na eliminacji elity stanowiącej fundament niepodległościowej polityki Polski”. – Nie ulega przecież wątpliwości, że obecna ekspansja Rosji na Zachód nie byłaby możliwa, gdyby żył Prezydent Kaczyński i gdyby kontynuowana była jego linia polityczna – stwierdził Macierewicz.

Trzy wybuchy

Raport nie pozostawia złudzeń co do przyczyn katastrofy smoleńskiej. Tragedia miała zacząć się ok. 1000 metrów od początku pasa startowego, gdy w wyniku eksplozji zniszczona została końcówka lewego skrzydła. „Jeszcze przed pierwszym uderzeniem w ziemię nastąpiła potężna eksplozja w kadłubie samolotu, która zniszczyła jego strukturę (oderwała tylną część kadłuba wraz z silnikami, wywinęła burty) oraz zabiła większość pasażerów. Końcowym etapem katastrofy był wybuch w prezydenckiej salonce już po uderzeniu samolotu w ziemię” – czytamy w raporcie.

Według ekspertów zespołu parlamentarnego eksplozja rozrzuciła części salonki „z wyraźnymi śladami działania wysokiej temperatury i ciśnienia” w promieniu 30 metrów, prostopadle do kierunku uderzenia. Hipotezę o serii eksplozji mają potwierdzać: rozpad samolotu na ogromną liczbę szczątków znalezionych na wrakowisku jak również przed nim, zapis w FMS o całkowitym zaniku zasilania elektrycznego w powietrzu na wysokości 15 metrów, zarejestrowane w czarnych skrzynkach gwałtowne zmiany przyspieszenia pionowego i przechylenia oraz obecność na szczątkach śladów materiałów wybuchowych.

Fałszywe dane od kontroli lotów

Autorzy raportu twierdzą, że od samego początku podejścia do lądowania kontrola lotów podawała załodze nieprawidłowe informacje. W ich opinii załoga wieży kontrolnej Siewiernyj w Smoleńsku, wbrew rosyjskim zasadom ruchu powietrznego, dostawała rozkazy z Moskwy. „Pomimo otrzymania fałszywych danych załoga Tu-154M nie próbowała lądować, lecz rozpoczęła procedurę odejścia na drugi krąg. W momencie katastrofy samolot już wzbijał się w powietrze i z pewnością przeleciał ponad brzozą, którą raport MAK (Międzypaństwowy Komitet Lotniczy) uważa za przyczynę katastrofy – głosi raport.

Tylko międzynarodowe śledztwo

Autorzy raportu podkreślają, że nie jest to dokument końcowy, dlatego wciąż jest mowa o hipotezach, które mają „stanowić logiczny łańcuch przesłanek wskazujących kto, dlaczego i jak zabił prezydenta Kaczyńskiego i polską elitę państwową w katastrofie smoleńskiej”. Autorzy raportu surowo rozprawiają się z pracami prokuratury i innych instytucji państwa.

„ Ich systematyczne kłamstwa i fałszowanie materiału dowodowego, a także jawne i bezpardonowe wsparcie dla najbardziej brutalnych zachowań rosyjskich nie daje żadnych gwarancji dochodzenia do prawdy – stwierdził Macierewicz wskazując, że rozwikłanie sprawy może przynieść tylko międzynarodowe śledztwo.

Liczne fałszerstwa?

W raporcie wymieniono m.in. „najważniejsze fałszerstwa dotyczące materiałów dowodowych oraz kwestie otwarte dotyczące śledztwa”. Jeżeli chodzi o kwestię nawigacji Tu-154M autorzy stwierdzają, że rosyjski raport końcowy sporządzony przez MAK zawiera sfałszowane dane oryginalnych ścieżek schodzenia zapisanych w CVR (rejestrator rozmów w kokpicie) przed katastrofą. „Oryginalne dane wskazują, że samolot został intencjonalnie skierowany poza prawidłową strefę lądowania, kolejne „potwierdzenia” błędnego kursu oraz ścieżki schodzenia samolotu przed katastrofą, dostarczane przez rosyjską kontrolę ruchu lotniczego Siewiernyj, zostały ukryte poprzez zmianę zapisu transkrypcji z CVR” - napisano w raporcie.

Raport zawiera też opis miejsca katastrofy z informacją o możliwych nieprawidłowościach. „Lokalizacja głównych szczątków katastrofy uległa zmianie w nocy z 11 na 12 kwietnia. Końcowy raport rosyjski odnotowuje zmienioną lokalizację szczątków, aby uzasadnić twierdzenie, że samolot był w zasadzie nienaruszony przed zderzeniem z ziemią. Dowody wskazują na inną prawdopodobną przyczynę katastrofy – wybuch podczas lotu” – czytamy w dokumencie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej