Telefony ofiar Tu-154 nie trafiły do śledczych

Po katastrofie pod Smoleńskiem prokuratorzy zabezpieczyli 78 telefonów komórkowych. Co się stało z resztą? (fot. arch.)

Nie wszystkie rzeczy należące do ofiar kwietniowej katastrofy pod Smoleńskiem zostały zabezpieczone – dowiedziało się TVP Info. Chodzi m.in. o telefony komórkowe dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany oraz Stefana Melaka, szefa Komitetu Katyńskiego. Przez dwa miesiące polska prokuratura nie wiedziała też o istnieniu telefonu posła PiS Zbigniewa Wassermanna.

Telefony komórkowe są jednym z ważniejszych dowodów w śledztwie dotyczącym smoleńskiej katastrofy. Prokurator generalny Andrzej Seremet zapowiadał, że wszystkie zostaną zabezpieczone i zbadane. Tak się jednak nie stało. Jak ustaliło TVP Info, telefony Melaka i Kazany nie trafiły w ręce śledczych, ale do ich rodzin. Jak to możliwe?

Okazuje się, że komórki rodzinom ofiar, bez wiedzy polskiej prokuratury wojskowej przekazała strona rosyjska. Podobnie, nie do prokuratury, a w ręce rodziny trafił telefon Wassermanna. Polska strona dowiedziała się o jego istnieniu dopiero w ubiegłym tygodniu. I to tylko dzięki córce zmarłego posła, która sama poinformowała śledczych, że posiada ona jego komórkę.

Czy telefony Kazany i Melaka to jedyne aparaty, których śledczy nie zabezpieczyli? Nie wiadomo. Jak przyznaje rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa biegli zabezpieczyli 78 telefonów.

Oburzenia nie ukrywają prawnicy. – Trzeba to jak najszybciej zabezpieczyć. No, ale po dwóch miesiącach? – pyta retorycznie mecenas Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje: – Wyrażam ogromne zdumienie takim postępowaniem prokuratury.

Z kolei pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy, m.in. Jarosława Kaczyńskiego Rafał Rogalski mówi wprost: – Aparaty telefoniczne wraz z kartami SIM z pewnością są ważnymi dowodami w sprawie.

Co więcej, strona rosyjska cały czas nie przekazała polskiej prokuraturze protokołów z przesłuchań rodzin ofiar, które odbywały się w Moskwie w trakcie identyfikacji ciał. Okazuje się także, że przesłuchania te w większości odbywały się bez obecności polskich śledczych. Płk Rzepa tłumaczy, że w Moskwie było tylko dwóch polskich prokuratorów i dlatego nie mogli brać oni udziału we wszystkich przesłuchaniach.

źródło:
Zobacz więcej