Gangsterzy z „Mokotowa” pobili rapera z Hemp Gru, by wymusić haracz?

Mokotowscy gangsterzy chcieli wymusić haracz także od rapera (fot. policja)

– Szefowie „Mokotowa” zlecili pobicie Roberta D. ps. Wilku z Hemp Gru. Chcieli go w ten sposób zmusić do płacenia 30 proc. dochodów ze swoich firm – wynika z zeznań skruszonych mokotowskich gangsterów, do których dotarł portal tvp.info. Raper został dotkliwie pobity przez trzech napastników w 2012 r. Robert D. zeznał jednak, że nie wie dlaczego padł ofiarą ataku i kim byli sprawcy.

Ta śmierć wstrząsnęła nawet gangsterami. Zarzuty zabójstwa dla „Wojtasa” z „Mokotowa”

Prokuratura oskarżyła o handel narkotykami trzech mieszkańców Wielkopolski, którzy zaopatrywali w marihuanę gang Rafała B. ps. Bukaciak –...

zobacz więcej

Dzięki zeznaniom dwóch członków bandy Ernesta W. „Wary” i Artura P. ps. Żydu warszawska prokuratura apelacyjna zakończyła właśnie śledztwo przeciwko szefom i członkom tzw. nowego Mokotowa – mokotowskiej grupy przestępczej. Po zatrzymaniu w 2013 r. „Wara” i „Żydu” zdecydowali się na współpracę z prokuraturą i opowiedzieli o swojej działalności w gangu. W najnowszym akcie oskarżenia śledczy skoncentrowali się przede wszystkim na serii napadów, których dokonali mokotowscy bandyci. A trzeba przyznać, że działali brutalnie i z rozmachem.

Zlecenie na rapera

Wśród kilkunastu napadów, których mieli dokonać członkowie bandy znalazło się m.in. pobicie Roberta D. ps. Wilku, rapera z kapeli Hemp Gru i przedsiębiorcę z branży odzieżowej. Ernest W. zeznał, że do pobicia D. doszło niedługo potem jak opuścił więzienie. – W tym pobiciu uczestniczyliśmy razem z Arturem P. ps. Żydu oraz mężczyzną o pseudonimie „Usiek”. Sprawę miał zlecić „Mikuś” lub „Lepa” – zeznawał „Wara”.

Skruszony gangster twierdził, że znał Roberta D. i wskazał go swoim kompanom. Gdy napastnicy zaczęli okładać „Wilka”, założył kominiarkę i dołączył do nich. Słowa „Wary” potwierdził w prokuraturze „Żydu”. Skruszeni zeznali także, że pobicie miało zmusić rapera do tego, aby płacił gangowi mokotowskiemu 30 proc. zysku ze swoich przedsięwzięć, ale „Wilku” opierał się haraczownikom. Przesłuchany przez prokuraturę Robert D. potwierdził, że 27 września 2012 r. został pobity. Twierdził, że nie zna napastników, ani tym bardziej ich motywów. Zaprzeczył, by ktokolwiek chciał od niego wymusić haracz.

Policja dobiła gang mokotowski. Trzej przywódcy za kratkami

Policja zatrzymała 15 osób z tzw. grupy mokotowskiej. Wśród zatrzymanych jest trzech liderów tej bandy: Artur N. pseud. Kierownik, Sebastian L....

zobacz więcej

Miliony z napadów

Gang, na czele którego – zdaniem prokuratury – stali Sebastian L. ps. Lepa, Artur N. ps. Arczi i Oskar Z. ps. Oskar miał zrabować w sumie kilka milionów złotych w czasie serii napadów w latach 2011-2012. Atak na jubilera w Warszawie w sierpniu 2011 przyniósł im 450 tys. zł. Kolejne 300 tys. zł bandyci „zarobili” włamując się do salonu jubilerskiego w centrum Warszawy. Od lutego do kwietnia 2012 r. ataki na jubilerów i kantory dały bandzie 200 tys. zł.

Rekordowy zysk – ponad milion złotych – przyniosło gangsterom zaatakowanie domu starszej kobiety na stołecznym Mokotowie. Z zeznań skruszonych przestępców wiadomo, że wpadli na pomysł napadu, gdy dostali informację, że wcześniej kobiecie skradziono torebkę, w której miała 80 tys. zł.

Na liście obrabowanych przez grupę znalazł się także domniemany kasjer azjatyckich handlarzy z Wólki Kosowskiej, któremu zrabowali 200 tys. dolarów.

Wrocławscy śledczy rozbijają gang mokotowski

15 członków gangu mokotowskiego zatrzymali w ostatnich tygodniach policjanci CBŚ na polecenie wrocławskiej Prokuratury Apelacyjnej – dowiedział się...

zobacz więcej

Fakty i mity

W czasie przesłuchań skruszeni gangsterzy przekonywali, że przed trzema laty gang mokotowski był już cieniem bandy, która rządziła kryminalnym podziemiem stolicy w latach 2003-2008 r. – Ludzie, którzy kiedykolwiek współpracowali z „Mokotowem” sami tworzyli mity o liczebności grupy i jej sile. W rzeczywistości w latach 2011-2012 gang tworzyło kilkanaście osób. Grupa miała do dyspozycji pistolety i pistolety maszynowe. Gang zarabiał na haraczach oraz pożyczaniu pieniędzy graczom z kasyn w hotelach Hilton i Marriott – zeznawali „Wara” i „Żydu”.

Gangsterom grozi teraz do 15 lat więzienia. Prokuratura zapowiada kolejne akty oskarżenia przeciwko „mokotowskim” bandytom.

źródło:
Zobacz więcej