Strażnicy się pomylili. Wtargnęli do mieszkania, mierzyli do 12-latka. Potem zostawili go samego

Do fatalnej pomyłki Straży Granicznej miało dojść w piątek w Kutnie. Podczas akcji funkcjonariusze zamiast do lokalu, w którym spodziewali się zastać poszukiwanego Ormianina, wtargnęli do mieszkania, gdzie przybywał dwunastoletni chłopiec. Jak podkreśla ojciec, dziecko do dziś jest w szoku. Straż Graniczna utrzymuje, że akcja przebiegła zupełnie inaczej. O sprawie została już powiadomiona prokuratura.

Policja zapłaci za pomyłkę antyterrorystów

Śląska policja pokryje, oszacowane na 40 tys. zł, koszty remontu mieszkania uszkodzonego podczas akcji antyterrorystów w Katowicach. Prawie rok...

zobacz więcej

– Rodzic chłopca ma największe pretensje do Straży Granicznej. Chodzi o to, że funkcjonariusze po interwencji zostawili chłopca zupełnie samego. Nikt nie pomyślał, żeby zadzwonić do ojca i poinformować go o zdarzeniu. Dziecko do dziś jest przerażone – relacjonowała reporterka TVP Info.

12-latek opowiedział, że o godz. 6.50 funkcjonariusze Straży Granicznej mieli uderzać mocno w drzwi mieszkania, w którym chłopiec był sam. Zgodnie z jego wersją krzyczeli, że ma otwierać, bo będą wyważać drzwi i strzelać. Po trzeciej komendzie wystraszony 12-latek otworzył drzwi.

Funkcjonariusze kazali mu położyć się na ziemi. Dopiero wtedy zorientowali się, że chyba popełnili błąd, bo zapytali o adres. Chłopiec podał go, po czym Strażnicy Graniczni mieli wycofać się z mieszkania.

Straż Graniczna bada sprawę

Na zlecenie komendanta wszczęto procedury, by wyjaśnić sprawę. Jak poinformowała rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej Dagmara Bielec-Janas, wersja ojca „diametralnie różni się” od spostrzeżeń funkcjonariuszy. – Wpłynęło do nas oficjalne zażalenie od ojca 12-latka. W czwartek wydamy oficjalne oświadczenie w tej sprawie – podkreśliła przedstawicielka Straży w rozmowie z portalem tvp.info.

źródło:
Zobacz więcej