Zmarł wybitny filmowiec Jerzy Stawiński

Jerzy Stawiński (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Jerzy Stefan Stawiński, prozaik, współtwórca polskiej szkoły filmowej, wybitny scenarzysta zmarł w swoim mieszkaniu w Warszawie na Mokotowie - poinformował media wnuk zmarłego Paweł Stawiński. Na podstawie tekstów Jerzego Stawińskiego powstały takie klasyki kina jak „Kanał” Andrzeja Wajdy, „Eroica” i „Zezowate szczęście” Andrzeja Munka.

Stawiński urodził się 1 lipca 1921 r. w miejscowości Zakręt k. Otwocka. W czasie wojny działał w konspiracji - od marca 1940 r., posługując się pseudonimami: Łącki, Lucjan. Był żołnierzem pułku AK „Baszta”. Dowodził plutonem, a następnie kompanią łączności o kryptonimie „K-4”.

Walczył w Powstaniu Warszawskim, odpowiadał za łączność pułku „Baszta”. 27 września wraz z innymi powstańcami ewakuował się kanałami z Mokotowa do Śródmieścia. Na bazie wspomnień o tych chwilach napisał później scenariusz filmu „Kanał”.

Wzięty do niewoli, do maja 1945 r. był więźniem niemieckiego obozu jenieckiego w Murnau. Po wyzwoleniu służył w Korpusie Polskim we Włoszech. W 1947 r. wrócił do kraju i podjął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończył w 1952 r. W latach 1950-54 pracował w Państwowym Instytucie Wydawniczym.

Jako scenarzysta filmowy Stawiński zadebiutował scenariuszem do „Człowieka na torze” Andrzeja Munka z 1956 r. - historią doświadczonego maszynisty usuniętego z pracy pod urojonym zarzutem sabotowania nowych metod pracy. W tekście tym podjął temat racjonalizatorstwa i współzawodnictwa pracy, charakterystycznych dla Polski lat pięćdziesiątych.

W 1956 r. Andrzej Wajda wyreżyserował według scenariusza Jerzego Stefana Stawińskiego film „Kanał”, opowieść o ostatnich godzinach życia powstańców warszawskich z kompanii, która przechodziła kanałami z Mokotowa do Śródmieścia. Film został dość chłodno przyjęty w 1957 r. przez Polaków, ponieważ przedstawiono w nim koszmar klęski powstańców, których bohaterstwo okazało się daremne. Odniósł jednak sukces na festiwalu filmowym w Cannes, gdzie uhonorowano go Srebrną Palmą.

Po uroczystej projekcji zorganizowanej w Warszawie w 50. rocznicę premiery „Kanału”, aktor Wieńczysław Gliński, filmowy „Zadra”, mówił: „Mam uczucie satysfakcji, że ten film jest i będzie wart oglądania. Także wtedy, kiedy mnie już nie będzie. Cieszę się, że dzięki niemu pozostanie po mnie ślad. Dzieje tego oddziału powstańczego mają w sobie coś z naszego polskiego romantyzmu i prawdziwego, cichego bohaterstwa”.

Pokaźny dorobek

Jerzy Stefan Stawiński ma również w dorobku m.in. scenariusze filmów: „Eroica” (1957) i „Zezowate szczęście” (1960) Andrzeja Munka, „Krzyżacy” Aleksandra Forda (1960), „Zamach” Jerzego Passendorfera (1958), „Akcja pod Arsenałem” Jana Łomnickiego (1977), „Godzina W” Janusza Morgensterna (1979), „Pułkownik Kwiatkowski” Kazimierza Kutza (1995), „Jutro idziemy do kina” Michała Kwiecińskiego (2007).

„Zezowate szczęście” to jedna z najważniejszych komedii w historii polskiego kina. Film - w groteskowo-karykaturalnym ujęciu - przedstawia losy oportunisty, który w różnych warunkach, na przestrzeni wielu lat, usiłuje przypodobać się aktualnym władzom. Grany przez Bogumiła Kobielę Jan Piszczyk to polski antybohater. Pechowiec. Swych kolejnych bezkrytycznych „przemian” dokonuje zawsze za późno. Za wszelką cenę chce dostosować się do wymagań aktualnej sytuacji politycznej. Jednak, z różnych powodów, to mu się nie udaje.

Stawiński był jednym z inicjatorów buntu scenarzystów - który wybuchł w Polsce w latach 60., a wynikał z niezgody na deprecjonowanie ich pozycji zawodowej. Na fali tego buntu wyreżyserował samodzielnie m.in. film „Rozwodów nie będzie” (1963) ze Zbigniewem Cybulskim i Magdaleną Zawadzką.

We wstępie do książki „Jerzy Stefan Stawiński. Scenariusze filmowe”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Trio, Barbara Giza zaznaczyła, że dla Stawińskiego praca scenopisarska była „z jednej strony rodzajem zarobku, czego nigdy nie ukrywał, a z drugiej twórczością, co w warunkach rodzącego się kultu filmu autorskiego było nie do pogodzenia”.

„Stawiński nie godził się pisać tekstów, których co prawda był autorem, ale nie właścicielem. Postawa taka była niewątpliwie wynikiem sukcesów Munka i Wajdy, realizujących filmy na podstawie scenariuszy Stawińskiego, który jako ich autor najczęściej nie był brany pod uwagę przy analizach tych dzieł, a przecież uważał je za sfilmowane fragmenty własnego życia, czym w istocie były. (...) Jego wojenne opowiadania są wiernym zapisem własnych doświadczeń i przeżyć, osobistą relacją o tamtym czasie” - napisała Giza we wstępie do książki.

W latach 1972-74 Stawiński był kierownikiem artystycznym zespołu filmowego „Panorama”, a w latach 1977-81 zespołu filmowego „Iluzjon”.

W marcu 2010 r. otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orła za Osiągnięcia Życia. W 2006 r. uhonorowano go Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”, przyznanym przez ministra kultury.

Stawiński opublikował wiele książek. W literackim dorobku ma m.in. utwory: „Sześć wcieleń Jana Piszczyka” (1959, wyd. Iskry), „Opowieści powstańcze” (1984, Czytelnik), „Godzina szczytu” (1968, Czytelnik), „Młodego warszawiaka zapiski z urodzin” (1977, Czytelnik).

W grudniu 2009 r. na spotkaniu z publicznością Jerzy Stefan Stawiński, pytany, co jest dla niego najważniejsze w jego własnej scenopisarskiej pracy, odparł: „Prawda. Opisywanie tego, co przeżyłem, dla ludzi, którzy tamtych czasów nie znają”. Gdy poproszono go o radę dla osób, które chciałyby zacząć pisać scenariusze, zastrzegł: „Trzeba przede wszystkim mieć coś do powiedzenia”.

PAP/CAF/Kalenik
„Zezowate szczęście” kultowa polska komedia to także (fot. PAP/CAF/Kalenik)

źródło:

Zobacz więcej