Po jej portrety ustawiały się kolejki. Olga Boznańska „zawitała” do Warszawy

Jedna z najsłynniejszych polskich malarek, Olga Boznańska, obchodzi w tym roku 150. rocznicę urodzin. Mija również 75 lat od jej śmierci i z tej okazji w Muzeum Narodowym w Warszawie otwarto drugą odsłonę wystawy jej prac. Obrazy artystki zdążyły podbić już serca widzów w Krakowie, a teraz ostrzą sobie na nie zęby zwiedzający w stolicy. Na wystawie dzieła samej Boznańskiej spotykają się z obrazami jej artystycznych przyjaciół, w tym Jamesa McNeilla Whistlera, którego portret „Harmonia w szarości i zieleni. Miss Cicely Alexander” wypożyczono tylko na miesiąc.

Olga Boznańska jakiej nie znamy. „Jej obrazy były wielką sztuką”

Pracownicy Muzeum Narodowego w Krakowie poszukiwali jej dzieł na całym świecie. Pisali do galerii, wypytywali prywatnych kolekcjonerów. Trwało to...

zobacz więcej

Wystawa krakowska i warszawska są do siebie podobne, bo opierają się na tym samym zestawie dzieł. Ale każde z muzeów dobrało kilka innych dzieł, dzięki czemu udało się stworzyć dwie inne całości. – Widziałam tę krakowską i to dwukrotnie, ale ostrzę sobie zęby na tę warszawską i to bardzo – powiedziała na otwarciu prof. Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego. – Muzeum krakowskie jest jej spadkobiercą, a warszawskie daje kolosalną możliwość pokazania szerokiej publiczności tego, co udało się sprowadzić z zagranicy, co tak szybko pewnie nie przyjedzie – podkreśla dr Ewa Bobrowska, autorka wystawy.

Bogaty dorobek artystki z różnych kolekcji

Na warszawskiej wystawie jest 150 obrazów, w większości Olgi Boznańskiej, które prezentują jej twórczość tematycznie. Nie zabrakło więc licznych portretów czy autoportretów, ale także pejzaży miejskich, które przeważnie malowała z okna swojej pracowni, ani martwych natur.

– Pokazując jej twórczość musieliśmy zastosować klucz chronologiczny, więc okres jej wczesnych prac został wyodrębniony, a portrety z okresu paryskiego pokazano w innym miejscu – wyjaśnia koncepcję wystawy Renata Higersberger, kuratorka warszawskiej odsłony.

Obrazy, które zawitały do Warszawy, pochodzą z polskich zbiorów muzealnych z Krakowa, Poznania i Wrocławia, ale także kolekcji prywatnych. Przyjechały również dotąd nie pokazywane w Polsce dzieła Boznańskiej z Musée d’Orsay w Paryżu, Galerii Ca'Pesaro w Wenecji czy Telfair Museum w Savannah. – Przyjechało kilka obrazów, które mają kontrapunktować twórczość Boznańskiej, pokazywać w sferze jakiej sztuki ona się lokuje – dodaje prof. Agnieszka Morawińska, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

teraz odtwarzane
„Tak bardzo cieszymy się, że zagościła w Warszawie, że zgotowaliśmy jej ciepłe przywitanie”

Na wystawie zgomadzono aż 173 obrazy Boznańskiej

zobacz więcej

Boznańska zyskała pracownię w stolicy

Muzeum Narodowe w Warszawie przygotowało też w swojej przestrzeni swego rodzaju niespodziankę, odtwarzając wnętrze pracowni artystki. – Pracownia jest wypełniona sprzętami z ostatnich atelier. Są to meble, szkicowniki, farby, pędzle oraz prywatne pamiątki, jak okulary, książeczki, które leżały obok wazoników z kwiatkami. One odtwarzają trochę klimat wnętrza, tak że Boznańska mogłaby się poczuć w nim dobrze – zachwyca się kuratorka wystawy.

Tą wystawą autorzy i kuratorzy chcą raz na zawsze odkłamać pewne schematy myślenia na temat Boznańskiej, choćby o szarości jej obrazów, i chcą pokazać ją jako wielką mistrzynię, którą faktycznie była.

Biły się o nią kolekcje różnych państw

Malarstwo Olgi Boznańskiej było doceniane, zwłaszcza za granicą, ponieważ całe jej życie to było jedno wielkie pasmo sukcesów. – Była jedną z najsłynniejszych i najbardziej uhonorowanych polskich artystek na międzynarodowej scenie artystycznej. Wniosła chyba największy wkład w sztukę świata – podkreśla dr Bobrowska.

Całe życie poświęciła na pracę artystyczną, malując, a przede wszystkim bardzo często wystawiając swoje dzieła na całym świecie. – Wystawiała na najważniejszych wystawach począwszy od Lwowa po USA przez Amsterdam, Wenecję, Berlin. Wszędzie była obecna, a jej obrazy były kupowane do ważnych kolekcji państwowych – dodaje Urszula Kozakowska-Zaucha, współautorka wystawy i kuratorka jej krakowskiej odsłony.

„Japonka” Boznańskiej i portret Potockich w Warszawie

Obraz „Anna Teresa z Ossolińskich Potocka z wnukiem Alfredem” Jana Chrzciciela Lampiego będzie można od 20 stycznia oglądać na Zamku Królewskim w...

zobacz więcej

Do Boznańskiej trzeba było stać w kolejce

Malowała też na zamówienie, często przeprowadzając trwające kilka tygodni studium portretowanej osoby. – Żeby zamówić portret u Boznańskiej trzeba było stać w kolejce i mocno się postarać, chyba że czyjaś twarz ją zafascynowała – podkreśla dr Ewa Bobrowska. – Miała cały czas zamówienia na kolejne portrety, a więc nie mogła być dziwaczką – obala stereotyp Kozakowska-Zaucha. – Jej klientela była ogromna, a poza tym malowała bardzo wolno, wręcz rozsmakowując w możliwości duchowego kontaktu ze swoim modelem – zdradza prof. Morawińska.

Boznańska portrecistką ludzkiej duszy

Słynęła z tego, że nie upiększała osób portretowanych, a starała się znaleźć cechy charakterystyczne czy wręcz wydobyć z nich prawdę. Efekt końcowy nie zawsze zadowalał jej klientów. – Boznańska malując mówiła prawdę o swoich modelach, tak aby efekt na płótnie wyrażał ich charakter, stąd tak ważne dla niej były oczy – opisuje Kozakowska-Zaucha. – Te obrazy biją takimi emocjami i ma się wrażenie, że się widzi nie twarz, ale wnętrze człowieka, stąd wiele osób mogło poczuć się zdemaskowane i niektóre portrety nie były odbierane z jej pracowni – przytacza fakty z historii Renata Higersberger.

Olga Boznańska, od lewej „Autoportret” i „Portret Józefa Czajkowskiego” (fot. MNW)
teraz odtwarzane
„Malowała bardzo wolno, rozsmakowując się możliwością kontaktu ze swoim modelem”

Nazwisko Gierymski przyciągnęło tłumy. Finisz wystaw w Warszawie i Krakowie

Po blisko pięciu miesiącach, dobiegają końca wystawy obrazów braci Gierymskich: Aleksandra w Muzeum Narodowym w Warszawie i Maksymiliana w...

zobacz więcej

Inspiracje i przyjaciele artyści

Opisując twórczość Olgi Boznańskiej można mówić wręcz o jej fenomenie, który polegał na tym, że wypracowała bardzo indywidualny styl, w związku z czym osiągnęła mistrzostwo porównywalne z największymi pędzlami Europy.

Dlatego na wystawie jej obrazy spotykają się z obrazami jej artystycznych przyjaciół, takich jak Édouard Manet, Eugène Carrière czy Édouard Vuillard. – Pojawiają się artyści, którymi ona się fascynowała, bądź artyści, którzy inspirowali się Boznańską – mówi Urszula Kozakowska-Zaucha. Nie mogło również zabraknąć dzieła artysty ważnego dla Boznańskiej, czyli Diego Velazqueza, którego „Portret Marianny Austriaczki” przyjechał wprost z Muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie.

Miesiąc na spotkanie z Whistlerem

Prawdziwą wisienką na torcie, jak mówi minister kultury i dziedzictwa narodowego, jest obraz pędzla Jamesa Abbotta McNeilla Whistlera „Harmonia w szarości i zieleni: Miss Cicely Alexander”, wypożyczony tylko na pierwszy miesiąc ekspozycji przez Tate Gallery w Londynie. – Dla tego jednego obrazu warto, żeby ci którzy widzieli już Boznańską w Krakowie, pofatygowali się na tę wystawę – uważa prof. Omilanowska. – Za największą zdobycz uważam obraz Whistlera, to jest wyjątkowa okazja zobaczenia arcydzieła, po raz pierwszy w Polsce – podkreśla prof. Morawińska.

Związki Boznańskiej z Whistlerem

Olgę Boznańską łączyły bliskie związki z Whistlerem na niwie artystycznej, stąd czytelne analogie widoczne na obrazach artystki, szczególnie takich jak „Dziewczynka z chryzantemami” czy „Chłopiec w gimnazjalnym mundurku”. Zawieszono je w jednej sali, tak aby ułatwić dostrzeżenie tego faktu zwiedzającym. – To jest obraz, z którym Boznańska się na pewno zetknęła, stąd jego obecność na tej wystawie obok obrazów artystki – wyjaśnia Higersberger.

teraz odtwarzane
„Whistler to pierwsza liga, a jego obraz to arcydzieło”

Wystawa pod honorowym patronatem Małżonki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Anny Komorowskiej potrwa w Muzeum Narodowym w Warszawie do 2 maja 2015 roku.

Zobacz więcej