RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Kontrolerzy zaniżyli dane o widoczności

Kontrolerzy na lotnisku w Smoleńsku chcieli zniechęcić załogę prezydenckiego Tu-154M do lądowania. Dlatego podali jej zaniżone dane o widoczności – wynika z zeznań pracowników lotniska, do których dotarły „Wiadomości” TVP1. Zeznań, w których jest sporo nieścisłości. Wiele do życzenia pozostawia również sposób ich spisania.

Starszy kierownik Paweł Pliusnin zeznał milicjantom, że podał załodze nieprawdziwe dane o widoczności na lotnisku. Mówił o 400 m, gdy wynosiła ona jeszcze 800 m.

Jak tłumaczył, chciał zniechęcić pilotów do lądowania. Co ciekawe, ta wypowiedź znajduje się tylko w komputerowym protokole z przesłuchania. Nie ma jej w drugim, pisanym ręcznie. Z przesłuchań kontrolerów Rosjanie sporządzili po dwa protokoły.

Nie jest to postępowanie standardowe i z całą pewnością należy wyjaśnić, dlaczego tak się stało – mówi w rozmowie z TVP prof. Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

W polskim postępowaniu karnym nie byłoby to możliwe, ponieważ każdy protokół jest dowodem w tym postępowaniu, stąd też nie wyobrażam sobie, żeby w tym samym czasie sporządzić dwa protokoły, z którego drugi w końcówce różni się od tego pierwszego – dodaje Ćwiąkalski.

Drugi przesłuchiwany kontroler – Wiktor Ryżenko – przyznał, że poza nim i Pliusninem, na wieży była jeszcze trzecia osoba o nazwisku Krasnokutskij. Jak powiedział milicjantom Ryżenko, nie wykonywał on jednak żadnych czynności. Do tej pory nie został przesłuchany.

Zeznania Ryżenki zaskakują jeszcze w innym fragmencie: „Samopoczucie moje w dniu 10 kwietnia 2010 r. było dobre. Ok. godz. 7 tego dnia ja i Pliusnin odbyliśmy badanie lekarskie w punkcie zdrowia Jednostki Wojskowej 06755, w wyniku którego stwierdzono, że jestem zdrowy”.

W tym miejscu protokołu pojawia się dziwna rzecz. Dodane jest słowo „nie", słowa o wynikach badań zostają przekreślone, a po nich kontroler dopowiada: „ponieważ w punkcie zdrowia nikogo nie było, ale – jak już powiedziałem – moje samopoczucie było dobre i nic nie stało na przeszkodzie, abym mógł wykonywać swoje obowiązki służbowe”.

Polscy prokuratorzy nieoficjalnie przyznają, że konieczne może okazać się przesłuchanie przesłuchujących.

źródło:
Zobacz więcej