Najciemniejsze zakątki internetu. Można „zniszczyć komuś życie”, albo zlecić zabójstwo

Powstanie bitcoinów znacznie usprawniło działanie Deep Webu (fot. flickr/Antana)

Portale społecznościowe, kanały wideo, strony informacyjne czy rozrywkowe – to, czym dla większości z nas jest internet – stanowi zaledwie 1 proc. sieci. Pozostałe 99 zajmuje Deep Web, nazywany też ciemną stroną internetu. Tu można znaleźć wszystko: od nudnych wyników badań po usługi hakerskie, narkotyki, pornografię (w tym dziecięcą) aż po broń.

Za poród zapłacą w bitcoinach. Przełomowa transakcja wkrótce w Warszawie

W szpitalu Medicovera można już płacić bitcoinami. Jest pierwsza para, która w kryptowalucie chce rozliczyć koszty porodu – informuje „Puls...

zobacz więcej

Wielkość Deep Webu jest oczywiście trudna do precyzyjnego określenia, ale amerykańscy eksperci szacują, że korzystając na co dzień ze stron www ledwo ślizgamy się po powierzchni. Wyszukiwarki Google’a czy Yahoo pracują śledząc linki pomiędzy stronami i treściami dostępnymi w sieci. Nie mogą jednak przeszukiwać stron pojawiających się dynamicznie, lub generujących treści w momencie zadania pytania. Nie mają również dostępu do sieci prywatnych oraz stron, które nie są połączone z żadnymi innymi. I to właśnie one stanowią znakomitą większość Deep Webu.

Internetowa czapka niewidka

Z badań przeprowadzonych przez Bright Planet wynika, że ponad połowa zawartości Deep Webu to cenne dane, między innymi informacje kluczowe dla bezpieczeństwa, ochrony patentów, pilnie strzeżone tajemnice handlowe. Z tej części internetu korzysta na przykład NASA. Kolejne 15 proc. stanowią zamknięte sieci, tworzone przez uczelnie, korporacje i inne organizacje. W bazach znajdują się szczegóły dotyczące pracowników, czy firmowe wewnętrzne poczty.

Jest też TOR (Tor Onion Router), nazywany przez informatyków internetową czapką niewidką. Inni mówią, że to najciemniejszy zakątek sieci. TOR jest siecią tysięcy serwerów, które łączą się ze sobą, podmieniając nie tylko kolejność połączeń, ale też IP użytkownika. I tak przy każdym kolejnym kontakcie, trochę na cebulkę (stąd onion w nazwie), bo spod każdego połączenia wyłania się inne i tak w nieskończoność. Użytkownik pozostaje anonimowy, bo operator strony nigdy nie zna prawdziwego źródła zapytania. Aplikacje pobrać może każdy. Samo korzystanie jest zgodne z prawem, trzeba jednak wykazać się sporym rozsądkiem. Przy codziennym używaniu TOR ma w zasadzie tylko jeden minus – z powodu ciągłego przełączania między pośredniczącymi serwerami jest dużo wolniejszy od szybkich połączeń internetowych. Cel jego powstania był prosty – zapewnienie bezpieczeństwa i anonimowości użytkownikom sieci oraz walka z próbami jej cenzury. Na przykład do dziś chińscy użytkownicy Internetu nie znajdą żadnej informacji dotyczącej masakry na Placu Tiananmen. Podobne problemy mają użytkownicy kilku innych krajów Azji i Bliskiego Wschodu. Niezależnie jednak od zamierzeń twórców, każde narzędzie może być wykorzystane także w innych celach.

Włamywanie się do różnych sieci jest moją pracą od kiedy skończyłem 16 lat

Zynga testuje bitcoina

Zynga – gigant na rynku gier przeglądarkowych rozpoczął próby z użyciem wirtualnej waluty. Bitcoiny będą używane w flagowych produktach firmy m.in....

zobacz więcej

Wynajmij hakera

„Do każdej pracy, którą tylko możesz sobie wyobrazić, od zniszczenia reputacji osoby lub firmy po bardziej skomplikowane zlecenia” – reklamuje się w TOR-ze doświadczony haker. „Włamywanie się do różnych sieci jest moją pracą od kiedy skończyłem 16 lat. Nigdy nie byłem nigdzie legalnie zatrudniony, od mniej więcej dwudziestu lat zajmuje się wyłącznie hakowaniem, więc jestem w tym naprawdę dobry. Oferuję swoje usługi każdemu, kto ma wystarczająco dużo gotówki i jest gotów zapłacić za dobrze wykonane zadanie” – zachęca na onion-stronie.

Adres zawiły. Co kilkanaście minut znika, by pojawić się znowu. Żadnych nazw, nicków. Tylko wykaz usług i cennik. „Nie jestem jakimś frajerem z Europy Wschodniej, który zrobi wszystko za 50 euro. Jestem profesjonalistą, który legalnie mógłby zarabiać 100 euro za godzinę, dlatego moja cena minimalna wynosi 200 euro. Im zlecenie jest poważniejsze, tym cena wyższa” – pisze haker.

W części umiejętności wymienia biegłą znajomość w mowie i piśmie języków obcych – zwłaszcza niemieckiego i angielskiego, znajomość środowisk komputerowych, umiejętności hakerskie i przede wszystkim gwarancje zapewnienia pełnej anonimowości zleceniodawcy. „Zrobię wszystko dla pieniędzy, nie jestem mięczakiem” – pisze. „Czegokolwiek chcesz. Mogę zniszczyć czyjąś reputację, zrobić z kogoś pedofila, narkomana, złodzieja czy oszusta – nie ma sprawy. Doprowadziłem do aresztowania wielu niewinnych osób. Ceny w euro i bitcoinach. Małe prace, jak hakowanie poczty czy konta na Facebooku 200 euro lub 0.876 bitcoina, prace średnie czyli niszczenie reputacji na małą skalę 500 euro lub 2.190 bitcoina. Cena większych zleceń negocjowana jest indywidualnie” – czytamy.

Oferuję swoje usługi każdemu, kto ma wystarczająco dużo gotówki i jest gotów zapłacić za dobrze wykonane zadanie

Gorączka bitcoinów

Na początku roku kosztował... 13 dolarów. Niecałe dwa miesiące temu - 215 dolarów. Pod koniec listopada były to już 1073 dolary. 8 grudnia...

zobacz więcej

Nielegalne fortuny

Służby i policje starają się rozpracować przestępców. Najgłośniej było o zamknięciu największego internetowego sklepu z narkotykami Silk Road, który działał przez kilka lat, jako ukryta usługa w sieci TOR. Z jego pomocy korzystały osoby, które chciały kupić środki odurzające, dowiedzieć się, jak oszukiwać bankomaty, kupować nielegalnie dokumenty, a także zlecić zabójstwo. Za wszystko płacono bitcoinami. Obroty Silk Roadu szacowano na 9 milionów bitcoinów czyli… miliard dolarów.

Administratorem okazał się 30-latek z San Francisco, Ross Ulbricht, ukrywał się pod pseudonimem Dread Pirate Roberts. Na prowizjach zarobił 80 milionów dolarów. Został oskarżony o handel narkotykami, hacking i pranie brudnych pieniędzy. Był również oskarżony o zlecenie zabójstwa jednego z administratorów, który żądał od niego pół miliona dolarów grożąc ujawnieniem danych użytkowników nielegalnych usług.

Tego przestępstwa nie udało się jednak Ulbrichtowi udowodnić, chociaż przechwycono wiadomości, w których chwalił się, że sprzątnięcie innego niepokornego kosztowało go zaledwie 80 tys. dolarów. Jego sprawę prowadził agent FBI, Christopher Tarbell, który przez dwa lata pod fałszywą tożsamością śledził działalność Silk Road. Miał przeprowadzić setki kontrolowanych zakupów, między innymi narkotyków. A Ulbrichta zgubił brak czujności i zbyt długi język. Zamknięcie usługi sprawiło, że kurs bitcoina spadł o 30 dolarów.

Bitmonety

Walutą obowiązującą w TOR-ze jest bitcoin. To kryptowaluta wprowadzona do obiegu w 2009 roku. Bitcoinów nie emituje żaden bank centralny. Rozwiązując skomplikowane równania matematyczne, przy użyciu rozproszonych, domowych komputerów zwykłych ludzi dających w sumie ogromną moc obliczeniową można je… wykopać. Nie mają swojego odpowiednika w realu, a warte są tyle, ile ludzie są gotowi za nie zapłacić. Bitcoin jest również otwartym źródłowym oprogramowaniem oraz siecią peer-to-peer. Mogą zostać zapisane w formie pliku portfela w naszym komputerze lub być przechowywane w zewnętrznym serwisie. Bitmonetami można płacić przesyłając je przez internet dowolnemu posiadaczowi adresu bitcoin. Każdy bitcoin dzieli się na 100 000 000 mniejszych jednostek, nazywanych satoshi od nazwy twórcy bitcoina, lub grupy twórców, bo do końca nie wiadomo, czy stworzyła je jedna czy więcej osób.

Jestem profesjonalistą, który legalnie mógłby zarabiać 100 euro za godzinę, dlatego moja cena minimalna wynosi 200 euro

Hakerzy zablokowali Facebooka na kilkadziesiąt minut? Portal zaprzecza

Problemy z dostępem do serwisów społecznościowych Facebook, Instagram i Tinder wystąpiły we wtorek rano na świecie. Strony nie działały przez...

zobacz więcej

„Kiedy zainstalujesz portfel Bitcoin na swoim komputerze lub telefonie, zostanie wygenerowany Twój pierwszy adres Bitcoin. Możesz zawsze wygenerować kolejne adresy, jeśli będziesz ich potrzebował. Możesz ujawnić swój adres znajomym, aby mogli Ci płacić i vice versa. Jest to bardzo podobne do tego, jak działają emaile, z taką różnicą, że adres Bitcoin powinien być wykorzystany tylko raz” – wyjaśniają. Na ich wartość nie mają wpływu rządy, politycy czy banki centralne, takie przynajmniej było założenie, bo w rzeczywistości szybko zorientowano się, że można na nich zarobić. I to dużo. A w sieci pozwalają dokonywać zakupów i płacić za usługi anonimowo. Powstanie bitcoinów znacznie usprawniło działanie Deep Webu umożliwiając bezpieczny, nie pozostawiający śladów i jako taki nie podlegający kontroli przepływ kapitału. Niedawno rosyjskie ministerstwo finansów opublikowało projekt ustawy, która zakazuje tworzenia, dystrybucji lub promocji wszelkiego rodzaju kryptowalut, w tym oczywiście bitcoinów. Najprawdopodobniej pozostanie ona jedynie martwym prawem z powodu braku technicznej możliwości jego egzekwowania.

Polski TOR

Zdaniem specjalistów stanowi niewielką część nielegalnej sieci. Można tam oczywiście znaleźć wstrząsające propozycje zakupu ludzkich szczątków, metody mszczenia się na ludziach, sposoby oszukiwania systemu podatkowego, czy dokonania zbrodni doskonałej. Świat przestępczy przenosi się do sieci i kpi z wymiaru sprawiedliwości, który się nie poddaje. Wyścig trwa.

źródło:
Zobacz więcej