Raport

Epidemia koronawirusa

Rzeczy ofiar spod Smoleńska pójdą z dymem?

Czy rzeczy ofiar zostaną zniszczone, zdecydują urzędnicy (fot. PAP/Jacek Turczyk)

68 worków z resztkami odzieży ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu chce spalić Główny Inspektor Sanitarny Wojska Polskiego. Wprawdzie sąd wydał zakaż ich utylizacji, nie oznacza to jednak, że rzeczy ocaleją. Cały czas toczy się bowiem postępowanie administracyjne, którego celem jest wydanie ostatecznej decyzji w tej sprawie.

Intencja Głównego Inspektora Sanitarnego Wojska Polskiego jest jasna, bo uważa, że rzeczy osobiste ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku powinny zostać zniszczone. Z prokuratorskiego punktu widzenia nie mają już żadnego znaczenia dla sprawy, natomiast jako uznane za „zakaźne odpady medyczne" powinny zostać spalone. Dlatego też trafiły do rzeszowskiego Eko-Topu, zakładu utylizacji odpadów niebezpiecznych i medycznych.

O wydanie zgody na ich zniszczenie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie zwróciła się do sądu. Ten jednak uznał, że przesłanki, na które powoływała się prokuratura (a więc m.in. że rzeczy te mogą stanowić „źródło zagrożenia dla bezpieczeństwa powszechnego") nie zachodzą i zabronił ich utylizacji.

Nie oznacza to jednak, że worki z resztkami rzeczy ofiar katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku (zawierającymi m.in. części ubrań zabrudzonych krwią, kamizelek kuloodpornych, bielizny) są bezpieczne. Cały czas toczy się bowiem postępowanie administracyjne, zmierzające do wydania decyzji w tej sprawie, która zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego musi zapaść do połowy czerwca.

Tymczasem do Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia wpłynęło odwołanie od pierwszej decyzji wydanej w niższej instancji przez Wojskowego Inspektora Sanitarnego z Wojskowego Ośrodka Medycyny Prewencyjnej w Modlinie. Złożył je Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej, gdyż uznał, że o decyzji w sprawie utylizacji nie zostały poinformowane wszystkie podmioty prawne. Chodzi głownie o rodziny ofiar.

– To chyba oczywiste, że przed podjęciem decyzji osoby, które reprezentuję, chciałyby się dowiedzieć, a być może także zobaczyć, co zawierają worki z rzeczami ich najbliższych – mówi mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar, między innymi Lecha i Marii Kaczyńskich, Krzysztofa Putry, Przemysława Gosiewskiego i Aleksandry Natalli-Świat.

Na razie sprawa pozostaje nierozstrzygnięta i chociaż budzi spore kontrowersje, na jej wynik musimy jeszcze poczekać.

Zobacz więcej