Nowy paliwowy „podatek”. Rząd wprowadził „opłatę zapasową”. Odczują ją kierowcy

Skutki nowej opłaty odczują kierowcy (fot. freeimages.com)

Rząd od pierwszego stycznia wprowadził nowy podatek paliwowy. Kosztami tzw. „opłaty zapasowej” zostali obciążenie producenci paliw, ale skutki odczują kierowcy. Nowy podatek może spowodować wzrost cen paliw w granicach od 4 do 6 groszy na litrze.

Ośrodek Bruegel: UE powinna przedefiniować swoje relacje gazowe z Rosją

Aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw UE trzeba porzucić narodowe egoizmy – uważa brukselski think tank Bruegel. Zdaniem ekspertów kraje unijne muszą...

zobacz więcej

Do tej pory, krajowi producenci paliw (np. Orlen) byli zobowiązani do utrzymywania rezerw, które zapewniał nieprzerwaną produkcję przez 76 dni.

Obowiązująca zasada została zmieniona. Od tego roku wystarczy, że firmy będą posiadały rezerwę gwarantującą 68-dniową produkcję. W zamian muszą one jednak płacić rządowej Agencji Rezerw Materiałowych (ARM) tzw. „opłatę zapasową”. Jej wysokość będzie uzależniona od ilości posiadanych rezerw.

Wg ekspertów koszty wprowadzenia „opłaty zapasowej” zostaną przerzucone na konsumentów. Podatek może spowodować wzrost cen paliw od 4 do 6 groszy na litrze, choć kierowcy ze względu na spadające ceny ropy, na razie nie powinni tego odczuć.

„W drugiej połowie mijającego roku ceny benzyny na polskich stacjach paliw obniżyły się o 91 groszy na litrze.[...] Po nowym roku ceny te nadal powinny spadać” – czytamy na stronie internetowej forbes.pl.

Informację o wprowadzeniu opłaty podała 31 grudnia Polska Agencja Prasowa, jednak dopiero po kilku dniach odbiła się ona szerokim echem w serwisach internetowych.

Tania ropa na koniec roku bije kolejne rekordy. Naftowi giganci coraz mocniej tną koszty

Kolejne minimum w notowaniach cen ropy. W ostatnim dniu roku baryłka surowca Brent z dostawą na luty kosztowała poniżej 56 dolarów. To najniższa...

zobacz więcej

Ropa traci na wartości

Ceny ropy znowu spadają. Baryłka europejskiej ropy Brent kosztowała w poniedziałek niecałe 55 dolarów, to spadek rzędu trzech procent w ciągu dnia. Tak tanio nie było od maja 2009 roku.

Zdaniem ekspertów na rynku jest duża podaż ropy. Dziennik „Financial Times” podkreśla, że eksport z Rosji i Iraku osiągnął rekordowe poziomy. Amerykanie wydobywają też ostatnio sporo ropy z łupków, na świecie zapotrzebowanie jest umiarkowane, a dodatkowo ceny obniża silny dolar. Korzystają na tym konsumenci, na przykład kierowcy w Europie, ale dla eksporterów - w tym dla Rosji – to poważny cios finansowy.

źródło:
Zobacz więcej