„Podczas pasterki miał nastąpić atak w polskich kościołach. Zginęłyby tysiące naszych obywateli”

W 2003 roku ABW udaremniła skoordynowany atak terrorystyczny na polskie kościoły – zdradził w rozmowie z TVP Info gen. Paweł Pruszyński, były zastępca szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. – Podczas pasterki miał nastąpić atak w polskich kościołach. Zginęłyby tysiące naszych obywateli – opowiadał. Atak miał nastąpić podczas Bożego Narodzenia 2003 roku, został udaremniony dzięki akcji służb specjalnych o kryptonimie „Miecz”.

Barbarzyńska rzeź dzieci w Peszawarze. Obama, Malala i polskie MSZ potępiają atak talibów

Do 141 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wtorkowego ataku talibów na szkołę w Peszawarze na północnym zachodzie Pakistanu. Zdecydowana większość...

zobacz więcej

Terroryści zapisują kolejną czarną kartę w historii świata. Po ataku w australijskim Sydney, nastąpił krwawy zamach w pakistańskim Peszawarze. To miejsca odległe od Polski o tysiące kilometrów, co nie oznacza, że zagrożenie terroryzmem nad Wisłą to tylko egzotyka.

Zamachy w czterech polskich miastach

Jak opowiadał Pruszyński, 11 lat temu w pasterkę islamscy fundamentaliści planowali skoordynowane zamachy na katedry w czterech polskich miastach. W zamachach mogły zginąć tysiące ludzi. Tragedii udało się uniknąć dzięki sprawnej akcji służb specjalnych. – Zginęłyby tysiące obywateli – wspomina tamte chwile Pruszyński, który na przełomie 2003 i 2004 roku nadzorował tajną operację o kryptonimie „Miecz”.

Dziewulski: gdyby to był terrorysta z IS, najpierw odpaliłby kilka głów, a potem zacząłby negocjować

zobacz więcej

Polaków chciały zaatakować ugrupowania islamskie

– Do ataków miało dojść w dużych miastach, nie mogę powiedzieć, w jakich dokładnie. Mogę tylko ujawnić, że zamachy miały być przeprowadzone w katedrach, dlatego obawialiśmy się, że w ich konsekwencji mogłoby zginąć kilka lub nawet kilkanaście tysięcy osób – dodał były oficer ABW.

Pruszyński zaznaczył, że przygotowania do zamachów były bardzo zaawansowane. – Było przygotowane już praktycznie wszystko. Ale dzięki pracy operacyjnej mieliśmy przewagę, wiedzieliśmy kto, co i kiedy. Oni poświęcili na to bardzo dużo czasu – mówił Paweł Pruszyński. Poinformował, że terroryści robili rozpoznanie w Polsce m.in. podszywając się pod turystów lub pozorując wizyty towarzyskie.

Terroryści z Państwa Islamskiego będą przenikać do Europy udając uchodźców?

zobacz więcej

„Musieliśmy przyciąć tę akcję przed Wigilią”

– Kiedy zaczęła zbliżać się Wigilia i zaczęliśmy obawiać się, że przebieg akcji możne nam się wymknąć spod kontroli, to postanowiliśmy ją przyciąć, czyli zakończyć – mówił były wiceszef ABW. Działania polskich służ polegały na tym, jak informował Pruszyński, że osobom podejrzanym o przygotowywanie zamachu uniemożliwiono swobodne poruszanie się po terenie Polski. Dodał także, że akcja była skoordynowana z działaniem służb specjalnych w innych krajach. – Zatrzymania miały także miejsce w innych krajach, nawet w Australii – dodał Pruszyński.

Pytany o motywy działania islamistów, gość TVP Info nie miał wątpliwości. – Wtedy był problem, związany z Irakiem. To miało być wymuszenie na Polsce określonych zachowań. Po zamachach w Hiszpanii terroryści wiedzieli, że można to zrobić – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej