RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Opłata za bieganie w trosce o zdrowie? PZLA chce wprowadzić Kartę Biegacza

Polski Związek Lekkiej Atletyki proponuje od przyszłego roku wprowadzenie Karty Biegacza. Ma być bezpłatna dla każdego, o ile wykupi się ubezpieczenie oraz przeprowadzi okresowe badania lekarskie. Jako dobrowolny dokument ma też dać fanom joggingu mnóstwo profitów za relatywnie niską cenę. Pomysł nie podoba się biegaczom, zwłaszcza jeśli trzeba będzie posiadać specjalny certyfikat, by wziąć udział w popularnych u nas biegach masowych.

„Biegamy, biegamy” vs. „Czy nie mogą biegać poza miastem?” Wasze opinie o „Biegnij Warszawo”

David Kiprono Metto wygrał bieg „Biegnij Warszawo”. Kenijczyk pokonał 10 km w 28 minut i 58 sekund. Drugie miejsce ze stratą dwóch sekund zajął...

zobacz więcej

O pomyśle mówi się, że mają funkcjonować jego dwa warianty. Podstawowy, za który biegacze mają płacić 60 złotych rocznie i rozszerzony z ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków, który kosztowałby 99 złotych.

W ramach opłaty biegacze mieliby dostać dostęp do systemu zbierającego ich wyniki, 25 procentowy rabat w sklepach partnerów czy duże zniżki na badania podczas przygotowań do biegów. – Relatywnie podstawowe badanie, które mają pokazać biegaczowi czy jest zagrożony jakąś chorobą kardiologiczną – wyjaśnia Janusz Szydłowski, szef projektu „Karta Biegacza” z Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Związek chce wprowadzić także certyfikaty dla imprez biegowych w kraju. To nie podoba się przede wszystkim organizatorom zawodów czysto amatorskich czy patriotycznych, które znacznie różnią się od profesjonalnych biegów. – Te maratony, które chcą zdobywać kolejne gwiazdki i mieć status dobrze zorganizowanych, osiągać te europejskie stany, bez certyfikatu PZLA nie zdobędą tych europejskich – obawia się Marcin Kuriata, organizator Warszawskiej Triady Biegowej.

„Jak słyszę o licencjach, to od razu chodzi o pieniądze”

Pomysł Polskiego Związku Lekkiej Atletyki nie podoba się biegaczom. Dla większości z nich Karta Biegacza to niepotrzebny wynalazek. – Sprzeciw wobec pomysłu widać na każdym kroku – zapewnia Marcin Zarębski. O sprzeciwie świadczy też dopiero co założony profil na Facebooku „Kategoryczne NIE dla Karty Biegacza”, który w 19 godzin polubiło ponad 3,5 tysiąca osób.

Ci, którzy codziennie przymierzają kilometry, uważają że do uprawiania tej dyscypliny sportu nie potrzebne są żadne regulacje prawne. – Bieganie kojarzy mi się z taką wolnością. Zakładam buty i biegnę gdzie chcę i jak chcę, bo jak słyszę o licencjach, to od razu w głowie pojawiają mi się pieniądze, a jak pieniądze, to ktoś musi na tym zarobić – mówi Beata Sadowska, dziennikarka i pasjonatka biegania. Wtóruje jej dziennikarz Telewizji Polskiej Maciej Kurzajewski, który zna podobne projekty na świecie, ale mają charakter kart lojalnościowych. – Karta NY Road Runners Club jest do kupienia za 40 dolarów i daje sporo profitów, ale to jest chyba na zupełnie innej zasadzie – mówi Kurzajewski.

(fot. flickr.com/Sheffled Tiger)
(fot. flickr.com/Sheffled Tiger)

Stolica pobiegła w „Biegnij Warszawo”. Wygrał Kenijczyk, Polak trzeci

Promocja sportu i zdrowego trybu życia – takie cele przyświecają imprezie „Biegnij Warszawo”. To największy polski bieg masowy. W niedzielę...

zobacz więcej

Bez konsultacji, brak szczegółów

Pomysłodawcy karty tłumaczą, że tylko od biegacza i organizatora imprezy ma zależeć czy chce przystąpić do programu. – Chcę wszystkich uspokoić, że mogą spokojnie biegać po lasach, po parkach, gdziekolwiek chcą. Nikt ich nie będzie ścigał za brak licencji – mówi Janusz Szydłowski.

– Zaprezentowany został projekt, który nie został skonsultowany z nami, jako z organizatorami. Prezentacja ma dać początek konsultacjom. Uważam, że kolejność powinna być odwrotna – ocenił Marcin Kuriata, organizator Warszawskiej Triady Biegowej. – Karta ma wejść w życie na początku przyszłego roku – jest mało czasu – podkreślił dziennikarz Maciej Kurzajewski.

Wszystkie założenia mają zostać wyjaśnione w pierwszym kwartale przyszłego roku, kiedy zakończą się negocjacje z partnerami. Wtedy dokładniej będzie wiadomo, o co tak naprawdę w programie biega.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej