SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Cud czy pomyłka? 91-latka obudziła się po 11 godzinach w kostnicy.„Ciocia była bardzo zmarznięta”

Uznana za zmarłą 91-latka z Ostrowa Lubelskiego (woj. lubelskie) obudziła się w chłodni zakładu pogrzebowego. – Nie było tętna, oddechu i akcji serca. Były szerokie źrenice, niereagujące na światło. Wypisałam akt zgonu, ale po 11 godzinach stwierdzono u pacjentki objawy życia. Nie potrafię tego wytłumaczyć – mówi lekarka, która stwierdziła u staruszki zgon. Sprawę bada prokuratura.

Lekarz stwierdził zgon tydzień przed śmiercią pacjenta

W Kupieninie pod Dąbrową Tarnowską, pracujący w pogotowiu lekarz wezwany do chorego, stwierdził jego zgon. Dwie godziny później okazało się, że...

zobacz więcej

„Zmartwychwstałą” kobietą opiekuje się teraz rodzina. – Ciocia była bardzo zmarznięta. Z panią doktor ogrzewaliśmy ją termoforem – opowiedziała „Dziennikowi Wschodniemu” Bogumiła Kołkiewicz z Ostrowa Lubelskiego, kuzynka 91-letniej kobiety. Pani Janina ma się dobrze. – Z apetytem zjadła sama zupę i dwa naleśniki – dodała.

– Ciocia nic nie wie o tym, co się wydarzyło. Ma miażdżycę. Poza tym jest bardzo zdrową osobą. Nie ma ani cukrzycy, ani nadciśnienia. W wielu czynnościach radzi sobie sama – powiedziała Bogumiła Kołkiewicz „Dziennikowi Wschodniemu”.

Wypisano akt zgonu

Do dramatycznych wydarzeń doszło 6 listopada. Gdy kuzynka pani Janiny przyszła zrobić kobiecie śniadanie, okazało się, że 91-latka jest nieprzytomna. Wezwany na miejsce lekarz rodzinny stwierdził, że tętno pani Janiny jest niewyczuwalne, dlatego wypisał akt zgonu.

– Nie było tętna ani na tętnicy szyjnej ani na tętnicach przedramienia, oddechu i akcji serca też nie było. Szerokie źrenice, niereagujące na światło – czyli zgon – powiedziała Wiesława Czyż, kierowniczka przychodni w Ostrowie Lubelskim, która badała staruszkę.

Mieszkańcy są w szoku

Pani Janina spędziła dwie godziny w domu, po czym została przetransportowana do kostnicy.

– Wypisałam akt zgonu, ale po 11 godzinach stwierdzono u pacjentki objawy życia. (…) Jestem w szoku, nie potrafię tego wytłumaczyć. Bo gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, czy jest zgon czy nie, wzywałabym pogotowie i próbowalibyśmy ją reanimować – dodała Wiesława Czyż.

11 godzin w kostnicy

91-latka leżała w chłodni 11 godzin, po czym okazało się, że worek, w którym zostało umieszczone ciało,rusza się. W tym czasie rodzina przygotowywała się już do pogrzebu kobiety.

Sprawę wyjaśnia policja. Przesłuchiwani są świadkowie, zbierane dowody i zabezpieczana dokumentacja medyczna.

Prokuratura okręgowa w Lublinie wszczęła postępowanie karne przeciwko lekarce.

teraz odtwarzane
Lekarka: „jestem w szoku, ja tego nie potrafię wytłumaczyć”

źródło:
Zobacz więcej