Zabójca policjanta złapany po siedmiu tygodniach poszukiwań w lesie

Przy mężczyźnie znaleziono karabin AK–47 i zapas amunicji (fot. sxc.hu)

Przez 48 dni unikał złapania przez policję Eric Frein, który 12 września zabił policjanta w Pensylwanii. Miłośnik survivalu ukrywał się w lasach, wykorzystując wiedzę na temat umiejętności przetrwania w dzikiej przyrodzie. W końcu wpadł na nieużywanym już lotnisku.

Przełomowe zatrzymania ws. gangu „obcinaczy palców”. Są zarzuty za zabójstwo porwanego chłopaka

Śledczym stołecznej prokuratury apelacyjnej udało się przełamać zmowę milczenia członków gangu „obcinaczy palców”. Dzięki temu, jak ustalił portal...

zobacz więcej

Frein był poszukiwany przez setki policjantów, a FBI umieściła go na szczycie listy najbardziej poszukiwanych przestępców. Za informacje na jego temat oferowano 175 tys. dolarów.


Mężczyzna aresztowany pod zarzutem zabójstwa znaleziony martwy w celi
W czwartek udało się go odnaleźć w budynku dawnego lotniska w stanie Pensylwania. Prokuratura zapowiedziała, że będzie domagać się dla niego kary śmierci.

Nie wiadomo, dlaczego mężczyzna zastrzelił z zimną krwią policjanta. Jak ujawnili śledczy, Frein umieścił w internecie rodzaj oświadczenia, w którym poinformował o swojej misji walki ze stróżami prawa. Zaraz po zabójstwie uciekł do lasu.


Obława po zabójstwie w Bochni. Policja wyznaczyła 10 tys. zł nagrody
Przy jego poszukiwaniach policjanci korzystali m.in. z kamer termowizyjnych, a nawet balonów ze sprzętem nagrywającym. Odnaleziono go 48 km od miejsca zabójstwa.

Przy aresztowanym mężczyźnie znaleziono karabin AK–47 wraz z amunicją.

źródło:
Zobacz więcej