Belgowie kochają kreskówki. Muzeum Komiksu skończyło 25 lat

Muzeum Komiksu w Brukseli otwarto w październiku 1989 r. (fot. TVP/K. Nowotczyńska)

To było w październiku 1989 r. – belgijska para królewska otworzyła Muzeum Komiksu w Brukseli. Dziś jest ono najstarszym na świecie centrum sztuki animowanej. Władze muzeum spodziewają się, że do końca roku odwiedzi je ok. 200 tys. gości – głównie najmłodszych – z czego Belgowie będą stanowić jedynie 20 proc. W końcu, Tintina, Smerfy czy Lucky Luke'a kocha cały świat.

Nie od dziś Belgia nazywana jest stolicą komiksu. To właśnie z tego niewielkiego kraju pochodzą tak znani rysownicy jak ojciec Smerfów – Peyo i twórca Tintina – Hergé. Jak się okazuje, nawet najbardziej znany na Dzikim Zachodzie rewolwerowiec ma belgijskie korzenie – Lucky Luke’a narysował bowiem Maurice de Bevere znany pod pseudonimem Morris. Tych, którym słabość do ilustrowanych historii nie minęła wraz z wiekiem, zaprasza Belgijskie Centrum Komiksu w Brukseli. Właśnie skończyło 25 lat.

Muzeum, które było pierwszym tego typu na świecie, zanim osiągnęło ćwierćwiecze, zdążyło stać się wielką atrakcją w Belgii. Rokrocznie przybywa tu ok 200 tys. odwiedzających, by poznać historię komiksu i jego twórców. Statystyki podają, że taki wynik plasuje muzeum w czołówce najchętniej odwiedzanych centrów sztuki zarówno przez Belgów jak i turystów zagranicznych. I nic dziwnego, dotychczas zaprezentowało ponad 180 wystaw.

Modernistyczny budynek z ciekawą zawartością

Już sama siedziba muzeum robi ogromne wrażenie. Położone jest w jednej z najstarszych dzielnic Brukseli, w pobliżu katedry św. Michała i św. Guduli. Modernistyczny budynek zaprojektował słynny belgijski architekt Victor Horta, uznawany za jednego z największych europejskich przedstawicieli stylu secesyjnego, często za jego pioniera.

Bogate zbiory mieszczą się w siedmiu salach poświęconych historii i produkcji komiksów. W jednej z nich znajdziemy bardzo interesującą ekspozycję, pozwalającą śledzić powstawanie komiksu na wszystkich etapach. I tak, zobaczyć można tu odręczne szkice, proces doboru farb przez artystę, a także przeczytać odręczne notatki (w większości po francusku). Jest także coś dla fanów nowej technologii. W części gablot można obserwować rysownika pracującego na specjalnym padzie i zapoznać się z nowoczesnym sprzętem kreślarskim.

Bohaterowie młodych Belgów. Od góry: Tintin i przyjaciele w brukselskim metrze (L), komiksy „Sprycjan i Fantasio” (P). Na dole „Bob & Bobette” (fot. TVP/K. Nowotczyńska)

Z okazji wielkich obchodów muzeum postawiło na znane nazwiska. Stałe wystawy w wydzielonych salach otrzymali twórcy Smerfów i Tintina. Dla małych miłośników Pierre’a Culliforda (Peyo) to prawdziwa gratka. Można tu bowiem nie tylko zobaczyć oryginalne szkice ojca niebieskich trolli, ale również wejść do naturalnych rozmiarów smerfnego domku, lub zagrać z Harmoniuszem na fortepianie. Muzeum udostępniło również mnóstwo mało znanych informacji i dokumentów dotyczących tego giganta komiksu.

Wystawa poświęcona Pieterowie De Poortere (Hergé) w niczym nie ustępuje poprzedniej. Dzieci mogą uwiecznić się na zdjęciu w ramie obrazu rzeczywiście występującego w przygodach młodego reportera, ale i obejrzeć kreskówkę. Dorosłym ekspozycja pozwoli z kolei uporządkować twórczą podróż Hergégo. Jak podkreślają organizatorzy, rysownik był bowiem artystą na długo przed stworzeniem Tintina i na swoim koncie ma wiele ilustracji. Część z nich obrazuje karierę artysty właśnie na udostępnionych przez muzeum zbiorach.

Od szkicu do komiksu daleka droga (fot. TVP/K. Nowotczyńska)

Uwagę gości brukselskiego centrum z pewnością przyciągną także czasowe wystawy zorganizowane specjalnie z okazji 25-lecia. Wśród nich jest ekspozycja „Sto lat na Bałkanach”, przedstawiająca skomplikowaną historię regionu, okraszona niezwykle wymownymi pracami. Jest także składająca się ze 130 oryginalnych prac „Bruksela w obrazkach”, dzięki której przyjrzymy się miastu również w krzywym zwierciadle.

Biblioteka marzeń

Kolejnym, niezaprzeczalnym atutem muzeum jest fenomenalna, największa na świecie biblioteka komiksów. Jej zbiory liczą ponad 100 tysięcy pozycji, w tym 60 tys. książek, 38 tys. czasopism i 4 tys. prac. Znajdziemy tu głównie wydawnictwa w języku francuskim i flamandzkim, ale jest też skromna półka dla polskojęzycznych gości, a na niej m.in. ilustrowana historia Powstania Warszawskiego. Muzeum podkreśla, że książki nigdy z niego nie znikną, ale stara się również dostosować do nowych trendów.

Internetowy spacer po muzeum? Czemu nie!

Dlatego też przygotowało niespodziankę dla mniej mobilnych fanów rysunkowych opowieści. Centrum ma za sobą pierwszą wizytę Google’a, która odbyła się na początku września. Internetowy gigant odwiedził Brukselę nie bez powodu – wkrótce ma wprowadzić muzeum w świat wirtualny. Jak zapowiadają władze, centrum ma zostać pierwszą belgijską galerią, którą będzie można odwiedzić wirtualnie.

Kiedy już opuścimy mury Belgijskiego Muzeum Komiksu warto przespacerować się po mieście szlakiem komiksowych bohaterów. Patrząc w górę możemy zwiedzić stolicę Belgii w towarzystwie Boba & Bobette, Sprycjana i Fantasio czy mniej znanych w Polsce, ale równie sympatycznych postaci.

Oprócz głowy w chmurach, powinniśmy ją mieć też na karku – Tintin, Smerfy i inni na pewno nas „dopadną”. Małe statuetki czają się w niemal każdej witrynie sklepowej. Jednak bez obawy, taka napaść to czysta przyjemność.

Bruksela nie od dziś nazywana jest stolicą komiksu (fot. TVP/K. Nowotczyńska/brusselspictures.com)

źródło:
Zobacz więcej