RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Kopał piłkę na największych stadionach, ale przegrał mecz z nałogiem. „Wiadomości” odwiedziły Igora Sypniewskiego

Grał na największych stadionach świata, ale to prawdziwe życie okazało się znacznie trudniejszą grą. Jego sportową karierę zniszczył alkoholowy nałóg. Choć może trafniej byłoby powiedzieć, że zrobił to sam, przez swoją głupotę. Dziś przeprasza tych, których zawiódł. Mówi o tym głośno, żeby przestrzec innych. „Wiadomości” TVP1 przedstawiły wstrząsającą historię piłkarza z łódzkich Bałut, Igora Sypniewskiego.

W barwach Panathinaikosu Ateny zagrał w Lidze Mistrzów i nawet strzelił gola Arsenalowi Londyn. Kibice go uwielbiali. – Co się wtedy czuje? No to wielka radość grać przy 65 tysiącach widzów na trybunach. Czy myślałem, że jestem na szczycie? Wtedy tak się właśnie myśli – mówił „Wiadomościom” Igor Sypniewski, który niedawno skończył 40 lat.

Wielki napis

– Na Stadionie Olimpijskim w Atenach, na wielkiej tablicy, widniał napis: „Sypniewski hat-trick”. To było coś pięknego – dodaje Stefan Sypniewski, ojciec zawodnika.

Igor z łódzkich Bałut trafił na najsłynniejsze boiska świata. Polska ,Grecja, Szwecja. Sypniewski był gwiazdą.

Dziś tylko ogląda pamiątki. O sobie mówi: „zasypany”. Książka o takim tytule to jego spowiedź. – Po prostu alkohol mi przeszkodził we wszystkim i nic na to nie poradzę – podkreśla otwarcie.

Na kolejce górskiej

Jego życie to wzloty i upadki. Tych drugich było więcej. W 2008 roku Sypniewski nie bryluje już pod bramką przeciwnika. Wybryki pod wpływem alkoholu zaprowadziły go w końcu do łódzkiego sądu, a ten pokazał mu czerwoną kartkę i skazał na półtora roku więzienia. Sypniewskiemu nie udało się już potem wrócić do futbolu.


Zginął przygnieciony przez bramkę. „Chciał się chyba podciągnąć”
Od trzech lat nie pije. Mieszka z mamą w tym samym bloku, na łódzkich Bałutach, skąd wyruszył na podbój piłkarskiego świata. I walczy z depresją. – Jak wygląda mój dzień? Włączam internet, nie oglądam na razie telewizji, nieraz porozmawiam z mamą i kładę się spać – mówi. – Staram się nie pić i proszę Boga, żeby każdy dzień mi przyniósł to samo – kończy.


Karny kuriozum. Piłkarz upadł, wstał i wpakował piłkę do siatki

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej