Zabawki nie tylko dla wojska. Oto drony, o których nam się nie śniło

Czy drony to nasza przyszłość? (fot. Wikipedia domena publiczna/Airbus)

Jeszcze niedawno były jedynie „zabawkami” dla wojska. Dzisiaj doręczają paczki, robią zdjęcia i pomagają w rolnictwie. Drony - czy naprawdę przyszłość należy do tych bezzałogowych maszyn? Oto najnowsze przykłady ich zastosowania – od przechwycenia wrogiego okrętu przez wojsko po zrobienie zdjęcia Tinie Turner.

W mijającym tygodniu dron z albańską flagą wleciał na stadion w Belgradzie, zakłócając mecz eliminacyjny do Euro 2016. Nie ustalono, kto wysłał nad arenę bezzałogowy samolot; narobił on jednak tak wiele zamieszania (na stadionie doszło do regularnej bójki), że UEFA wszczęła w sprawie postępowanie.

Niedawno jeszcze drony kojarzyły się niemal wyłącznie z wojskiem. Tak zwane UAV-y (od unmanned aerial vehicle, bezzałogowy statek powietrzny) wykorzystywano już od początku XX wieku, jednak rzeczywistą karierę drony zrobiły po atakach 11 września 2001 roku. Od 2004 r. w Pakistanie przeprowadzano szeroką operację ataków z pomocą bezzałogowców; mówiono o niej nawet „wojna dronów”.

Początkowy entuzjazm, podyktowany skutecznością ataków osłabł, gdy okazało się, że w nalotach giną cywile. Pakistan nazwał naloty zbrodnią przeciwko ludzkości i uznał je za niezgodne z kartą praw człowieka.


Ukraina dostała dwa drony. Mają pilnować zawieszenia broni
Nie leci z nami pilot

Obecnie amerykańska armia ma na wyposażeniu ponad 5,3 tys. dronów, czyli dwa razy więcej niż załogowych samolotów. Wykonują one m.in. misje zwiadowcze i patrolują newralgiczne tereny. Przykładowo na Ukrainie służą OBWE i monitorują zawieszenie broni na wschodzie kraju. Wykorzystywane są do misji szpiegowskich (niektóre bezzałogowce z powodzeniem mieszczą się w dłoni), w Iraku z powodzeniem atakują cele islamistów z powietrza.

Prawdziwą gratkę pokazała jednak niedawno amerykańska marynarka wojenna. Na filmie opublikowanym przez biuro badawcze sił morskich (Office of Naval Research), rój pięciu wodnych dronów atakuje wrogi okręt. Wodne roboty, nazywane CARACaS (od Control Architecture for Robotic Agent Command and Sensing) mają pełnić funkcję „psów stróżujących” – będą wykrywać zagrożenie jeszcze zanim znajdą się w zasięgu rażenia wroga. Same też będą uzbrojone i gotowe do ataku, jednak ewentualny rozkaz „ognia” wyda już człowiek.

Do zamieszek doszło pod koniec drugiej połowy (fot. PAP/EPA/KOCA SULEJMANOVIC)

Nie tylko dla wojska

Ale to, co dotychczas wykonywało tylko wojsko, wkrótce mogą wykonywać zwyczajne firmy. Grupa Airbus Defence & Space ogłosiła niedawno, że zamierza ubiegać się o certyfikat zezwalający na odbywanie lotów cywilnych przez samoloty bezzałogowe w tej samej przestrzeni, w której latają zwykłe samoloty.

Maszyna Atlante UAV ma m.in. wykonywać misje obserwacyjne - kontrolować gazociągi, linie energetyczne, pożary i wydarzenia sportowe. Jeśli Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego się na to zgodzi, będzie to pierwszy taki przypadek w historii.

Kurier, odbiór osobisty czy dron?

Drony znajdą jednak także szerokie zastosowanie w naszym codziennym życiu. Od pewnego czasu głośno jest o pomyśle firmy Amazon, która zapowiedziała, że chce dostarczać swoim klientom paczki właśnie za pomocą bezzałogowych maszyn. To samo planowało zrobić Google, UPS i DHL oraz chiński dostawca SF Express.

Amazon ma jednak kłopoty z uzyskaniem od amerykańskich władz pozwolenia na testy dostawczych dronów i zostaje w tyle za niemieckim DHL-em. We wrześniu tego roku firma ogłosiła, że będzie regularnie dostarczać paczki za pomocą bezzałogowych maszyn – na razie na wyspę Juist, oddaloną od niemieckiego wybrzeża o 12 km. Drony wozić tam będą m.in. lekarstwa i inne artykuły pierwszej potrzeby.

Dron Atlante waży 570 kg, a rozpiętość skrzydeł wynosi u niego 8 metrów. Jak przekonuje Airbus, jego użycie znacznie obniży koszty obecnie wykonywanych misji (fot. Aribus)

Ziemia z nieba

Dronów możemy używać także sami – niektórzy fotografowie już wykorzystali je do robienia niezwykłych zdjęć z powietrza. Fotodrona można zamówić przez internet i samodzielnie złożyć, a potem wysłać w świat. Sterowanie odbywa się za pomocą komórki, a efekty często są spektakularne.

Fort w Bourtange (fot. Amos Chapple Photography)

Podglądacze

Ale fotografowaniem z drona zainteresowali się również paparazzi. W ubiegłym roku drony „zaatakowały” Tinę Turner na jej własnym ślubie w Szwajcarii. Zdjęcia z ceremonii opublikował nazajutrz szwajcarski tabloid „Blick”, który odsprzedał je zresztą brukowcom na całym świecie.


Drony znów będą poszukiwać Polaka. Bezzałogowce przyszłością takich akcji?
W Hollywood fotodrony to już prawdziwa plaga. Zaglądały m.in. do ogródków Jennifer Garner i Rihanny, sfilmowały też opalającą się nad basenem Miley Cyrus. Podstawowego „szpiega” można kupić w USA już za około 500 dolarów, a jak nim sterować łatwo dowiedzieć się z setek filmików instruktażowych zamieszczonych w sieci.

Bezzałogowe samoloty mogą jednak służyć i innym celom: w Japonii Yamaha opracowała już prototyp małego bezzałogowego helikoptera, który posłuży do opryskiwania upraw. Pojawiają się pomysły, by drony pomagały w rozładowywaniu ruchu ulicznego, śledzeniu migracji dzikich zwierząt, pilnowania stad owiec, poszukiwań zaginionych osób czy patrolowaniu dróg.
Barcelona widziana z drona (fot. Amos Chapple Photography)

To dopiero początek?

Eksperci ostrzegają jednak, że jeśli niebo nad naszymi głowami zaroi się od dronów, może to okazać się niebezpieczne. Znane są już przypadki zestrzelenia dronów oraz wypadków przez nie spowodowanych. Zapewne konieczne zatem będą nowe przepisy (w Polsce ich wciąż brakuje) dotyczące np. wysokości, na jakiej mogą latać bezzałogowce.

Innym problemem jest fakt, że drony jako urządzenia wyposażone w komputerowy system, mogą być w teorii zhakowane i wykorzystane do innych niż zakładano celów. Obawy te dotyczą raczej misji wojskowych – można sobie wyobrazić, jak niebezpieczne byłoby przechwycenie drona przez terrorystów – ale coraz szersze zastosowanie komercyjnych dronów sprawia, że i one mogłyby paść ofiarą hakerów. Dlaczego? Choćby po to, by ukraść drogocenną przesyłkę lub wykorzystać maszynę do przemycania narkotyków czy broni.

Większość entuzjastów techniki uważa jednak, że drony to dopiero początek – skoro bowiem bezzałogowce mogą przenosić towary, to dlaczego nie ludzi? 2 Czeka nas era latania – przekonuje Mary Cummings z uniwersytetu Karoliny Północnej. Już niedługo może się więc okazać, że zamiast do zaparkowanego pod domem auta, będziemy wsiadać do bezzałogowego samolotu.


MON: dron przepadł bez wieści; koniec poszukiwań
Adriatyk (fot. Amos Chapple Photography)

źródło:
Zobacz więcej