Dymisje wojskowych za honory na pogrzebie stalinowskiego prokuratora

Wacław Krzyżanowski został pochowany z honorami w poniedziałek w Koszalinie(fot. Flickr/włodi)

Wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak odwołał we wtorek ze stanowisk dowódcę oraz komendanta garnizonu Koszalin – poinformował rzecznik MON płk Jacek Sońta. To efekt przyznania wojskowej asysty honorowej na pogrzeb stalinowskiego prokuratora płk. Wacława Krzyżanowskiego.

Dowódca oraz komendant garnizonu zostali odwołani w trybie natychmiastowym. Jak dodał Sońta, obaj wojskowi zostaną przeniesieni do rezerwy kadrowej.

Wacław Krzyżanowski został pochowany w poniedziałek w Koszalinie. Już tego dnia, gdy sprawę pogrzebu podchwyciły media, szef MON Tomasz Siemoniak zapowiadał, że zażąda wyjaśnień od dowódcy garnizonu.

Jeszcze przed decyzją Siemoniaka poseł PiS Bartosz Kownacki ocenił na konferencji prasowej w Sejmie, że pochówek był sprawą niezwykle bulwersującą, a konsekwencje powinny zostać wyciągnięte nie wobec wojskowych, lecz szefa MON. Kownacki zwrócił uwagę, że ponad rok temu skierował do MON interpelację z pytaniem, kiedy zostaną uregulowane zasady ceremoniału wojskowego, tak by „zbrodniarze komunistyczni” nie mogli być chowani z wojskową asystą honorową.

Organizatorzy pogrzebu nie skorzystali z istniejących możliwości

Rzecznik MON poinformował we wtorek, że „30 września weszła w życie decyzja dotycząca ceremoniału wojskowego, która zmieniła dotychczasowe zasady wyrażania zgody na udział asysty honorowej w uroczystościach pogrzebowych”. – Podejmując decyzję o skierowaniu asysty honorowej dowódca garnizonu może zasięgnąć opinii rodziny zmarłego, organizatora uroczystości pogrzebowej, dowódców jednostek wojskowych, przewodniczących organizacji i środowisk kombatanckich, IPN lub innych urzędów – zaznaczył Jacek Sońta.

Jak dodał, w przypadku pogrzebu Krzyżanowskiego „możliwości te niestety nie zostały wykorzystane”.

Krzyżanowski był oskarżycielem w procesie „Inki”

Wacław Krzyżanowski to uczestnik bitwy pod Lenino. Ukończył szkołę UB w Łodzi. Od stycznia 1946 r. do maja 1950 r. pracował jako oficer śledczy Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Gdańsku. W wojskowym wymiarze sprawiedliwości PRL pracował do 1976 r.; był wielokrotnie odznaczany i nagradzany.

Był m.in. oskarżycielem w procesie sanitariuszki Danuty Siedzikówny, ps. Inka, która służyła w oddziale partyzanckim mjr. Zygmunta Szendzielarza, „Łupaszki”. Dla 17-letniej wówczas dziewczyny Krzyżanowski zażądał kary śmierci. Po 1989 r. był oskarżany przez Instytut Pamięci Narodowej o udział w zbrodniach komunistycznych, jednak dwukrotnie został uniewinniony przez sąd. Krzyżanowski był pierwszym sądzonym za stalinowski „mord sądowy”.


Stalinowski prokurator pochowany z honorami. „Wstyd”

źródło:

Zobacz więcej