RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Nikt nie szantażował Kulczyka”. Śledztwo w sprawie rozmowy Giertycha z Nisztorem umorzone

Roman Giertych (fot. arch. PAT/Jan Bogacz)
Roman Giertych (fot. arch. PAT/Jan Bogacz)

Nie było próby szantażowania Jana Kulczyka, o czym rzekomo miała świadczyć rozmowa mecenasa Romana Giertycha z Piotrem Nisztorem z sierpnia 2011 r. Prokuratura umorzyła śledztwa w tej sprawie „wobec niepopełnienia czynu zabronionego – dowiedział się portal tvp.info. Jan Kulczyk zeznał bowiem, że nikt nie próbował go szantażować w związku z książką pisaną przez Nisztora.

– Śledztwo prowadzone w sprawie stosowania gróźb bezprawnych poprzez rozgłaszanie wiadomości uwłaczającej czci Jana Kulczyka w celu zmuszenia go do określonego zachowania, zostało umorzone w dniu 8 października, wobec niepopełnienia czynu zabronionego. Oznacza to, że w śledztwie wykazaliśmy, że nikt gróźb bezprawnych wobec Jana Kulczyka nie kierował – powiedział prok. Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Kulczyk nie czuł się szantażowany

Z ustaleń tvp.info wynika, że Jan Kulczyk, przesłuchany w połowie września, zeznał, że nic nie wie, aby ktokolwiek próbował go szantażować w związku z książką pisaną przez Piotra Nisztora. Przekonywał, że nie zna samego Nisztora, choć potwierdził, że dziennikarz wysyłał do jego firmy różne zapytania. – Jan Kulczyk zeznał także, że na temat przedmiotowej publikacji nie rozmawiał z Romanem Giertychem. I że nie czuje się pokrzywdzony w niniejszej sprawie – dodał prok. Nowak.

Śledztwo w sprawie ewentualnego szantażowania Jana Kulczyka wszczęto 1 sierpnia br. po zawiadomieniach złożonych w prokuraturze po opublikowaniu przez „Wprost” rozmowy Romana Giertycha z Piotrem Nisztorem. Jednym z zawiadamiających był poseł Twojego Ruchu Michał Kabaciński.

Grupa hakowa?

Według tygodnika „Wprost”, który opublikował na początku lipca br. rozmowę nagraną przez Piotra Nisztora, „Roman Giertych chciał tworzyć grupę, która będzie wymuszała pieniądze od najbogatszych Polaków”. Tygodnik przytacza też żarty mecenasa na temat katastrofy smoleńskiej oraz dotyczące rzekomego homoseksualizmu pewnych polityków. Według „Wprost” Roman Giertych namawiał Piotra Nisztora do odsprzedania praw autorskich książki o Janie Kulczyku. „Wprost” sugeruje również, że Giertych chciał namówić Nisztora nie tylko do udziału w spisku przeciwko Kulczykowi, ale i przeciwko innym miliarderom.

Giertych zapowiada proces

Były wicepremier już zapowiedział pozew o pół miliona złotych przeciwko „Wprost” i doniesienie do prokuratury o złamaniu prawa przez Piotra Nisztora. Ten ostatni też zapowiedział pozew – o rzucanie bezpodstawnych oskarżeń pod jego adresem.

CZYTAJ TAKŻE: „Ty będziesz pisał. Ja będę sprzedawał”. „Wprost” cytuje fragmenty rozmowy Nisztora z Giertychem

Prawo do nagrań

Eksperci nie mają wątpliwości, że nagranie rozmowy Giertych-Piński-Nisztor było legalne. Przepisy nie zabraniają bowiem nawet skrytego nagrywania rozmów prowadzonych przez uczestników. – Nagranie było dopuszczalne, w przeciwieństwie do tego, które dotyczyło polityków, dlatego że to jeden z uczestników rozmowy nagrywał drugiego. W związku z tym to jest dopuszczalne. Inaczej niż w przypadku nagrań kelnerskich – mówił w TVP Info mec. Piotr Schramm.

Inną kwestią jednak jest, czy publikacja nagrania bez zgody uczestników rozmowy nie narusza dóbr osobistych tych osób. O tym jednak decyduje zawsze sąd w procesie cywilnym.

Cztery osoby z zarzutami po innych nagraniach „Wprost”

W sprawie poprzednich rozmów ujawnionych przez tygodnik „Wprost” są prowadzone dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy nielegalnego podsłuchiwania kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Część nielegalnie podsłuchanych rozmów została opisana w tygodniku „Wprost”. Prokuratura postawiła zarzuty czterem osobom: biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz Łukaszowi N. i Konradowi L. – pracownikom restauracji, w których dokonywano podsłuchów.

Drugie śledztwo dotyczy ujawnionej treści nielegalnie podsłuchanej rozmowy b. ministra transportu Sławomira Nowaka i b. wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza. Wszczęto je w sprawie przekroczenia uprawnień przez b. wiceministra finansów poprzez podjęcie niezgodnych z prawem działań w celu udaremnienia kontroli skarbowej w firmie żony Nowaka.

CZYTAJ TAKŻE: Piechociński o taśmach: chodzą sobie panowie z dyktafonami i opowiadają różne rzeczy, wydziwiają

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej