Niebieskie oczy, uśmiech i karabin w ręku. Kim są nastoletnie bojowniczki Państwa Islamskiego

Kim są nastoletnie bojowniczki IS? (fot. Interpol)

Mają po kilkanaście lat. Niewinne twarze, urocze uśmiechy, w szkole – same piątki. Uciekają z domów, by przyłączyć się do dżihadystów z Państwa Islamskiego – czasem walczyć z karabinem w ręku, ale częściej urodzić „świętym męczennikom” dzieci. Werbuje się je przez Facebooka, kusząc obietnicami przeżycia prawdziwej przygody. Kim są nastoletnie bojowniczki z Europy, które porzucają kochające rodziny, by walczyć w szeregach IS?

Samra Kesinovic ma 17 lat. Jasne, długie włosy, zielone oczy. Zniknęła z Wiednia 10 kwietnia 2014 roku. Apel o przekazywanie informacji na jej temat cały czas widoczny jest na stronie Interpolu, ale medialne doniesienia mówią, że Samra nie żyje. Miała zginąć we wrześniu podczas walk w Syrii.

Razem z nią - tego samego dnia, 10 kwietnia 2014 roku, z Wiednia zniknęła inna dziewczyna, 15-letnia Sabina Selimovic. Jej losy pozostają nieznane.

Samra Kesinovic i Sabina Selimovic to córki imigrantów z Bośni, które najprawdopodobniej uciekły z domów i przez Turcję przedostały się do Syrii, by przyłączyć się do islamskich bojowników. Zamieszczały w serwisach społecznościowych swoje zdjęcia w burkach i z bronią oraz komentarze nawołujące do prowadzenia świętej wojny. Obie twierdziły, że zaszły w ciążę.


Tornado, raptory i tomahawki. Islamiści nie mają szans w starciu z Zachodem
Samra Kesinovic zniknęła z Wiednia. Miała 17 lat (fot.Interpol)

Spać, jeść, strzelać

Bliźniaczki Zahra i Salma Halane w lipcu zniknęły z rodzinnego domu w Chorlton w Wielkiej Brytanii. Przedostały się do Syrii, gdzie poślubiły dżihadystów. Na Facebooku Zahra umieściła zdjęcie, przedstawiające ją z kałasznikowem, klęczącą przed flagą Państwa Islamskiego.

Zahra i Salma uczyły się w liceum. Były doskonałymi uczennicami. Obie wybierały się na medycynę.

Sabrina Selimovic (fot. Interpol)

Lekarką chciała zostać też Nora el-Bathy, 15-latka z Awinionu. W styczniu 2014 roku wyszła do szkoły, zabierając ze sobą tylko mały plecak. Już nie wróciła. W Paryżu wypłaciła pieniądze z bankomatu i wsiadła na pokład samolotu do Istambułu, skąd następnie przedostała się do Syrii. Skontaktowała się z rodziną tylko raz. Powiedziała im, że jest zdrowa, najedzona i szczęśliwa i że nie chce wracać do Francji.

Rodzina odnalazła jednak dziewczynę, choć nie zdołała zmusić jej do powrotu. Trwa postępowanie sądowe, w którym rodzice Nory chcą udowodnić, że została porwana i przebywa wśród islamistów wbrew swojej woli.

Podobnych historii jest jeszcze wiele. Jest 20-letnia Aqsa Mahmood z Glasgow, która poślubiła bojownika IS. Sarah O. z Niemiec, która na swoim koncie na Facebooku pisała, że tylko “śpi, je, strzela, uczy się i słucha”. Shannon Conley z USA, którą zatrzymano na lotnisku po tym, jak usiłowała dołączyć do bojowników z IS.


Kim są, czego chcą i jak ich powstrzymać? Wszystko, co wiemy o Państwie Islamskim
Zahra Halane zamieściła na Twitterze m.in. takie zdjęcie (fot. Twitter)

Wyjdź za mnie na Fejsie

Według szacunków po stronie islamistów walczy ponad 11 tys. obcokrajowców: około tysiąca Francuzów, 500 Brytyjczyków, 300 Amerykanów. Ostrożnie mówi się, że kobiety stanowią około 10 procent bojowników, choć jeśli chodzi o Francję, młode dziewczyny to nawet jedna czwarta rekrutów. W ostatnią sobotę w Marsylii zatrzymano 15-letnią Assii, która wybierała się na Bliski Wschód, by wziąć udział w walce. Policji powiedziała, że „chciała poczuć smak prawdziwego życia”. To była jej trzecia próba ucieczki.

Wzór jest podobny: nastolatka z imigranckiej, muzułmańskiej rodziny opuszcza kraj, by poślubić bojownika IS. Co je przyciąga? Według ekspertów, idea „bratniej wojny”, ale także przesłanie dżihadu. – A jeśli mąż zginie, wdowa otrzyma status żony męczennika – komentuje Louis Caprioli, były dyrektor francuskiej Agencji Bezpieczeństwa.

– Najmłodsza bojowniczka, o której wiemy, miała zaledwie 13 lat – dodaje Hans-Georg Massen, prezes niemieckiego Federalnego Biura Ochrony Konstytucji. – Niepełnoletnie dziewczyny opuszczają kraj, bo mają romantyczną wizję małżeństwa z dżihadystą. Jak ich poznają? To jasne – przez internet.

Idea świętej wojny kusi młode dziewczyny (fot. Facebook)

Dziewczyna z plakatu

Media społecznościowe to ważny kanał komunikacji i rekrutacji bojowników IS. A także nieustającej propagandy. Według części komentatorów, zdjęcia nastolatek z karabinami nie są prawdziwe; ich konta pozostają pod kontrolą ludzi, do których dołączyły. Przekaz jest jasny: dziewczyny takie jak Kesinovic czy Selimovic mają przyciągnąć kolejnych młodych Europejczyków. Nazywa się je „jihadi poster girls”, dziewczynami z plakatu.

– Wiele z tych dziewcząt jest bardzo naiwnych – komentuje Shaista Gohir z brytyjskiej organizacji Muslim Women. Według niej, nastolatkami łatwo manipulować; wmawia im się na przykład, że jadą brać udział w akcji humanitarnej. Mami się je obrazkami szczęśliwego i beztroskiego życia w kalifacie, niektórym pokrywa koszty podróży lub płaci za urodzenie dziecka. Potem na ich własnych kontach oprócz zdjęć z AK-47, pojawiają się fotki zachodów słońca na pustyni.


Tak wygląda polityka islamistów wobec kobiet. Publicznie rozstrzelali „nieprawomyślną” prawniczkę
Rzeczywistość na miejscu często okazuje się zupełnie inna. Bywa, że dziewczyny na miejscu są gwałcone, bite, sprzedawane w niewolę lub zmuszane do małżeństwa. – Zdarzają się przerażające akty seksualnej przemocy – tak „islamistyczny Disneyland” opisywał w “Foreign Policy” były analityk CIA Aki Peritz.

Przemoc seksualna to jednak w krajach muzułmańskich temat tabu. Gwałt przynosi wstyd; nie tylko ofierze, ale i całej rodzinie. ONZ w swoim raporcie, który powstał na podstawie rozmów z 500 świadkami bestialstwa islamistów, stwierdza, że gwałt i handel ludźmi jest na terenach zajętych przez IS na porządku dziennym.
  
Nastolatki twierdzą, że chcą przeżyć prawdziwą przygodę (fot. Interpol)

Ten prawdziwy islam

O tym, jak naprawdę żyje się w Państwie Islamskim, opowiedziała przed kilkoma dniami stacji CNN 25-letnia Khadija. To była nauczycielka z Syrii, która przez internet poznała wygadanego Tunezyjczyka. Mężczyzna namówił ją, by przyłączyła się do bojowników. – Będziemy krzewić prawdziwy islam – mówił.

Khadija trafiła do kobiecej brygady Khansa, której zadaniem było patrolowanie ulic Rakki i sprawdzanie, czy kobiety szczelnie zakrywają całe ciało. Te, które pokazywały coś więcej niż dłonie, były poddawane chłoście. Bat trzymała zawsze ta sama osoba - Umm Hamza, dowódca brygady. – Jest wielka. Nosi karabin, pistolet, bat i sztylet. I nikab, oczywiście.

Khadija zarabiała 200 dolarów miesięcznie. Nauczyła się jak czyścić broń i strzelać. – Na początku cieszyłam się, czułam, że mam autorytet. Ale potem moja sytuacja zaczęła mnie przerażać. Bałam się samej siebie – wyznaje. Gdy jeden z wyższych rangą bojowników zaczął namawiać ją do małżeństwa, uciekła. Nielegalnie przedostała się do Turcji. Jej rodzina została w Syrii.

– Mówię o tym, bo nie chcę, by ktokolwiek inny został zwabiony przez islamistów. Zbyt wiele dziewcząt sądzi, że to właśnie ten właściwy islam – przestrzega Khadija.

źródło:
Zobacz więcej