RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Górnik dla TVP Info: gigantyczne stężenie metanu, mobbing i fałszowanie wyników

Jeden z górników kopalni Mysłowice-Wesoła twierdzi, że poniedziałkowy wypadek nie był przypadkowy. Mężczyzna w rozmowie z TVP Info zapewnia, że nieprawidłowości pojawiały się już wcześniej, a informatyk tuż po wybuchu tuszował wyniki odczytów. Górnik wskazuje także, że pracowników przekupywano lub zmuszano do pracy. Co więcej, informuje, że zgłoszenie wypadku ujawniono po 30 minutach od wybuchu.

– Normalne stężenie metanu wynosi 26, 28 ppm (cząstek na milion - przyp. red.) na osiem godzin, a tam w minutę wybiło 250 ppm – poinformował anonimowo górnik.

Dziwił się, że nie wstrzymano wtedy pracy. Przekonywał, że pracę mógł wstrzymać zjeżdżający z górnikami ratownik, ale ci dostają za każdą akcję dodatkowe pieniądze. Oskarżył władze kopalni o mobbing, bo jak twierdzi, górników straszy się, że jeśli nie zjadą do ściany, mogą zostać zwolnieni.

Dodał, że wypadek był zgłoszony o godz. 20.50, a doszło do niego o godz. 20.20. W rozmowie z TVP Info powiedział, że po wypadku pierwszego wpuszczono informatyka, a ten – według górnika – tuszował wyniki odczytów.

„Nikt nie fałszował czujników, nie posyłamy ludzi na śmierć”

Okoliczności wypadku badają w odrębnych postępowaniach prokuratura i nadzór górniczy. Prokuratorzy i przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego będą sprawdzali także doniesienia o nieprawidłowościach, które miały poprzedzić poniedziałkowy wypadek. Chodzi m.in. o sygnały, że kopalnia nie zareagowała odpowiednio na podziemny pożar. Kopalnia przekazała już prokuraturze zapisy kopalnianych czujników mierzących stężenia gazów w ostatnich miesiącach.

Odnosząc się do pojawiających się po wypadku pogłosek o fałszowaniu czujników w kopalni, kierownik Działu Energomechanicznego w kopalni Grzegorz Standziak powiedział kategorycznie, że jest to wykluczone. – Nie posyłamy ludzi na śmierć – zaznaczył.

I dodał: – Zresztą ci ludzie, to przecież nie są marionetki. Mają świadomość tego, gdzie idą. Przypomniał, że wśród poszkodowanych są ratownicy górniczy i osoby dozoru. – Nie mówcie, że mamy tam samobójców – podsumował.

Zawiadomienie do prokuratury

Tymczasem „Solidarność 80” składa do prokuratury zawiadomienie w sprawie katastrofy. Związkowcy twierdzą, że w kopalni były przekroczone normy stężenia metanu i już w piątek dochodziło do pożarów. Górnicy mieli ostrzegać dyrekcję kopalni przed katastrofą.

Zdaniem związkowców, w kopalni dochodziło także do innych nieprawidłowości, dotyczących bezpieczeństwa i organizacji pracy. Mógł o tym wiedzieć Katowicki Holding Węglowy, do którego należy kopalnia, jak i Okręgowy Urząd Górniczy. Autorzy zawiadomienia podkreślają, że sprawy te powinna wyjaśnić prokuratura.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej