Krewni każą dziecku oddać za pogrzeb ojca. „W ogóle mnie nie mają za rodzinę”

Trzynastolatka odziedziczyła po ojcu dług. Jego rodzina żąda od dziewczynki spłaty i idzie z tym do sądu. „Wiadomości” TVP1 wracają do bulwersującej sprawy Karoliny spod Kielc. Bliscy jej ojca uważają, że jest im winna 20 tysięcy złotych. Sądowa sprawa rozpocznie się ponownie, bo dziewczynka nie miała ani adwokata, ani kuratora.

– Staram się jak mogę, żeby wszystko dla niej robić, ale… Teraz to wszystko mnie przerasta… Przepraszam – mówi zrozpaczona mama Karoliny. Kobieta walczy każdego dnia, ale jest ciężko. Pensji ledwo starcza do pierwszego, a od miesięcy za progiem czeka jeszcze komornik.

– W ogóle mnie nie mają za rodzinę – skarży się na bliskich sama Karolina Kwiatek. Ojca widziała dwa razy w życiu. Zostawił rodzinę i wyjechał do Niemiec. Gdy zmarł, dziewczynka dostała po nim spadek – drewniany domek, w którym mieszka z matką, małą działkę wokół. Dostała też rachunek od rodziny ojca – 20 tysięcy złotych za transport jego zwłok do Polski i pogrzeb.

Rzecznik Praw Dziecka: dziecko musi być chronione

Długu nie ma z czego spłacić. Sprawa trafiła do sądu. A ten stanął po stronie rodziny ojca. Do akcji wkroczył komornik. Chciał zlicytować dom. – To, że w ogóle taki proces dochodzi do skutku to jest jakiś skandal, to powinno być z urzędu i mocy prawa niemożliwe, żeby dziecko wstępowało w obowiązki dłużnika, zanim jeszcze osiągnęło pełnoletniość – oburza się Piotr Ikonowicz. Była medialna burza. Zażalenie złożył Rzecznik Praw Dziecka. „Dziecko musi być chronione” – argumentuje biuro rzecznika.

Prokurator sprawdzał niemieckie konta zmarłego i to, czy rodzina nie zawyżyła rachunku za pogrzeb. Część kosztów miał pokryć ZUS. Dziś sąd zdecydował – proces będzie się toczył od nowa. Mecenas Maciej Zwierzchowski spodziewa się, że sąd oddali powództwo, które było złożone przeciwko Karolinie. Podobnego zdania jest adwokat Jacek Kluźniak: – Ja nie wyobrażam sobie, żeby mogło w tej sprawie zapaść inne rozstrzygnięcie niż to, które zapadło.

„Wiadomości” przypominają, że spadek można odrzucić, przyjąć wprost, a więc również z długami, bądź przyjąć „z dobrodziejstwem inwentarza” – wtedy odpowiedzialność za długi spadkobiercy jest ograniczona do określonej wysokości.

9–letni Kacper dostał wezwanie do zapłaty 18 tysięcy zł

Ale nie wszyscy o tym wiedzą, dlatego historii o dzieciach dostających w spadku długi jest sporo. 9-letni Kacper pod koniec zeszłego roku dostał z kancelarii prawnej wezwanie do zapłaty 18 tysięcy złotych. Okazało się, że dziadek chłopca przed śmiercią wziął pożyczkę. Mama Kacpra, wiedząc o długu, spadku nie przyjęła, ale nie wiedziała, że powinna to uczynić również w imieniu nieletniego syna. Sąd orzekł, że spadkobiercą jest Kacper. Chłopiec napisał do Rzecznika Praw Dziecka dramatyczny list.

Rzecznik pomógł. Rodzice dziecka uzyskali pomoc prawną. A bankowców ruszyło chyba sumienie. Dług umorzyli. Bank czasem bywa bardziej litościwy niż sądy i rodzina.

źródło:
Zobacz więcej