Rosjanie użyli broni jądrowej na Ukrainie? „Wojna informacyjna w pełni”

Na wschodzie Ukrainy mimo rozejmu wciąż trwają walki (fot. PAP/EPA/KONSTANTIN GRISHIN)

„Służba Bezpieczeństwa Ukrainy powinna dowiedzieć się, co polewali polscy przyjaciele” – tak rosyjskie Ministerstwo Obrony skomentowało niefortunną wypowiedź Wałeryja Hełeteja, szefa ukraińskiego resortu obrony. Według doniesień medialnych minister miał powiedzieć, że Rosjanie użyli taktycznej broni jądrowej przy szturmowaniu lotniska w Ługańsku.

Informację tę, powołując się na Hełeteja, przekazał Roman Boćkała, dziennikarz ukraińskiego kanału Inter. Tym rewelacjom zaprzeczył sam resort obrony, zaś Kreml szybko wykorzystał okazję do ośmieszenia ukraińskiej strony. – To wojna propagandowa, którą toczą obie strony – komentuje dla tvp.info Piotr Maciążek, analityk ds. bezpieczeństwa.

Informację zdążyły zacytować m.in. jedne z najpoczytniejszych ukraińskich portali internetowych Korrespondent.net oraz Ukraińska Prawda. Doniesienia szybko zostały jednak zdementowane przez Ministerstwo Obrony. „Informacja zamieszczona (…) na stronach w portalach społecznościowych i przekazywana przez agencje informacyjne (…) nie w pełni odpowiada słowom ministra obrony Ukrainy, wypowiedzianym w czasie prywatnej rozmowy z korespondentem jednej z telewizji” – czytamy w oświadczeniu.


Separatyści ostrzelali wieś pod Donieckiem. Zginęło ponad 10 cywilów
Jak tłumaczy resort, minister faktycznie potwierdził udział rosyjskiego sprzętu w czasie oblężenia, jednak nie stwierdził, że miotacz min 2S4 „Tulipan” strzelał pociskami jądrowymi. Według ministerstwa w obecnych warunkach nie jest możliwe określenie, z jakiego rodzaju amunicji korzystali Rosjanie.

Boćkała opisał rozmowę z Hałetejem na swoim Facebooku. „Siły Federacji Rosyjskiej przeprowadziły dwa ataki z samochodowego moździerza 2S4. Uderzenia były tak silne, że »całkowicie zniszczyły budynki od piątego piętra do piwnicy«” – cytuje ministra dziennikarz. Rosjanie mieli stosować pociski o mocy do dwóch kiloton, czyli o równowartości dwóch tysięcy ton trotylu. Dla porównania bomba zrzucona na Hiroszimę miała moc 15 kiloton.


Potężny wybuch pod Donieckiem. Kijów oskarża rebeliantów. Separatyści: to atak na biały konwój

Siły Federacji Rosyjskiej przeprowadziły dwa ataki z samochodowego moździerza 2S4.

„To paranoja”

Na rewelacje ukraińskiego ministra bardzo szybko zareagowała także Moskwa. „Wałeryj Hałataj regularnie uzasadnia niepowodzenia akcji odwetowej na południowym wschodzie Ukrainy rzekomym udziałem rosyjskich sił zbrojnych, co przypomina już paranoję. Dlatego nikt poważny nie traktuje ich serio” – ogłosiło rosyjskie Ministerstwo Obrony.

W sobotę wieczorem Rosjanie szerzej skomentowali wypowiedź ukraińskiego ministra. „W informacjach prasowych jest mowa o tym, że Hełetej ogłosił tę informację w czasie powrotu z rozmów w Polsce. Jeżeli to prawda, to Służba Bezpieczeństwa Ukrainy powinna dowiedzieć się, co polewali do kieliszka W. Hełetejowi polscy przyjaciele” – ogłosił resort obrony na swojej stronie na Facebooku.



Propaganda w pełni

– Wojna informacyjna w pełni. Walka propagandowa, którą toczą obie strony – komentuje całą historię Piotr Maciążek, ekspert ds. bezpieczeństwa i analityk portalu Defence24.pl. – Użycie broni jądrowej jest dość łatwo wykrywalne, więc już raczej byśmy o tym wiedzieli. Zresztą zastosowanie jej przez Rosjan byłoby kompletnie bez sensu: przy tak ogromnych siłach konwencjonalnych używanie broni jądrowej mija się z celem – uważa.


Padł bastion separatystów. Poroszenko rozkazał podnieść flagę w Słowiańsku
Dodaje również, że eskalowanie konfliktu nie jest obecnie na rękę Moskwie. – Putin dąży raczej do wygaszenia walk i stworzenia na wschodzie czegoś na kształt Naddniestrza. Potrzebuje do tego jednak opanowania kilku strategicznych miast, dzięki którym będzie możliwe zaopatrywanie regionu od strony Rosji – ocenia ekspert. Chodzi przede wszystkim o port w Mariupolu oraz lotnisko w Doniecku – dzięki tym obiektom hipotetyczne parapaństwo ma szansę na funkcjonowanie bez wsparcia ze strony Ukrainy.

Maciążek dodaje również, że Rosja zaczyna odczuwać gospodarcze skutki zaangażowania w konflikt. – Putin sięgnął już do środków przeznaczonych na wypłaty emerytur, a nawet majątki oligarchów, czego przykładem była sprawa Jewtuszenkowa – ocenia ekspert.

Ostatni bastion

Lotnisko w Ługańsku zostało zajęte 1 września. Była to jedyna część miasta kontrolowana przez ukraińską armię – reszta od kilku miesięcy była opanowana przez separatystów. Już wcześniej ukraińscy wojskowi informowali, że w szturmie lotniska brali udział rosyjscy żołnierze i sprzęt.
Tak wygląda moździerz 2S4 (fot. wikipedia/Leonidl)

Putin sięgnął już do środków przeznaczonych na wypłaty emerytur, a nawet majątki oligarchów, czego przykładem była sprawa Jewtuszenkowa

źródło:
Zobacz więcej