Sąd łaskawy dla mafii ożarowskiej. 19 gangsterów odzyskało wolność

19 członków gangu ożarowskiego zwolnił z aresztu warszawski sąd okręgowy – dowiedział się portal tvp.info. Mężczyźni zostali zatrzymani podczas obławy w marcu. Wśród nich jest jeden z liderów grupy Dariusz P. ps. Bolo z Grodziska. Prokuratorzy rozpracowujący tę bandę, mówią krótko: to zagrożenie dla skruszonych przestępców i całego śledztwa. Tym bardziej, że „Ożarów” jest uważany za jedną z najbardziej niebezpiecznych grup przestępczych w Polsce, która nie raz zastraszała już osoby współpracujące z organami ścigania.

Na początku września stołeczny sąd okręgowy rozpatrywał wniosek śledczych z Prokuratury Apelacyjnej o przedłużenie o kolejne trzy miesiące tymczasowych aresztów dla 19 członków gangu ożarowskiego. Gangsterzy zostali zatrzymani w czasie wielkiej obławy w dniach 6-7 marca 2014 r. Przedstawiono im zarzuty dokonania bardzo poważnych przestępstw, w tym handlu narkotykami oraz bronią i materiałami wybuchowymi.

– Niektórzy z zatrzymanych są podejrzani o udział w obrocie od 60 do 150 kg amfetaminy i marihuany. Uderzyliśmy w liderów grupy i najważniejsze osoby bandy. Ponadto zarzuty dotyczyły okresu 2010-2014 r. czyli bardzo „świeżych” przestępstw. Spodziewaliśmy się, że na tym etapie śledztwa, przedłużenie aresztu będzie tylko formalnością, bo jest jeszcze wiele osób do przesłuchania i trzeba zrobić wiele konfrontacji. Ale sąd nas zaskoczył – opowiada jeden z warszawskich śledczych.


Uderzenie w „Ożarów”. „Bedzio” i spółka za kratami

Nie ma przesłanek do aresztu?

Sędzia XII wydziału karnego stołecznego sądu okręgowego uznał, że nie ma potrzeby dalszego trzymania gangsterów za kratami. Dlaczego? –Swoje stanowisko sąd okręgowy uzasadnił tym, iż część dowodów zgromadzonych w sprawie to dokumenty, które niezależnie od pozostawania podejrzanych w areszcie czy na wolności mogą być skompletowane. W związku z powyższym stosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanych nie jest możliwe – takie stanowisko sądu przedstawiła tvp.info sędzia Katarzyna Kisiel, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie do spraw cywilnych.

– Niezależnie od wszystkiego wskazano również, iż uwzględniając, że czyny zarzucane podejrzanym niewątpliwie zagrożone są surową karą pozbawienia wolności, co stwarza domniemanie, że podejrzani mogą podejmować działania mające na celu bądź to uniknięcie odpowiedzialności karnej, bądź jej zminimalizowanie, to jednak wskazano na brak przesłanek do przedłużenia tymczasowego aresztowania – dodała rzeczniczka.

Ciekawe, że sąd w uzasadnieniu swojej decyzji nie odniósł się w ogóle do informacji prokuratury, o tym, że konieczne są jeszcze dziesiątki przesłuchań w sprawie. De facto, wnioski sądu to kilka zdań, bez wdawania się w szczegóły.

Zatrzymano 12 ludzi „Nosa”

Zagrożone życie „skruszonych”

Większość gangsterów, którzy zostali tak łaskawie potraktowani przez sądy, już została wypuszczona na wolność. Ku rozpaczy i bezsilności prokuratorów i policjantów.

– To nie jest kwestia nieporozumień na linii sąd-prokuratura. To sprawa bezpieczeństwa wielu osób. Ludzie, którzy zdecydowali się złamać zmowę milczenia, z pewnością chcieli liczyć na to, że osoby które obciążają swoimi zeznaniami nie będą dla nich zagrożeniem. A tymczasem dostali sygnał, że nie opłaca się być skruszonym, bo ich dawni kompani po zatrzymaniu bardzo szybko odzyskali wolność. Obawiamy się, że niektóre osoby mogą wycofać się ze współpracy z wymiarem sprawiedliwości. I trudno się im dziwić. Dla nas to jest storpedowanie śledztwa – podkreśla warszawski śledczy.

Śledczy nie kryją, że nie spodziewają się, by nawet po rozpatrzeniu ich zażalenia na decyzję sądu, udało się ponownie zatrzymać całą dziewiętnastkę.

Sąd zapomniał o „Bedziu”

Najważniejszymi postaciami „Ożarowa”, które zostały zatrzymane w marcu są dwaj osławieni stołeczni gangsterzy Robert B. ps. Bedzio i Dariusz P. ps. Bolo z Grodziska. Pierwszy miał tak duże szczęście, że sąd rejonowy nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokuratura zażaliła tę decyzję i sąd okręgowy nakazał ponowne rozpatrzenie wniosku o areszt. Tyle tylko, że do dzisiaj sąd rejonowy nie wyznaczył terminu posiedzenia w tej sprawie. Nikt nie ma już wątpliwości, że po decyzji z początku września o nieprzedłużeniu aresztów innym członkom „Ożarowa”, „Bedzio” raczej nie trafi za kraty.


Robert B. ps. Bedzio, to były ochroniarz i przyjaciel założyciela gangu – Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing. Kiedy w grudniu 1999 r. w Zakopanem zamordowano „Pershinga”, Robert B. natychmiast przyjechał na miejsce. Był też gotów iść na wojnę z gangiem pruszkowskim, aby pomścić śmierć druha. „Bedzio” nie tylko był zaufanym człowiekiem osławionego bossa, ale nawet związał się z jego córką.

Jednak przed kilku laty gangster zaczął robić interesy m.in. z Adamem D. ps. Młody Wańka (synem jednego z członków zarządu „Pruszkowa"). Trafił do więzienia, a po odsiadce wrócił do „Ożarowa”. W czerwcu 2004 roku do Robert B. zasłynął próbą storpedowania swojego wyroku. Trafił do szpitala przy ul. Wołoskiej w Warszawie. „Bedzio” przekonywał, że cierpi na dyskopatię. Dr Monika B. wykonała u niego prosty zabieg, po którym miał przechodzić trzytygodniową rekonwalescencję w szpitalu. Jednak sąd sprawdził zwolnienia „Bedzia” uznając, że to tylko wybieg, mający chronić gangstera przed odsiadką. Karetka odwiozła przestępcę ze szpitala do więzienia na Rakowiecką w Warszawie.


Narkotykowy „klan” pozbawiony majątku
Gang ożarowski jest rozbijany od ponad roku (fot. policja)
teraz odtwarzane
Gang na wolności

Szczęściarz „Bolo”

O braku szczęścia do wymiaru sprawiedliwości nie może mówić także Dariusz P. ps. Bolo z Grodziska. To także jeden z osławionych stołecznych gangsterów, którego policja i prokuratura wiązały z dawnym gangiem pruszkowskim. W grudniu 2012 r. stawił się na przesłuchanie w Prokuraturze Apelacyjnej, która podejrzewała go o udział w obrocie heroiną.

Prokuratura wnosiła do sądu o jego aresztowanie. Ku zaskoczeniu śledczych wolski sąd rejonowy uznał, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ do przestępstwa miało dojść w 2006 r. i „teraz nie zachodzi obawa matactwa, bo gdyby chciał to robić, mógł to zrobić przez ostatnie lata”. Sam Dariusz P. przekonywał sąd, że trzykrotnie był sądzony za handel narkotykami i za każdym razem zapadał wyrok uniewinniający.


„Dax” i „Bolo z Grodziska” z nowymi zarzutami

W marcu 2014 r. sąd rejonowy aresztował P., ale za sprawą decyzji sądu okręgowego, jest on już ponownie na wolności.

Wyprodukowali ponad tonę narkotyków

Podczas marcowej obławy na gang ożarowski zatrzymano w sumie 28 osób, w tym „kapitanów” grupy. Sąd aresztował wówczas 19 gangsterów. Podczas przeszukań znaleziono kilkadziesiąt tysięcy złotych, 10 kg trotylu, 3 kg plastycznego materiału wybuchowego, 6 granatów i 6 sztuk broni palnej wraz z amunicją. Śledczy przyznawali wówczas nieoficjalnie, że gang mógł wyprodukować i sprzedać ponad tonę amfetaminy i 170 litrów BMK.

Obława była kontynuacją uderzeń z sierpnia i grudnia 2013 r. gdy zatrzymano ponad 20 osób związanych z grupą ożarowską. Według skruszonych przestępców gang dysponował kilkoma prężnie działającymi laboratoriami, w których wytwarzano amfetaminę. Rozbicie grupy było zaś możliwe, dzięki przerwaniu zmowy milczenia przez kilku gangsterów.

Matecznik stołecznej mafii

„Ożarów” pojawił się na przestępczej mapie Polski już w latach 80. za sprawą jego charyzmatycznego lidera „Pershinga”. Grupa z podwarszawskiego Ożarowa zaczynała od kradzieży ze sklepów i rozbojów, by w latach 90. zająć się napadami na hurtownie i transporty z przemycanym spirytusem.

Gang szybko rósł w siłę i w pierwszej połowie lat 90. połączył się z gangiem pruszkowskim. W ramach jednej grupy, „ożarowscy” cieszyli się dużą autonomią, ale musieli oddawać część zysków do wspólnej kasy „Pruszkowa”. Jednak już pod koniec lat 90. doszło do rozdziału grupy ożarowskiej od silniejszego sojusznika. W nowe stulecie gang wszedł mocno przetrzebiony i ograniczył się do utrzymania wpływów w części Warszawy.

Przed kilku laty gang ożarowski przeniósł część swoich interesów do województwa lubelskiego, głównie do stolicy regionu. Bandyci stworzyli sieć handlarzy i przemytników narkotyków, uruchomili nawet kilka własnych laboratoriów amfetaminowych. Jednak w ostatnich lat lubelscy rezydenci „Ożarowa” zostali zatrzymani.

„Legia”, „Biały” i kompani za kratami, czyli policja i prokuratura dobijają „Ożarów”

Paweł Dobosz, zastępca przewodniczącego XVIII Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Warszawie w rozmowie z TVP Info stwierdził, że nie istnieje żaden automatyzm przy rozpatrywaniu wniosków o przedłużenie tymczasowego aresztowania, a sąd w tym wypadku stwierdził, że nie ma podstaw do przedłużenia aresztu.

– W przypadku członków grup przestępczych można stosować jakieś inne środki zapobiegawcze, niż tymczasowe aresztowanie lub nie stosować żadnych, gdy w okolicznościach sprawy nie ma potrzeby stosowania żadnych środków zapobiegawczych – wyjaśniał.

Zobacz więcej